ziemia
Autor: Andrzej Hołdys | dodano: 2012-11-25
Metropolie przyszłości

(Fot. MVRDV)

Miasta porównać można do żywych organizmów – tak jak one rodzą się, rozwijają, a w końcu zamierają. Coraz częściej są dziełami nie tylko urbanistów i architektów, lecz także informatyków i elektroników.

W latach 60. grupa młodych japońskich architektów zwanych metabolistami snuła plany budowy nowych miast. Miały być one lepsze od dotychczasowych – nowocześniejsze, oparte na najnowszych technologiach, doskonale czyste i precyzyjnie zaplanowane. Metaboliści projektowali domy składające się z powtarzalnych, wymiennych elementów, które nazywali megastrukturami. Zbudowane z nich miasta miały rozwijać się niczym rośliny, na bieżąco przystosowując się do zmiennych warunków środowiska. Jedne pływałyby po oceanach, inne „schodziłyby” pod ziemię.

Kisho Kurokawa, jeden z głównych przedstawicieli ruchu, stworzył słynny projekt Helix City – z gigantycznymi wieżami w kształcie helisy DNA, dźwigającymi się z lądu i pobliskiego morza. Poszczególne drapacze chmur połączone były cienkimi nitkami mostów i wiaduktów, a przestrzeń pomiędzy nimi wypełniała niska zabudowa mieszkalna ulokowana częściowo na sztucznych wyspach. Schemat ten można powtarzać bez końca – przekonywał Kurokawa. Miasta metabolistów za sprawą technologii swobodnie przekraczały granicę między lądem, wodą, powietrzem i podziemiami.

Tysiąc czujników na mieszkańca

Niemal wszystkie te pomysły pozostały na papierze. Powstało tylko kilka budynków, z których najsłynniejszym jest chyba Nakagin Tower w Tokio, składający się z wymiennych modułów mieszkalnych przymocowanych do stalowego stelaża. Ponieważ dziś budynek się sypie, grozi mu rozebranie. Nie oznacza to jednak, że pomysły metabolistów i innych awangardowych grup architektonicznych sprzed pół wieku odeszły do lamusa. Sięgają po nie pomysłodawcy tzw. inteligentnych miast. Niektóre z nich już są wznoszone, budowa innych ruszy wkrótce. W wielu takich projektach uczestniczy brytyjska firma informatyczna Living PlanIT, specjalizująca się w projektowaniu sieci komputerowych, które można określić systemem nerwowym miasta przyszłości. Analogia nie jest przypadkowa. Gęsta pajęczyna elektronicznych czujników i urządzeń pomiarowych monitoruje rozmaite funkcje miasta. Sensory kontaktują się drogą radiową z komputerami w centrum zarządzania, czyli miejskim mózgiem. Ten zbiera informacje, przetwarza, a następnie analizuje i rozsyła je dalej; podejmuje także samodzielnie niektóre decyzje.

Co jeszcze może robić taka sieć? Dziesiątki rzeczy, np. monitorować poziom zanieczyszczeń atmosferycznych na poszczególnych ulicach, a w razie przekroczenia limitu – wszczynać alarm. Inne czujniki, aktywne nocą, mogą informować o tym, czy latarnie uliczne wystarczająco rozświetlają mrok. Kolejne urządzenia mogą sterować ruchem ulicznym, regulując sygnalizację świetlną na głównych ulicach i poszczególnych skrzyżowaniach. Inny pomysł to wykorzystanie sieci inteligentnych czujników do informowania kierowców o wolnych miejscach parkingowych, aby nie tracili czasu na krążenie po ulicach. Opracowano też programy do automatycznej ochrony budynków, wzywania pomocy czy wywożenia śmieci z posesji (czujniki informują, kiedy trzeba opróżnić pojemnik).

– Inteligentne miasta projektuje się po to, aby dać pracę milionom ludzi, którzy w nich zamieszkają. I by ci ludzie żyli w czystym, wygodnym i bezpiecznym otoczeniu. Technologie informatyczne będą ułatwiały zarządzanie miastem – podkreśla Steve Lewis, szef Living PlanIT. Niedawno firma rozpoczęła budowę pierwszego takiego organizmu miejskiego w Europie. Współpracują z nią giganci branży komputerowej: Cisco, IBM i Microsoft. Eksperymentalne miasto powstaje w północnej Portugalii (projekt nosi nazwę PlanIT Valley). Ulokowano je w pobliżu małej miejscowości Paredes leżącej około 20 km na wschód od Porto. Na powierzchni 1,7 tys. ha ma docelowo zamieszkać kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Powstają już pierwsze domy.

