ziemia
Autor: Sabina Nowak | dodano: 2012-10-24
O czym wyją wilki

A przede wszystkim – w jakim celu. Z pewnością nie po to, by odstraszyć konkurencję.

Wycie wilków jest jednym z najbardziej tajemniczych dźwięków, jakie możemy usłyszeć w przyrodzie. Słuchanie wycia całej watahy – składającej się najczęściej z czterech do sześciu osobników – to naprawdę niezwykłe doświadczenie. Podczas takiego seansu wydaje się, że w spowitym mrokiem lesie „koncertuje” co najmniej kilkanaście drapieżników. Zwykle nie zdajemy sobie sprawy, że to tylko złudzenie, wywołane emitowaniem przez wilki dźwięków harmonicznych. Rozchodzą się one na znacznie większą odległość i jednocześnie umożliwiają wywołanie „przytłaczającego” wrażenia na ewentualnych intruzach – obcych wilkach. W zamierzchłych czasach także ludzie wykorzystywali dźwięki harmoniczne, by komunikować się na duże odległości. Pamiątką tych praktyk jest tradycyjny śpiew gardłowy, polegający na jednoczesnym emitowaniu dźwięków harmonicznych razem z dźwiękiem bazowym, co sprawia wrażenie wydawania kilku dźwięków naraz. Taki właśnie rodzaj śpiewu do dziś usłyszeć można na Syberii, w Mongolii, Japonii, Afryce, na Grenlandii i Alasce.

Człowiek, ze swym dość ograniczonym zmysłem słuchu, jest w stanie usłyszeć wyjące wilki z odległości mniejszej niż 4 km, podczas gdy one same słyszą się nawet z 10 km. Zafascynowani intrygującym dźwiękiem wycia naukowcy od dziesięcioleci spierali się, jakie właściwie funkcje spełnia ono w życiu zwierząt. Aby się tego dowiedzieć, od lat 60. ubiegłego wieku w Ameryce Północnej oraz w Europie podejmowali próby prowokowania wilków do odpowiedzi, imitując wycie lub odtwarzając jego nagrania. Jednak metoda ta dawała jedynie możliwość analizy czasu, miejsca i sytuacji, w jakich drapieżniki reagują na taką stymulację, nie pozwalając ustalić, dlaczego wyją spontanicznie, niczym niesprowokowane.

Wraz z badaczami z Zakładu Badania Ssaków postanowiliśmy znaleźć odpowiedź na to pytanie, studiując obyczaje wilków w Puszczy Białowieskiej. Kilkanaście z nich wyposażono w obroże z nadajnikami i podczas trwających kilka lat namiarów telemetrycznych skrupulatnie rejestrowano wszystkie przypadki spontanicznego wycia wilków oraz okoliczności, w jakich ono występowało. Zebraliśmy ponad 130 takich obserwacji, a w blisko 100 przypadkach udało się nam określić, jak zachowywały się oznakowane osobniki przed wyciem, podczas samego wycia i po nim. Analiza wyników doprowadziła nas do zaskakujących wniosków.

Dotychczas uważano, że wilki wyją głównie po to, by zaznaczyć swą obecność i potwierdza prawa do zajmowanego terytorium. Uznawano, że wycie jest przede wszystkim rodzajem dźwiękowego ogłoszenia, skierowanego do obcych watah lub wilków, o mniej więcej takiej treści: „Ten teren jest nasz i trzymaj się od niego z daleka”. Tymczasem obserwacje w Puszczy Białowieskiej pokazały, że najważniejszą funkcją wycia jest komunikacja pomiędzy członkami grupy rodzinnej. W prawie połowie przypadków wyły do siebie wilki z tej samej grupy, po to, by zlokalizować się w lesie i spotkać w konkretnym miejscu już po łowach. Także szczenięta i ich opiekunowie przebywający w pobliżu nory często komunikowali się z resztą grupy będącą właśnie na polowaniu, by np. zasygnalizować grożące niebezpieczeństwo lub głód. W wielu przypadkach powracający łowcy nawoływali szczenięta, żeby je odnaleźć i nakarmić. Wilki chętnie też wyły tuż przed wyruszeniem na polowanie, co można interpretować jako rodzaj pieśni bojowej. Drapieżniki wyły także po spotkaniu się wszystkich członków grupy, co było zapewne częścią rytuału powitalnego.

