człowiek
Autor: Agnieszka Krzemińska | dodano: 2013-01-27
Chińskie siostry Kopciuszka

Przez tysiąc lat Chinki praktykowały łamanie i krępowanie stóp, fundując sobie i swoim córkom prawdziwą drogę przez mękę. Po co? Wbrew pozorom względy estetyczne nie były najistotniejsze – chodziło o władzę.

Dawno, dawno temu żyła sobie dziewczyna, która po śmierci ukochanego ojca musiała usługiwać złej macosze oraz jej dwóm córkom. Zwano ją Kopciuszkiem. Gdy dziewczyna uciekła z balu i zgubiła pantofelek, książę znalazł ją tylko dzięki niemu. U braci Grimm pojawiła się nawet informacja, że gdy kawaler trafił do domu Kopciuszka, macocha próbowała go oszukać: by jej córki mogły wcisnąć trzewik, jednej kazała obciąć piętę, a drugiej palce. Młodzieniec zauważył jednak płynącą krew i pozwolił przymierzyć pantofelek siedzącej w kącie służącej. Gdy okazało się, że bucik pasuje jak ulał, książę rozpoznał w dziewczynie piękność z balu. Jak to możliwe, że nie poznał Kopciuszka wcześniej? Dzieciom tłumaczymy, że dziewczyna była umorusana sadzą i ubrana w łachmany. Tymczasem jest bardzo prawdopodobne, że gdyby książę był Chińczykiem, rozpoznanie ukochanej rzeczywiście najbardziej ułatwiłaby mu znajomość wielkości bucika i stópki wybranki. Przez długi czas w Państwie Środka mężczyźni dokładniej przyglądali się stopom kobiety niż jej twarzy. Rozmiar stopy był najistotniejszym wyznacznikiem kobiecego piękna i siły charakteru, a bucik mówił o tym, czy jest pracowita.

Chód baletnicy

Motyw pantofla, który pasuje na nogę ukochanej, obecny jest już w literaturze staroegipskiej. Jednak w Chinach schemat baśni z biedną, ale dobrą i pracowitą dziewczyną w roli głównej, która zostaje rozpoznana przez księcia dzięki najmniejszym stópkom, pojawia się dopiero w IX w. W zbiorze opowiadań Duana Chengshiego z czasów dynastii Tang Kopciuszek ma na imię Ye Xian. Nawet jeśli mała stópka uważana była za piękną w wielu innych zakątkach świata, Chińczycy nie pozostawili kwestii jej rozmiaru w rękach natury – mniej więcej od XI w. pojawiła się u nich moda na krępowanie stóp. Szacuje się, że przez tysiąc lat ofiarą tego okrutnego obyczaju mogło paść około miliarda kobiet. Ich życie nie przypominało jednak losu Kopciuszka – zdecydowanie bardziej podobne było do losu dwóch sióstr z wersji braci Grimm, już po tym, jak dały się namówić na obcięcie palców i pięty.

Z tekstów i archeologii wynika, że dla Chińczyków stopy „od zawsze” były wyjątkowo ważną częścią ciała. Ma to nawet odzwierciedlenie w języku – w chińskim określenia dotyczące garderoby dzielą się na trzy grupy: okrycia wierzchnie, bieliznę i właśnie okrycia na stopy. To, co na nie zakładano, świadczyło o pozycji społecznej i zamożności Chińczyka. Kwestia skarpet i butów jest poruszana w kontekście niezwykle rozwiniętej dworskiej etykiety. Ponieważ pokazywanie nagich stóp podczas oficjalnych ceremonii stanowiło rodzaj tabu, okrywano je najróżniejszymi skarpetkami z jedwabiu. Z tekstów wiemy, że już w I tys. p.n.e. osoby przychodzące do pałacu musiały zmieniać skarpetki przed wizytą u władcy. Duża kolekcja obuwia świadczyła o bogactwie i statusie.