– Zaczęliśmy od zera, bo tak jest łatwiej. W ten sposób możemy ominąć ograniczenia występujące w już istniejących miastach. Dosłownie wszystko, od sposobu zarządzania energią, wodą i nieczystościami, po sterowanie ruchem ulicznym można tu zaprojektować zgodnie z naszymi wyobrażeniami, a następnie sprawdzić, jak działa w praktyce – dodaje.

Budynki w PlanIT Valley mają zużywać o 60% mniej prądu i o 80% mniej wody niż te tradycyjne. Odpady i nieczystości będą tu poddawane recyklingowi, z wytworzeniem energii oraz ciepła. Mieszkańcy będą poruszali się samochodami elektrycznymi lub hybrydowymi. Do tego wspierać ich będą inteligentne sieci alarmowe, myślące systemy ochrony budynków i mieszkań, mikrokamery i wszelkiego typu czujniki. Tych ostatnich będzie łącznie około 100 mln, z grubsza po kilka na każdy metr kwadratowy powierzchni miasta lub po tysiąc na każdego mieszkańca. – To będzie nasze laboratorium terenowe – mówi Lewis.

Oazy dla kreatywnych

Kto zamieszka w PlanIT Valley? Głównie naukowcy, inżynierowie oraz doradcy firm, które będą chciały rozwijać informatyczne technologie dla inteligentnych miast. Mają tu przybyć wraz z rodzinami i żyć normalnie – korzystać z autobusów (transport miejski także będzie istniał), sklepów, kin, ośrodków sportowo-rekreacyjnych, centrów kultury i parków. – Inteligentne miasto to nie tylko sprzęt i oprogramowanie. To przede wszystkim ludzie. Chcemy tu stworzyć coś w rodzaju oazy dla kreatywnych osób, które będą mogły rozwinąć skrzydła – podkreśla Lewis. W jego wizji PlanIT Valley jest „skrzyżowaniem” olbrzymiego kampusu uniwersyteckiego z wielkim parkiem technologicznym zatrudniającym w przyszłościowych sektorach gospodarki dziesiątki tysięcy wykształconych ludzi.

Szefowie Living PlanIT (poza Lewisem firmą kierują m.in. były wiceprezes koncernu Cisco i były brytyjski minister nauki) podobnie jak japońscy metaboliści uważają, że inteligentne miasta obsługiwane przez wspólny system operacyjny mogą się rozrastać niczym żywe organizmy, zajmując stopniowo kolejne tereny. System ten łatwo przystosować do nowych warunków środowiskowych i kulturowych. Dlatego to nowe wcielenie metabolizmu, oparte na fundamencie technologii informatycznych reklamuje się na całym świecie jako sposób na unowocześnienie i „przeniesienie” branży budowlanej w XXI w. Ale nie tylko…

Ucieczka do miast

Na początku XVIII w. na Ziemi żyło około 800–900 mln ludzi. Zaledwie 30–40 mln z nich, czyli kilka procent całej populacji, mieszkało w miastach. Sto lat później ludzkość liczyła już 1,5 mld, a liczba mieszkańców miast wzrosła do około 150 mln. Już wtedy pisano, że miasta rozwijają się w szalonym tempie. Nikt jednak nie przewidział, do czego dojdzie w XX w. i że trend ten się utrzyma.

Obecnie glob zasiedla 7 mld ludzi i według szacunków demografów, m.in. z Funduszu Ludnościowego ONZ, połowa z nich mieszka w miastach. W wyniku procesów urbanizacyjnych ludzkość, która przez tysiące lat preferowała swobodną przestrzeń i „wiejski” styl życia w małych społecznościach, zaczęła się tłoczyć w gigantycznych, podobnych do mrowisk skupiskach. Największe ośrodki miejskie liczą po kilkadziesiąt milionów osób. Demografowie prognozują, że w 2050 r. trzech na czterech mieszkańców Ziemi będzie żyło w miastach.

Wielu badaczy uważa urbanizację za naturalne zjawisko towarzyszące zmianom społecznym i gospodarczym na świecie. Pojawiło się ono wraz z epoką przemysłową, początkowo w Europie i Ameryce Północnej, gdzie w XIX w. przez całe dziesięciolecia trwał potężny ruch migracyjny, odbywający się w jedną tylko stronę – ludzie uciekali z zacofanych i przeludnionych wsi do szybko rozwijających się miast, w których w związku z rozwojem przemysłu potrzebowano mnóstwa rąk do pracy. Dziś podobną drogą szybko podąża najludniejszy z kontynentów – Azja.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 12/2012 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
09/2020
08/2020
Kalendarium
Wrzesień
20
W 1966 r. wystrzelono amerykańską sondę księżycową Surveyor 2.
Warto przeczytać
Sztuczna inteligencja to kolejna publikacja wydana wz oksfordzkiej serii „Krótkie Wprowadzenie”, która w zwięzły i przystępny sposób prezentuje wybrane zagadnienia.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Andrzej Hołdys | dodano: 2012-11-25
Metropolie przyszłości

(Fot. MVRDV)

Miasta porównać można do żywych organizmów – tak jak one rodzą się, rozwijają, a w końcu zamierają. Coraz częściej są dziełami nie tylko urbanistów i architektów, lecz także informatyków i elektroników.