Co ciekawe, znacznie rzadziej, niż się spodziewano, wilki wyły po udanym polowaniu, a tylko sporadycznie (jedynie w 2% przypadków) kontaktowały się ze sobą w ten sposób sąsiednie grupy rodzinne (wcześniej uznawano to za jedną z głównych przyczyn wycia). Największe natężenie wilczej aktywności wokalnej naukowcy zarejestrowali w lecie, w okresie intensywnej opieki sprawowanej przez wszystkich członków watahy nad szczeniętami. Jak łatwo się domyślić, wilki zazwyczaj wyły w nocy. Jednak ciekawe było to, że szczególnie intensywnie w jej pierwszej części, czyli od zmierzchu do północy. Zbiegało się to z okresem ich największej aktywności łowieckiej, gdy wataha lub jej część opuszcza miejsce dziennego odpoczynku, wyruszając na polowanie. Około północy wilki zwykle wracają już z upolowaną zdobyczą do szczeniąt lub też – w razie konieczności, gdy łowy nie były udane – podejmują kolejną próbę przed świtem.

Jeśli zatem spojrzeć na wycie z naszej ludzkiej perspektywy, można je przyrównać do korzystania z telefonu komórkowego z opcją darmowych rozmów z kilkoma wybranymi numerami. Używa się go, by spotkać się z rodziną, sprawdzić, czy dzieci są bezpieczne, przywołać je na obiad lub umówić się na wspólne wyjście do restauracji. Rzadko natomiast wykorzystuje, by nawymyślać sąsiadom lub zadzwonić do nieznajomego, bo koszty takich połączeń są wysokie. W przypadku wilków mogłoby to oznaczać narażenie się na ryzykowną potyczkę z większą i silniejszą watahą – czego dla dobra całej rodziny zazwyczaj się unika.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 11/2012 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
09/2019
08/2019
Kalendarium
Wrzesień
15
W 1857 r. niemiecki astronom Karl Theodor Robert Luther odkrył planetoidę (47) Aglaja.
Warto przeczytać
Mistrz opowieści o zwierzętach, niemiecki etolog Vitus B. Dröscher powraca. W swojej książce "Ludzkie oblicze zwierząt" pokazuje, że w świecie zwierzęcym istnieją zjawiska, które zwykliśmy uważać za właściwe wyłącznie ludziom.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Sabina Nowak | dodano: 2012-10-24
O czym wyją wilki

A przede wszystkim – w jakim celu. Z pewnością nie po to, by odstraszyć konkurencję.

Wycie wilków jest jednym z najbardziej tajemniczych dźwięków, jakie możemy usłyszeć w przyrodzie. Słuchanie wycia całej watahy – składającej się najczęściej z czterech do sześciu osobników – to naprawdę niezwykłe doświadczenie. Podczas takiego seansu wydaje się, że w spowitym mrokiem lesie „koncertuje” co najmniej kilkanaście drapieżników. Zwykle nie zdajemy sobie sprawy, że to tylko złudzenie, wywołane emitowaniem przez wilki dźwięków harmonicznych. Rozchodzą się one na znacznie większą odległość i jednocześnie umożliwiają wywołanie „przytłaczającego” wrażenia na ewentualnych intruzach – obcych wilkach. W zamierzchłych czasach także ludzie wykorzystywali dźwięki harmoniczne, by komunikować się na duże odległości. Pamiątką tych praktyk jest tradycyjny śpiew gardłowy, polegający na jednoczesnym emitowaniu dźwięków harmonicznych razem z dźwiękiem bazowym, co sprawia wrażenie wydawania kilku dźwięków naraz. Taki właśnie rodzaj śpiewu do dziś usłyszeć można na Syberii, w Mongolii, Japonii, Afryce, na Grenlandii i Alasce.

