człowiek
Autor: Dorota Gut | dodano: 2012-05-28
Szukanie dziur w całym

Są miłośnikami kina, ale filmy oglądają nie po to, by delektować się akcją czy grą aktorów. Studiują je klatka po klatce i skrupulatnie odnotowują wszystkie niedociągnięcia oraz pomyłki, jakie przytrafiły się na planie. Swoje odkrycia zamieszczają w serwisach z rejestrami filmowych wpadek.

Nic nie ujdzie ich uwadze: wypatrzą odbijającego się w wypolerowanej klamce kamerzystę lub wynurzające się z gąszczu rekwizytów adidasy członka ekipy filmowej. Wyłapią powielane do znudzenia stereotypy. Wytkną historyczne nieścisłości.

Tego jeziora nie było

Ponad 4,5 tys. filmów i grubo ponad 55 tys. zauważonych wpadek - to imponująca kolekcja największego serwisu tego typu Movie Mistakes (www.moviemistakes.com). Prowadzi go Brytyjczyk Jon Sandys, miłośnik kina (jak się sam przedstawia). W jego tworzeniu pomagają mu oczywiście internauci.

Wpadki klasyfikowane są według kategorii. Osobno dźwiękowe (gdy np. kwestie wypowiadane przez aktorów nie współgrają z ruchami ich warg), osobno te polegające na braku spójności między kolejnymi scenami, z wejściem w kadr kogoś z ekipy (choćby w postaci odbicia widocznego na szybie) czy wreszcie ze zdemaskowaniem rekwizytu. Mogą to być także błędy faktograficzne - np. w "Titanicu" główny bohater Jack opowiada o tym, jak łowił ryby w jeziorze Wissota, podczas gdy ten sztuczny zbiornik został napełniony wodą parę lat po zatonięciu transatlantyku.

W "Raporcie mniejszości" pojawia się natomiast informacja o wyborach zaplanowanych na wtorek 22 kwietnia 2054 roku - jakiś skrupulatny widz ustalił zaś, że taka data wypadnie w środę.
W serwisie Movie Mistakes znajdziemy rozmaite zestawienia - choćby 50 reżyserów szczególnie zasłużonych dla serwisu (bo w ich filmach dopatrzono się najwięcej pomyłek). W tej konkurencji wyraźnie wygrywa Steven Spielberg. W jego produkcjach dostrzeżono 1115 błędów. Inny ranking dotyczy najbardziej nasyconych błędami filmów (w tym przypadku ważna jest nie tylko liczba, ale i ocena wagi poszczególnych pomyłek). Znajdziemy tu także zestawienia "przebojów roku", tygodnia i miesiąca - sporządza się je na podstawie liczby głosów oddanych przy każdym z omawianych błędów.

Społeczność skupiona wokół serwisu prowadzi ożywione dyskusje na forum. O filmach ogólnie i pomyłkach w szczególności. Również o pomyłkach samych poszukiwaczy - bo nie wszystkie podsyłane tutaj odkrycia są rzeczywiście wpadkami filmowców, czasem błąd popełniają widzowie.
W ślady Movie Mistakes poszły inne serwisy, np. tropiący pomyłki Nitpickers (www.nitpickers.com). Są też strony poświęcone konkretnym filmom i seriom, jak Star Wars Bloo­per Guide (www.egosystem.com/starwars) koncentrujący się na wpadkach i ciekawostkach z kolejnych części "Gwiezdnych wojen". Zbiorem podobnych odkryć może się pochwalić polski Klub Miłośników Filmów (www.kmf.org.pl).

Opisanych tu wpadek jest kilkaset, a wypatrzenie niektórych wymagało wyjątkowo bystrego oka. Dla zilustrowania montażowych niedociągnięć opisom towarzyszą sekwencje filmowych klatek, zaś feralne ujęcia zaznaczone są na czerwono.

"Rejs" i slipki Gibsona

W kolekcji KMF dominują filmy zagraniczne (z czego nie należy wysnuwać pochopnego wniosku, że rodzime produkcje są bezbłędne). Polską kinematografię reprezentuje np. scena z "Rejsu": wywołany na środek poeta stoi obok "kaowca" Tyma i duka zduszonym głosem, a na kolejnym ujęciu poeta siedzi już wśród bijącej brawo widowni.

Przy niektórych tytułach lista wpadek jest całkiem spora. Najlepszym przykładem jest "Gladiator". Uważni widzowie dostrzegli, że podczas walki Maximusa z sześcioma gladiatorami jego prawe ramię zostaje zbryzgane krwią, ale w następnej scenie jest już czyste. W kadrze z wywróconym powozem ktoś dostrzegł całkiem nierzymską butlę (prawdopodobnie ze sprężonym powietrzem), a w scenie rozgrywającej się w stajni widać podeszwy adidasów, należące do kogoś klęczącego w powozie.

Równie imponującym dossier może się pochwalić inny kinowy przebój "Waleczne Serce". Internauta Błażej nadesłał cały zestaw obserwacji: a to, że Wallace wbrew szkockiej tradycji ma pod kiltem czarne slipki (co widać podobno w scenie, gdy ucieka przed Anglikami po dachach chat), a to, że skacze z okna na sztucznym koniu (Normalne zwierzę wierzgałoby kopytami, lecąc do wody, a filmowy wierzchowiec był sztywny jak kukła - wyjaśnia).