Bałwochwalczy stosunek do stóp odegrał zapewne dużą rolę we wprowadzeniu praktyki ich bandażowania, choć trudno powiedzieć, jakie były początki tego zwyczaju. Najsłynniejsza z legend mówi o konkubinie księcia Li Yu z dynastii Song (960–1280), która miała niezwykle małe stopy. Jej chód przypominał „kołysanie się młodych pędów wierzby w wiosennych powiewach”, a taniec, wykonywany ponoć na specjalnej platformie w kształcie kwiatu lotosu, zachwycał wszystkich dworzan. Przypuszcza się, że kobieta obwiązywała stopy, by móc tańczyć na czubkach palców, tak jak robią to współczesne baletnice. Konkubina wzbudzała zazdrość innych tancerek i kobiet haremowych, które chcąc się do niej upodobnić, też zaczęły wiązać stopy. Inna legenda wspomina o cesarzowej, która urodziła się ze szpotawymi stopami i aby nie czuć się gorsza od innych, kazała dwórkom okaleczać swoje. Jakkolwiek było, pomysł się przyjął i zaczął żyć własnym życiem, odciskając swoje piętno na losach milionów kobiet.

Początkowo na krępowanie stóp decydowały się jedynie dorosłe kobiety, ale z czasem przyjęła się praktyka bandażowania stóp już w dzieciństwie, gdyż tylko wtedy możliwe było otrzymanie niewiarygodnie małych, mierzących od 7 do 12 cm stóp „doskonałych” – zwanych złotymi lotosami lub złotymi liliami.

Córek torturowanie

Podczas gdy na całym świecie dziewczynkom owijano stopy, by było im ciepło i wygodnie chodzić w twardych butach, w Chinach bandażowano je w imię piękna i tradycji. Matki decydowały się na zabieg, gdyż małe stopy córek zwiększały szansę na dobre zamążpójście. Przez wieki żaden dobrze urodzony Chińczyk nie wziąłby sobie za żonę kobiety o zwykłych stopach. Ze względu na awans społeczny, jaki mogła zapewnić nawet mniej zamożnym kobietom, dworską modę szybko podchwyciły warstwy średnie. Wszystko przez to, że w Państwie Środka powszechna była poligynia, pozwalająca mężczyźnie na posiadanie tylu kobiet, na ile było go stać. I nawet jeśli pierwsza żona pochodziła zazwyczaj z równej mu warstwy społecznej, to już konkubiny mogły pochodzić z nizin społecznych. Jeśli jednak urodziły synów, mogły uzyskać status kolejnej żony. Dobra matka stosowała się zatem do przysłowia chińskiego „jeśli dbasz o syna, pilnuj, by się przykładał do nauki; jeśli dbasz o córkę, nie pobłażaj jej ze stopami”.

Zachowały się różne opisy przebiegu procesu krępowania stóp, pozwalające zrekonstruować pokrótce przebieg procedury. Najpierw dziewczynkom (między 4 a 7 rokiem życia) pobłażano i pozwalano jeść słodycze oraz bawić się do woli. Czas beztroski kończył się w dniu pierwszego zabiegu, kiedy po złożeniu ofiary duchom, masażu i wymoczeniu stóp w gorącej ziołowej kąpieli matka obwiązywała bandażem kostkę dziewczynki, zaczepiała nim o cztery małe palce i mocno naciągała bandaż, okręcając go wokół pięty. Palce maksymalnie zawijały się pod spód, a niektóre ze źródeł wspominają, że wręcz łamano kości. Na koniec obwiązywano bardzo ściśle stopę mokrym jedwabiem (który wysychając, jeszcze się dodatkowo kurczył) i wkładano buciki. Zabieg powtarzano co kilka dni.