W latach 60. grupa młodych japońskich architektów zwanych metabolistami snuła plany budowy nowych miast. Miały być one lepsze od dotychczasowych – nowocześniejsze, oparte na najnowszych technologiach, doskonale czyste i precyzyjnie zaplanowane. Metaboliści projektowali domy składające się z powtarzalnych, wymiennych elementów, które nazywali megastrukturami. Zbudowane z nich miasta miały rozwijać się niczym rośliny, na bieżąco przystosowując się do zmiennych warunków środowiska. Jedne pływałyby po oceanach, inne „schodziłyby” pod ziemię.

Kisho Kurokawa, jeden z głównych przedstawicieli ruchu, stworzył słynny projekt Helix City – z gigantycznymi wieżami w kształcie helisy DNA, dźwigającymi się z lądu i pobliskiego morza. Poszczególne drapacze chmur połączone były cienkimi nitkami mostów i wiaduktów, a przestrzeń pomiędzy nimi wypełniała niska zabudowa mieszkalna ulokowana częściowo na sztucznych wyspach. Schemat ten można powtarzać bez końca – przekonywał Kurokawa. Miasta metabolistów za sprawą technologii swobodnie przekraczały granicę między lądem, wodą, powietrzem i podziemiami.

Tysiąc czujników na mieszkańca

Niemal wszystkie te pomysły pozostały na papierze. Powstało tylko kilka budynków, z których najsłynniejszym jest chyba Nakagin Tower w Tokio, składający się z wymiennych modułów mieszkalnych przymocowanych do stalowego stelaża. Ponieważ dziś budynek się sypie, grozi mu rozebranie. Nie oznacza to jednak, że pomysły metabolistów i innych awangardowych grup architektonicznych sprzed pół wieku odeszły do lamusa. Sięgają po nie pomysłodawcy tzw. inteligentnych miast. Niektóre z nich już są wznoszone, budowa innych ruszy wkrótce. W wielu takich projektach uczestniczy brytyjska firma informatyczna Living PlanIT, specjalizująca się w projektowaniu sieci komputerowych, które można określić systemem nerwowym miasta przyszłości. Analogia nie jest przypadkowa. Gęsta pajęczyna elektronicznych czujników i urządzeń pomiarowych monitoruje rozmaite funkcje miasta. Sensory kontaktują się drogą radiową z komputerami w centrum zarządzania, czyli miejskim mózgiem. Ten zbiera informacje, przetwarza, a następnie analizuje i rozsyła je dalej; podejmuje także samodzielnie niektóre decyzje.

Co jeszcze może robić taka sieć? Dziesiątki rzeczy, np. monitorować poziom zanieczyszczeń atmosferycznych na poszczególnych ulicach, a w razie przekroczenia limitu – wszczynać alarm. Inne czujniki, aktywne nocą, mogą informować o tym, czy latarnie uliczne wystarczająco rozświetlają mrok. Kolejne urządzenia mogą sterować ruchem ulicznym, regulując sygnalizację świetlną na głównych ulicach i poszczególnych skrzyżowaniach. Inny pomysł to wykorzystanie sieci inteligentnych czujników do informowania kierowców o wolnych miejscach parkingowych, aby nie tracili czasu na krążenie po ulicach. Opracowano też programy do automatycznej ochrony budynków, wzywania pomocy czy wywożenia śmieci z posesji (czujniki informują, kiedy trzeba opróżnić pojemnik).

– Inteligentne miasta projektuje się po to, aby dać pracę milionom ludzi, którzy w nich zamieszkają. I by ci ludzie żyli w czystym, wygodnym i bezpiecznym otoczeniu. Technologie informatyczne będą ułatwiały zarządzanie miastem – podkreśla Steve Lewis, szef Living PlanIT. Niedawno firma rozpoczęła budowę pierwszego takiego organizmu miejskiego w Europie. Współpracują z nią giganci branży komputerowej: Cisco, IBM i Microsoft. Eksperymentalne miasto powstaje w północnej Portugalii (projekt nosi nazwę PlanIT Valley). Ulokowano je w pobliżu małej miejscowości Paredes leżącej około 20 km na wschód od Porto. Na powierzchni 1,7 tys. ha ma docelowo zamieszkać kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Powstają już pierwsze domy.