Człowiek, ze swym dość ograniczonym zmysłem słuchu, jest w stanie usłyszeć wyjące wilki z odległości mniejszej niż 4 km, podczas gdy one same słyszą się nawet z 10 km. Zafascynowani intrygującym dźwiękiem wycia naukowcy od dziesięcioleci spierali się, jakie właściwie funkcje spełnia ono w życiu zwierząt. Aby się tego dowiedzieć, od lat 60. ubiegłego wieku w Ameryce Północnej oraz w Europie podejmowali próby prowokowania wilków do odpowiedzi, imitując wycie lub odtwarzając jego nagrania. Jednak metoda ta dawała jedynie możliwość analizy czasu, miejsca i sytuacji, w jakich drapieżniki reagują na taką stymulację, nie pozwalając ustalić, dlaczego wyją spontanicznie, niczym niesprowokowane.

Wraz z badaczami z Zakładu Badania Ssaków postanowiliśmy znaleźć odpowiedź na to pytanie, studiując obyczaje wilków w Puszczy Białowieskiej. Kilkanaście z nich wyposażono w obroże z nadajnikami i podczas trwających kilka lat namiarów telemetrycznych skrupulatnie rejestrowano wszystkie przypadki spontanicznego wycia wilków oraz okoliczności, w jakich ono występowało. Zebraliśmy ponad 130 takich obserwacji, a w blisko 100 przypadkach udało się nam określić, jak zachowywały się oznakowane osobniki przed wyciem, podczas samego wycia i po nim. Analiza wyników doprowadziła nas do zaskakujących wniosków.

Dotychczas uważano, że wilki wyją głównie po to, by zaznaczyć swą obecność i potwierdza prawa do zajmowanego terytorium. Uznawano, że wycie jest przede wszystkim rodzajem dźwiękowego ogłoszenia, skierowanego do obcych watah lub wilków, o mniej więcej takiej treści: „Ten teren jest nasz i trzymaj się od niego z daleka”. Tymczasem obserwacje w Puszczy Białowieskiej pokazały, że najważniejszą funkcją wycia jest komunikacja pomiędzy członkami grupy rodzinnej. W prawie połowie przypadków wyły do siebie wilki z tej samej grupy, po to, by zlokalizować się w lesie i spotkać w konkretnym miejscu już po łowach. Także szczenięta i ich opiekunowie przebywający w pobliżu nory często komunikowali się z resztą grupy będącą właśnie na polowaniu, by np. zasygnalizować grożące niebezpieczeństwo lub głód. W wielu przypadkach powracający łowcy nawoływali szczenięta, żeby je odnaleźć i nakarmić. Wilki chętnie też wyły tuż przed wyruszeniem na polowanie, co można interpretować jako rodzaj pieśni bojowej. Drapieżniki wyły także po spotkaniu się wszystkich członków grupy, co było zapewne częścią rytuału powitalnego.

Co ciekawe, znacznie rzadziej, niż się spodziewano, wilki wyły po udanym polowaniu, a tylko sporadycznie (jedynie w 2% przypadków) kontaktowały się ze sobą w ten sposób sąsiednie grupy rodzinne (wcześniej uznawano to za jedną z głównych przyczyn wycia). Największe natężenie wilczej aktywności wokalnej naukowcy zarejestrowali w lecie, w okresie intensywnej opieki sprawowanej przez wszystkich członków watahy nad szczeniętami. Jak łatwo się domyślić, wilki zazwyczaj wyły w nocy. Jednak ciekawe było to, że szczególnie intensywnie w jej pierwszej części, czyli od zmierzchu do północy. Zbiegało się to z okresem ich największej aktywności łowieckiej, gdy wataha lub jej część opuszcza miejsce dziennego odpoczynku, wyruszając na polowanie. Około północy wilki zwykle wracają już z upolowaną zdobyczą do szczeniąt lub też – w razie konieczności, gdy łowy nie były udane – podejmują kolejną próbę przed świtem.

Jeśli zatem spojrzeć na wycie z naszej ludzkiej perspektywy, można je przyrównać do korzystania z telefonu komórkowego z opcją darmowych rozmów z kilkoma wybranymi numerami. Używa się go, by spotkać się z rodziną, sprawdzić, czy dzieci są bezpieczne, przywołać je na obiad lub umówić się na wspólne wyjście do restauracji. Rzadko natomiast wykorzystuje, by nawymyślać sąsiadom lub zadzwonić do nieznajomego, bo koszty takich połączeń są wysokie. W przypadku wilków mogłoby to oznaczać narażenie się na ryzykowną potyczkę z większą i silniejszą watahą – czego dla dobra całej rodziny zazwyczaj się unika.