Cały proces trwał kilka lat i był niezwykle bolesny. Jeśli nie dbano o higienę stóp – nie myto ich, nie zmieniano bandaży, zapominano o pedikiurze – dochodziło do infekcji, wynikających chociażby z tego, że w ciało wbijały się rosnące paznokcie. W skrajnych przypadkach dochodziło nawet do gangreny i sepsy (szacuje się, że umierało około 10% dziewczynek). Niezależnie jednak od higieny, niektóre mięśnie z czasem zanikały, a stopy częściowo obumierały. Jak wielkie cierpienie towarzyszyło Chinkom, najlepiej mówi przysłowie „każda para zabandażowanych stóp kosztuje kobietę morze łez” (w zbeletryzowanej formie o ich gehennie przeczytać można w kilku książkach chińskich autorek, jak „Dzikie łabędzie: Trzy córy Chin” Jung Chan oraz „Kwiat śniegu i sekretny wachlarz” Lisy See).

Celem tortur była znacznie krótsza i węższa stopa, w której pięta przyjmowała pionową pozycję, podbicie wybrzuszało, tworząc nienaturalny łuk, z przodu zaś pozostawał jedynie szpiczasty paluch. Wszystko razem robiło wrażenie wydłużonego kopytka. Chinki nie mogły na nich normalnie chodzić, chwiały się i potykały. W ciąży oraz na starość zmuszone były do korzystania z laski lub pomocy innych.

Patrz na stopy, nie na twarz

Chinki publicznie nigdy nie pokazywały swoich stóp bez okrycia, panowało bowiem przekonanie, że zniekształcona stopa wygląda jak kobiece narządy płciowe (pomiędzy piętą a przednią częścią stopy była przestrzeń, którą kojarzono z waginą). Stopę okrywały zatem najróżniejsze jedwabne bandaże oraz ręcznie wykonane, haftowane buciki. Spod tych wszystkich warstw materiałów wydobywał się charakterystyczny zapach opiewany przez poetów. Z literatury erotycznej dowiadujemy się również, że pieszczoty stóp uważano za równie podniecające jak dotykanie miejsc intymnych.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 02/2013 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
04/2020
03/2020
Kalendarium
Kwiecień
10
W 1849 r. Amerykanin Walter Hunt opatentował agrafkę
Warto przeczytać
W zagubionej w lesie deszczowym Papui Nowej Gwinei jest maleńka wioska Gapun, w której mieszka 200 osób. Tylko 45 z nich mówi rdzennym językiem tayapu i z roku na rok jest ich coraz mniej. Amerykański antropolog Don Kulick postanawia udokumentować proces wymierania tego języka.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Agnieszka Krzemińska | dodano: 2013-01-27
Chińskie siostry Kopciuszka

Przez tysiąc lat Chinki praktykowały łamanie i krępowanie stóp, fundując sobie i swoim córkom prawdziwą drogę przez mękę. Po co? Wbrew pozorom względy estetyczne nie były najistotniejsze – chodziło o władzę.

Dawno, dawno temu żyła sobie dziewczyna, która po śmierci ukochanego ojca musiała usługiwać złej macosze oraz jej dwóm córkom. Zwano ją Kopciuszkiem. Gdy dziewczyna uciekła z balu i zgubiła pantofelek, książę znalazł ją tylko dzięki niemu. U braci Grimm pojawiła się nawet informacja, że gdy kawaler trafił do domu Kopciuszka, macocha próbowała go oszukać: by jej córki mogły wcisnąć trzewik, jednej kazała obciąć piętę, a drugiej palce. Młodzieniec zauważył jednak płynącą krew i pozwolił przymierzyć pantofelek siedzącej w kącie służącej. Gdy okazało się, że bucik pasuje jak ulał, książę rozpoznał w dziewczynie piękność z balu. Jak to możliwe, że nie poznał Kopciuszka wcześniej? Dzieciom tłumaczymy, że dziewczyna była umorusana sadzą i ubrana w łachmany. Tymczasem jest bardzo prawdopodobne, że gdyby książę był Chińczykiem, rozpoznanie ukochanej rzeczywiście najbardziej ułatwiłaby mu znajomość wielkości bucika i stópki wybranki. Przez długi czas w Państwie Środka mężczyźni dokładniej przyglądali się stopom kobiety niż jej twarzy. Rozmiar stopy był najistotniejszym wyznacznikiem kobiecego piękna i siły charakteru, a bucik mówił o tym, czy jest pracowita.