– Zaczęliśmy od zera, bo tak jest łatwiej. W ten sposób możemy ominąć ograniczenia występujące w już istniejących miastach. Dosłownie wszystko, od sposobu zarządzania energią, wodą i nieczystościami, po sterowanie ruchem ulicznym można tu zaprojektować zgodnie z naszymi wyobrażeniami, a następnie sprawdzić, jak działa w praktyce – dodaje.

Budynki w PlanIT Valley mają zużywać o 60% mniej prądu i o 80% mniej wody niż te tradycyjne. Odpady i nieczystości będą tu poddawane recyklingowi, z wytworzeniem energii oraz ciepła. Mieszkańcy będą poruszali się samochodami elektrycznymi lub hybrydowymi. Do tego wspierać ich będą inteligentne sieci alarmowe, myślące systemy ochrony budynków i mieszkań, mikrokamery i wszelkiego typu czujniki. Tych ostatnich będzie łącznie około 100 mln, z grubsza po kilka na każdy metr kwadratowy powierzchni miasta lub po tysiąc na każdego mieszkańca. – To będzie nasze laboratorium terenowe – mówi Lewis.

Oazy dla kreatywnych

Kto zamieszka w PlanIT Valley? Głównie naukowcy, inżynierowie oraz doradcy firm, które będą chciały rozwijać informatyczne technologie dla inteligentnych miast. Mają tu przybyć wraz z rodzinami i żyć normalnie – korzystać z autobusów (transport miejski także będzie istniał), sklepów, kin, ośrodków sportowo-rekreacyjnych, centrów kultury i parków. – Inteligentne miasto to nie tylko sprzęt i oprogramowanie. To przede wszystkim ludzie. Chcemy tu stworzyć coś w rodzaju oazy dla kreatywnych osób, które będą mogły rozwinąć skrzydła – podkreśla Lewis. W jego wizji PlanIT Valley jest „skrzyżowaniem” olbrzymiego kampusu uniwersyteckiego z wielkim parkiem technologicznym zatrudniającym w przyszłościowych sektorach gospodarki dziesiątki tysięcy wykształconych ludzi.

Szefowie Living PlanIT (poza Lewisem firmą kierują m.in. były wiceprezes koncernu Cisco i były brytyjski minister nauki) podobnie jak japońscy metaboliści uważają, że inteligentne miasta obsługiwane przez wspólny system operacyjny mogą się rozrastać niczym żywe organizmy, zajmując stopniowo kolejne tereny. System ten łatwo przystosować do nowych warunków środowiskowych i kulturowych. Dlatego to nowe wcielenie metabolizmu, oparte na fundamencie technologii informatycznych reklamuje się na całym świecie jako sposób na unowocześnienie i „przeniesienie” branży budowlanej w XXI w. Ale nie tylko…

Ucieczka do miast

Na początku XVIII w. na Ziemi żyło około 800–900 mln ludzi. Zaledwie 30–40 mln z nich, czyli kilka procent całej populacji, mieszkało w miastach. Sto lat później ludzkość liczyła już 1,5 mld, a liczba mieszkańców miast wzrosła do około 150 mln. Już wtedy pisano, że miasta rozwijają się w szalonym tempie. Nikt jednak nie przewidział, do czego dojdzie w XX w. i że trend ten się utrzyma.

Obecnie glob zasiedla 7 mld ludzi i według szacunków demografów, m.in. z Funduszu Ludnościowego ONZ, połowa z nich mieszka w miastach. W wyniku procesów urbanizacyjnych ludzkość, która przez tysiące lat preferowała swobodną przestrzeń i „wiejski” styl życia w małych społecznościach, zaczęła się tłoczyć w gigantycznych, podobnych do mrowisk skupiskach. Największe ośrodki miejskie liczą po kilkadziesiąt milionów osób. Demografowie prognozują, że w 2050 r. trzech na czterech mieszkańców Ziemi będzie żyło w miastach.

Wielu badaczy uważa urbanizację za naturalne zjawisko towarzyszące zmianom społecznym i gospodarczym na świecie. Pojawiło się ono wraz z epoką przemysłową, początkowo w Europie i Ameryce Północnej, gdzie w XIX w. przez całe dziesięciolecia trwał potężny ruch migracyjny, odbywający się w jedną tylko stronę – ludzie uciekali z zacofanych i przeludnionych wsi do szybko rozwijających się miast, w których w związku z rozwojem przemysłu potrzebowano mnóstwa rąk do pracy. Dziś podobną drogą szybko podąża najludniejszy z kontynentów – Azja.