nauki ścisłe
Autor: Krzysztof Szymborski | dodano: 2012-10-05
Medal dla Higgsa

Witam serdecznie, najdroższy bozonie! Zwracam się do Ciebie tymi słowami nie z naukowego sentymentalizmu, lecz z pobudek ekonomicznej natury. W końcu 10 mld dolarów, jakie nas dotąd kosztowałeś, nie chodzi, jak powiadają, piechotą. Wiem, że aby Cię odkryć, uczeni musieli zbudować gigantyczne urządzenie (przypominające nieco kształtem stadion, tyle że schowane pod ziemią) i długo starali się, żeby protony trafiły w antyprotony i w wyniku zderzenia uwolniły Cię z więzi, które nie pozwalają Cię normalnie dostrzec. A antyprotony, jak wiadomo, są bardzo kosztowne. Teraz kiedy już wiemy, że istniejesz, będziemy się starali zrozumieć, jaki tego istnienia jest cel.

Innymi słowy - co dokładnie robisz. Ogólnie biorąc, wiem, że „robisz w masie", ale nikomu jeszcze nie byłem w stanie wytłumaczyć, na czym Twoja działalność dokładnie miałaby polegać (po prostu nikt nie potrafił tego mi wytłumaczyć). Teraz będę musiał zadać sobie nieco więcej trudu. Nie o tym chciałem jednak pisać.  Otóż w moim kraju, w Polsce, także przeprowadziliśmy niedawno wielki eksperyment, którego istotę stanowiła chaotyczna sekwencja zderzeń.

Były to zderzenia napompowanej gumowej kuli pokrytej skórą (zwanej „piłką") z nogami dwudziestu biegających po polu młodzieńców odzianych w barwne stroje o dwu różnych kolorach. Przedmiotem eksperymentu było pytanie, ile razy owa napompowana kula trafi do jednej z metalowych ramek (czy „bramek") ustawionych na dwu końcach pola. Narodowość i barwy strojów uczestniczących w tym eksperymencie młodych ludzi zmieniały się według pewnych dość skomplikowanych zasad, nad którymi nie będę się tu rozwodził, po to aby w końcu ustalić narodowość, od której nóg odbita piłka najczęściej trafiała do bramki (po odpowiedniej stronie pola). „Zwycięzcami" okazali się Hiszpanie, o czym piszę z kronikarskiego obowiązku, bo jak zaznaczyłem na wstępie, interesuje mnie bardziej strona ekonomiczna tego doświadczenia. Jak się okazuje, biorąc pod uwagę fakt, że eksperymenty te toczyły się na zupełnie otwartym terenie otoczonym trybunami i wielu ludzi gotowych było nawet zapłacić spore pieniądze, by obserwować ich przebieg, doświadczenie to kosztowało naprawdę dużo. Trzeba było te trybuny otaczające pola (zwane „stadionami") specjalnie skonstruować i umożliwić potencjalnym świadkom eksperymentów dojazd nowoczesnymi autostradami, godziwe zakwaterowanie i rozrywkę po zakończeniu męczącej obserwacji.

W sumie ustalenie, że najczęściej piłkę wkopywali do bramki „przeciwnika" Hiszpanie, kosztowało nasz kraj mniej więcej trzy razy tyle co odkrycie Twego istnienia. I choć, generalnie, w trakcie trwania eksperymentu obserwatorzy wydawali się na ogół usatysfakcjonowani i wydali nawet sporo własnych pieniędzy na posiłki i napoje, wnet po zakończeniu doświadczeń podniosły się głosy krytyki ze strony niebędących chwilowo u władzy polityków, że koszt całego przedsięwzięcia był niestosownie wysoki i pieniądze, jakie eksperyment ten pochłonął, mogłyby zostać z większym społecznym pożytkiem wydane na budowę nowych szkół i żłobków (dla mających się rzekomo w przyszłości narodzić dzieci) lub na wiercenia geotermiczne w północnej części centralnej Polski. Piszę Ci o tym, bo zapewne nie jest dla Ciebie tajemnicą, że po Twoim odkryciu (a tym bardziej przed nim) wielu ludzi kwestionowało celowość niezbędnej inwestycji (choć 10 mld dolarów to nie to co 25 mld euro). Wczoraj, na przykład, moja własna żona zapytała mnie „jaki będzie pożytek z tego okrycia?" i nie potrafiłem Jej udzielić zadowalającej odpowiedzi. Myślę jednak, że nie powinieneś tego całego gadania brać sobie do serca - na Twoje odkrycie wydane zostały pieniądze europejskie, czyli niczyje. Co jednak my, Polacy, poczniemy z tymi stadionami i autostradami, które wybudowaliśmy za własne?  