Chód baletnicy

Motyw pantofla, który pasuje na nogę ukochanej, obecny jest już w literaturze staroegipskiej. Jednak w Chinach schemat baśni z biedną, ale dobrą i pracowitą dziewczyną w roli głównej, która zostaje rozpoznana przez księcia dzięki najmniejszym stópkom, pojawia się dopiero w IX w. W zbiorze opowiadań Duana Chengshiego z czasów dynastii Tang Kopciuszek ma na imię Ye Xian. Nawet jeśli mała stópka uważana była za piękną w wielu innych zakątkach świata, Chińczycy nie pozostawili kwestii jej rozmiaru w rękach natury – mniej więcej od XI w. pojawiła się u nich moda na krępowanie stóp. Szacuje się, że przez tysiąc lat ofiarą tego okrutnego obyczaju mogło paść około miliarda kobiet. Ich życie nie przypominało jednak losu Kopciuszka – zdecydowanie bardziej podobne było do losu dwóch sióstr z wersji braci Grimm, już po tym, jak dały się namówić na obcięcie palców i pięty.

Z tekstów i archeologii wynika, że dla Chińczyków stopy „od zawsze” były wyjątkowo ważną częścią ciała. Ma to nawet odzwierciedlenie w języku – w chińskim określenia dotyczące garderoby dzielą się na trzy grupy: okrycia wierzchnie, bieliznę i właśnie okrycia na stopy. To, co na nie zakładano, świadczyło o pozycji społecznej i zamożności Chińczyka. Kwestia skarpet i butów jest poruszana w kontekście niezwykle rozwiniętej dworskiej etykiety. Ponieważ pokazywanie nagich stóp podczas oficjalnych ceremonii stanowiło rodzaj tabu, okrywano je najróżniejszymi skarpetkami z jedwabiu. Z tekstów wiemy, że już w I tys. p.n.e. osoby przychodzące do pałacu musiały zmieniać skarpetki przed wizytą u władcy. Duża kolekcja obuwia świadczyła o bogactwie i statusie.

Bałwochwalczy stosunek do stóp odegrał zapewne dużą rolę we wprowadzeniu praktyki ich bandażowania, choć trudno powiedzieć, jakie były początki tego zwyczaju. Najsłynniejsza z legend mówi o konkubinie księcia Li Yu z dynastii Song (960–1280), która miała niezwykle małe stopy. Jej chód przypominał „kołysanie się młodych pędów wierzby w wiosennych powiewach”, a taniec, wykonywany ponoć na specjalnej platformie w kształcie kwiatu lotosu, zachwycał wszystkich dworzan. Przypuszcza się, że kobieta obwiązywała stopy, by móc tańczyć na czubkach palców, tak jak robią to współczesne baletnice. Konkubina wzbudzała zazdrość innych tancerek i kobiet haremowych, które chcąc się do niej upodobnić, też zaczęły wiązać stopy. Inna legenda wspomina o cesarzowej, która urodziła się ze szpotawymi stopami i aby nie czuć się gorsza od innych, kazała dwórkom okaleczać swoje. Jakkolwiek było, pomysł się przyjął i zaczął żyć własnym życiem, odciskając swoje piętno na losach milionów kobiet.

Początkowo na krępowanie stóp decydowały się jedynie dorosłe kobiety, ale z czasem przyjęła się praktyka bandażowania stóp już w dzieciństwie, gdyż tylko wtedy możliwe było otrzymanie niewiarygodnie małych, mierzących od 7 do 12 cm stóp „doskonałych” – zwanych złotymi lotosami lub złotymi liliami.