W "Matriksie" polscy internauci wypatrzyli, że gdy Neo i Morfeusz idą do Wyroczni, w klamce odbija się obiektyw kamery, w "Titanicu" zaś, że kamerę i operatora widać przez moment w szklanych drzwiach prowadzących do pokładowej jadalni.
I tak dalej, według tytułów, wpadka po wpadce...

Klisza na kliszy

Kosmici zwykle mówią po angielsku, jeśli bohater idzie do baru, zapewne będzie się z kimś bił, i to zazwyczaj pod znakiem firmowym Budweisera. Prawdopodobieństwo bójki rośnie, jeśli w tle sączy się muzyka country. Spece od komputerów i inteligenci noszą okulary - za to bohaterowie kina akcji nigdy nie mają wad wzroku.

To tylko kilka "żelaznych reguł" z nieco innego filmowego serwisu The Movie Cliches List (www.moviecliches.com). Giancarlo Cairella zebrał tu powielane do znudzenia stereotypy dotyczące filmowej akcji i zachowania głównych postaci.
Są one pogrupowane tematycznie, według motywów i rekwizytów: np. bomby (które zawsze mają wielkie, tykające i pulsujące wyświetlacze z zegarami; a czas wybuchu ustawiany jest w taki sposób, aby bohater zdążył żelastwo rozbroić), zranienia (jeśli bohater obrywa, to przeważnie w ramię, ale wtedy i tak może swobodnie ruszać ręką), kobiety, broń, wojny (wyjdziesz cało z każdej bitwy, no chyba że pokażesz komuś zdjęcie ukochanej - głosi jedna z przytoczonych tu wojennych zasad) czy telefony (w filmach dzwoniący nigdy się nie przedstawia i nigdy nie mówi "do widzenia" na końcu rozmowy).

Wiele informacji znalazło się pod hasłem "Independence Day" (Dzień Niepodległości) - w tym amerykańskim filmie roiło się bowiem od podobnych zabawnych niedorzeczności.
Ale ostatecznie filmy nie muszą być zawsze logiczne i "dorzeczne". Są przecież po to, by dostarczać rozrywki. Również tej polegającej na wyłapywaniu wpadek i szukaniu stereotypów pozwalających rozszyfrować dalszy ciąg akcji, jeszcze zanim bohater zacznie działać.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 02/2006 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
03/2020
02/2020
Kalendarium
Luty
25
W 1972 r. radziecka sonda Łuna 20 po pobraniu 55 gramów gruntu księżycowego powróciła na Ziemię
Warto przeczytać
Raz na zawsze pozbądź się strachu przed matematyką. "Sposób na matmę" to sposób na lepsze stopnie! Czy matematyka spędza ci sen z powiek? Mnożenie, dzielenie, ułamki? Czy myśl o następnej klasówce z matmy przeraża cię bardziej niż upiorny klaun? Weź głęboki oddech… "Sposób na matmę" zaraz ci pomoże!

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Dorota Gut | dodano: 2012-05-28
Szukanie dziur w całym

Są miłośnikami kina, ale filmy oglądają nie po to, by delektować się akcją czy grą aktorów. Studiują je klatka po klatce i skrupulatnie odnotowują wszystkie niedociągnięcia oraz pomyłki, jakie przytrafiły się na planie. Swoje odkrycia zamieszczają w serwisach z rejestrami filmowych wpadek.

Nic nie ujdzie ich uwadze: wypatrzą odbijającego się w wypolerowanej klamce kamerzystę lub wynurzające się z gąszczu rekwizytów adidasy członka ekipy filmowej. Wyłapią powielane do znudzenia stereotypy. Wytkną historyczne nieścisłości.

Tego jeziora nie było

Ponad 4,5 tys. filmów i grubo ponad 55 tys. zauważonych wpadek - to imponująca kolekcja największego serwisu tego typu Movie Mistakes (www.moviemistakes.com). Prowadzi go Brytyjczyk Jon Sandys, miłośnik kina (jak się sam przedstawia). W jego tworzeniu pomagają mu oczywiście internauci.

Wpadki klasyfikowane są według kategorii. Osobno dźwiękowe (gdy np. kwestie wypowiadane przez aktorów nie współgrają z ruchami ich warg), osobno te polegające na braku spójności między kolejnymi scenami, z wejściem w kadr kogoś z ekipy (choćby w postaci odbicia widocznego na szybie) czy wreszcie ze zdemaskowaniem rekwizytu. Mogą to być także błędy faktograficzne - np. w "Titanicu" główny bohater Jack opowiada o tym, jak łowił ryby w jeziorze Wissota, podczas gdy ten sztuczny zbiornik został napełniony wodą parę lat po zatonięciu transatlantyku.