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 08/2012 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
04/2020
03/2020
Kalendarium
Kwiecień
10
W 1633 r. w Londynie po raz pierwszy pojawiły się w sprzedaży banany.
Warto przeczytać
Co by było, gdyby twój poziom inteligencji okazał się wyższy, niż ci się wydaje? Czy w twojej głowie kryje się geniusz, który tylko czeka, żeby się ujawnić? A może chciałbyś zażyć pigułkę, która zwiększy twój potencjał intelektualny?

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Krzysztof Szymborski | dodano: 2012-10-05
Medal dla Higgsa

Witam serdecznie, najdroższy bozonie! Zwracam się do Ciebie tymi słowami nie z naukowego sentymentalizmu, lecz z pobudek ekonomicznej natury. W końcu 10 mld dolarów, jakie nas dotąd kosztowałeś, nie chodzi, jak powiadają, piechotą. Wiem, że aby Cię odkryć, uczeni musieli zbudować gigantyczne urządzenie (przypominające nieco kształtem stadion, tyle że schowane pod ziemią) i długo starali się, żeby protony trafiły w antyprotony i w wyniku zderzenia uwolniły Cię z więzi, które nie pozwalają Cię normalnie dostrzec. A antyprotony, jak wiadomo, są bardzo kosztowne. Teraz kiedy już wiemy, że istniejesz, będziemy się starali zrozumieć, jaki tego istnienia jest cel.

Innymi słowy - co dokładnie robisz. Ogólnie biorąc, wiem, że „robisz w masie", ale nikomu jeszcze nie byłem w stanie wytłumaczyć, na czym Twoja działalność dokładnie miałaby polegać (po prostu nikt nie potrafił tego mi wytłumaczyć). Teraz będę musiał zadać sobie nieco więcej trudu. Nie o tym chciałem jednak pisać.  Otóż w moim kraju, w Polsce, także przeprowadziliśmy niedawno wielki eksperyment, którego istotę stanowiła chaotyczna sekwencja zderzeń.

Były to zderzenia napompowanej gumowej kuli pokrytej skórą (zwanej „piłką") z nogami dwudziestu biegających po polu młodzieńców odzianych w barwne stroje o dwu różnych kolorach. Przedmiotem eksperymentu było pytanie, ile razy owa napompowana kula trafi do jednej z metalowych ramek (czy „bramek") ustawionych na dwu końcach pola. Narodowość i barwy strojów uczestniczących w tym eksperymencie młodych ludzi zmieniały się według pewnych dość skomplikowanych zasad, nad którymi nie będę się tu rozwodził, po to aby w końcu ustalić narodowość, od której nóg odbita piłka najczęściej trafiała do bramki (po odpowiedniej stronie pola). „Zwycięzcami" okazali się Hiszpanie, o czym piszę z kronikarskiego obowiązku, bo jak zaznaczyłem na wstępie, interesuje mnie bardziej strona ekonomiczna tego doświadczenia. Jak się okazuje, biorąc pod uwagę fakt, że eksperymenty te toczyły się na zupełnie otwartym terenie otoczonym trybunami i wielu ludzi gotowych było nawet zapłacić spore pieniądze, by obserwować ich przebieg, doświadczenie to kosztowało naprawdę dużo. Trzeba było te trybuny otaczające pola (zwane „stadionami") specjalnie skonstruować i umożliwić potencjalnym świadkom eksperymentów dojazd nowoczesnymi autostradami, godziwe zakwaterowanie i rozrywkę po zakończeniu męczącej obserwacji.

W sumie ustalenie, że najczęściej piłkę wkopywali do bramki „przeciwnika" Hiszpanie, kosztowało nasz kraj mniej więcej trzy razy tyle co odkrycie Twego istnienia. I choć, generalnie, w trakcie trwania eksperymentu obserwatorzy wydawali się na ogół usatysfakcjonowani i wydali nawet sporo własnych pieniędzy na posiłki i napoje, wnet po zakończeniu doświadczeń podniosły się głosy krytyki ze strony niebędących chwilowo u władzy polityków, że koszt całego przedsięwzięcia był niestosownie wysoki i pieniądze, jakie eksperyment ten pochłonął, mogłyby zostać z większym społecznym pożytkiem wydane na budowę nowych szkół i żłobków (dla mających się rzekomo w przyszłości narodzić dzieci) lub na wiercenia geotermiczne w północnej części centralnej Polski. Piszę Ci o tym, bo zapewne nie jest dla Ciebie tajemnicą, że po Twoim odkryciu (a tym bardziej przed nim) wielu ludzi kwestionowało celowość niezbędnej inwestycji (choć 10 mld dolarów to nie to co 25 mld euro). Wczoraj, na przykład, moja własna żona zapytała mnie „jaki będzie pożytek z tego okrycia?" i nie potrafiłem Jej udzielić zadowalającej odpowiedzi. Myślę jednak, że nie powinieneś tego całego gadania brać sobie do serca - na Twoje odkrycie wydane zostały pieniądze europejskie, czyli niczyje. Co jednak my, Polacy, poczniemy z tymi stadionami i autostradami, które wybudowaliśmy za własne?