Córek torturowanie

Podczas gdy na całym świecie dziewczynkom owijano stopy, by było im ciepło i wygodnie chodzić w twardych butach, w Chinach bandażowano je w imię piękna i tradycji. Matki decydowały się na zabieg, gdyż małe stopy córek zwiększały szansę na dobre zamążpójście. Przez wieki żaden dobrze urodzony Chińczyk nie wziąłby sobie za żonę kobiety o zwykłych stopach. Ze względu na awans społeczny, jaki mogła zapewnić nawet mniej zamożnym kobietom, dworską modę szybko podchwyciły warstwy średnie. Wszystko przez to, że w Państwie Środka powszechna była poligynia, pozwalająca mężczyźnie na posiadanie tylu kobiet, na ile było go stać. I nawet jeśli pierwsza żona pochodziła zazwyczaj z równej mu warstwy społecznej, to już konkubiny mogły pochodzić z nizin społecznych. Jeśli jednak urodziły synów, mogły uzyskać status kolejnej żony. Dobra matka stosowała się zatem do przysłowia chińskiego „jeśli dbasz o syna, pilnuj, by się przykładał do nauki; jeśli dbasz o córkę, nie pobłażaj jej ze stopami”.

Zachowały się różne opisy przebiegu procesu krępowania stóp, pozwalające zrekonstruować pokrótce przebieg procedury. Najpierw dziewczynkom (między 4 a 7 rokiem życia) pobłażano i pozwalano jeść słodycze oraz bawić się do woli. Czas beztroski kończył się w dniu pierwszego zabiegu, kiedy po złożeniu ofiary duchom, masażu i wymoczeniu stóp w gorącej ziołowej kąpieli matka obwiązywała bandażem kostkę dziewczynki, zaczepiała nim o cztery małe palce i mocno naciągała bandaż, okręcając go wokół pięty. Palce maksymalnie zawijały się pod spód, a niektóre ze źródeł wspominają, że wręcz łamano kości. Na koniec obwiązywano bardzo ściśle stopę mokrym jedwabiem (który wysychając, jeszcze się dodatkowo kurczył) i wkładano buciki. Zabieg powtarzano co kilka dni.

Cały proces trwał kilka lat i był niezwykle bolesny. Jeśli nie dbano o higienę stóp – nie myto ich, nie zmieniano bandaży, zapominano o pedikiurze – dochodziło do infekcji, wynikających chociażby z tego, że w ciało wbijały się rosnące paznokcie. W skrajnych przypadkach dochodziło nawet do gangreny i sepsy (szacuje się, że umierało około 10% dziewczynek). Niezależnie jednak od higieny, niektóre mięśnie z czasem zanikały, a stopy częściowo obumierały. Jak wielkie cierpienie towarzyszyło Chinkom, najlepiej mówi przysłowie „każda para zabandażowanych stóp kosztuje kobietę morze łez” (w zbeletryzowanej formie o ich gehennie przeczytać można w kilku książkach chińskich autorek, jak „Dzikie łabędzie: Trzy córy Chin” Jung Chan oraz „Kwiat śniegu i sekretny wachlarz” Lisy See).

Celem tortur była znacznie krótsza i węższa stopa, w której pięta przyjmowała pionową pozycję, podbicie wybrzuszało, tworząc nienaturalny łuk, z przodu zaś pozostawał jedynie szpiczasty paluch. Wszystko razem robiło wrażenie wydłużonego kopytka. Chinki nie mogły na nich normalnie chodzić, chwiały się i potykały. W ciąży oraz na starość zmuszone były do korzystania z laski lub pomocy innych.

Patrz na stopy, nie na twarz

Chinki publicznie nigdy nie pokazywały swoich stóp bez okrycia, panowało bowiem przekonanie, że zniekształcona stopa wygląda jak kobiece narządy płciowe (pomiędzy piętą a przednią częścią stopy była przestrzeń, którą kojarzono z waginą). Stopę okrywały zatem najróżniejsze jedwabne bandaże oraz ręcznie wykonane, haftowane buciki. Spod tych wszystkich warstw materiałów wydobywał się charakterystyczny zapach opiewany przez poetów. Z literatury erotycznej dowiadujemy się również, że pieszczoty stóp uważano za równie podniecające jak dotykanie miejsc intymnych.