W "Raporcie mniejszości" pojawia się natomiast informacja o wyborach zaplanowanych na wtorek 22 kwietnia 2054 roku - jakiś skrupulatny widz ustalił zaś, że taka data wypadnie w środę.
W serwisie Movie Mistakes znajdziemy rozmaite zestawienia - choćby 50 reżyserów szczególnie zasłużonych dla serwisu (bo w ich filmach dopatrzono się najwięcej pomyłek). W tej konkurencji wyraźnie wygrywa Steven Spielberg. W jego produkcjach dostrzeżono 1115 błędów. Inny ranking dotyczy najbardziej nasyconych błędami filmów (w tym przypadku ważna jest nie tylko liczba, ale i ocena wagi poszczególnych pomyłek). Znajdziemy tu także zestawienia "przebojów roku", tygodnia i miesiąca - sporządza się je na podstawie liczby głosów oddanych przy każdym z omawianych błędów.

Społeczność skupiona wokół serwisu prowadzi ożywione dyskusje na forum. O filmach ogólnie i pomyłkach w szczególności. Również o pomyłkach samych poszukiwaczy - bo nie wszystkie podsyłane tutaj odkrycia są rzeczywiście wpadkami filmowców, czasem błąd popełniają widzowie.
W ślady Movie Mistakes poszły inne serwisy, np. tropiący pomyłki Nitpickers (www.nitpickers.com). Są też strony poświęcone konkretnym filmom i seriom, jak Star Wars Bloo­per Guide (www.egosystem.com/starwars) koncentrujący się na wpadkach i ciekawostkach z kolejnych części "Gwiezdnych wojen". Zbiorem podobnych odkryć może się pochwalić polski Klub Miłośników Filmów (www.kmf.org.pl).

Opisanych tu wpadek jest kilkaset, a wypatrzenie niektórych wymagało wyjątkowo bystrego oka. Dla zilustrowania montażowych niedociągnięć opisom towarzyszą sekwencje filmowych klatek, zaś feralne ujęcia zaznaczone są na czerwono.

"Rejs" i slipki Gibsona

W kolekcji KMF dominują filmy zagraniczne (z czego nie należy wysnuwać pochopnego wniosku, że rodzime produkcje są bezbłędne). Polską kinematografię reprezentuje np. scena z "Rejsu": wywołany na środek poeta stoi obok "kaowca" Tyma i duka zduszonym głosem, a na kolejnym ujęciu poeta siedzi już wśród bijącej brawo widowni.

Przy niektórych tytułach lista wpadek jest całkiem spora. Najlepszym przykładem jest "Gladiator". Uważni widzowie dostrzegli, że podczas walki Maximusa z sześcioma gladiatorami jego prawe ramię zostaje zbryzgane krwią, ale w następnej scenie jest już czyste. W kadrze z wywróconym powozem ktoś dostrzegł całkiem nierzymską butlę (prawdopodobnie ze sprężonym powietrzem), a w scenie rozgrywającej się w stajni widać podeszwy adidasów, należące do kogoś klęczącego w powozie.

Równie imponującym dossier może się pochwalić inny kinowy przebój "Waleczne Serce". Internauta Błażej nadesłał cały zestaw obserwacji: a to, że Wallace wbrew szkockiej tradycji ma pod kiltem czarne slipki (co widać podobno w scenie, gdy ucieka przed Anglikami po dachach chat), a to, że skacze z okna na sztucznym koniu (Normalne zwierzę wierzgałoby kopytami, lecąc do wody, a filmowy wierzchowiec był sztywny jak kukła - wyjaśnia).

W "Matriksie" polscy internauci wypatrzyli, że gdy Neo i Morfeusz idą do Wyroczni, w klamce odbija się obiektyw kamery, w "Titanicu" zaś, że kamerę i operatora widać przez moment w szklanych drzwiach prowadzących do pokładowej jadalni.
I tak dalej, według tytułów, wpadka po wpadce...

Klisza na kliszy

Kosmici zwykle mówią po angielsku, jeśli bohater idzie do baru, zapewne będzie się z kimś bił, i to zazwyczaj pod znakiem firmowym Budweisera. Prawdopodobieństwo bójki rośnie, jeśli w tle sączy się muzyka country. Spece od komputerów i inteligenci noszą okulary - za to bohaterowie kina akcji nigdy nie mają wad wzroku.

To tylko kilka "żelaznych reguł" z nieco innego filmowego serwisu The Movie Cliches List (www.moviecliches.com). Giancarlo Cairella zebrał tu powielane do znudzenia stereotypy dotyczące filmowej akcji i zachowania głównych postaci.
Są one pogrupowane tematycznie, według motywów i rekwizytów: np. bomby (które zawsze mają wielkie, tykające i pulsujące wyświetlacze z zegarami; a czas wybuchu ustawiany jest w taki sposób, aby bohater zdążył żelastwo rozbroić), zranienia (jeśli bohater obrywa, to przeważnie w ramię, ale wtedy i tak może swobodnie ruszać ręką), kobiety, broń, wojny (wyjdziesz cało z każdej bitwy, no chyba że pokażesz komuś zdjęcie ukochanej - głosi jedna z przytoczonych tu wojennych zasad) czy telefony (w filmach dzwoniący nigdy się nie przedstawia i nigdy nie mówi "do widzenia" na końcu rozmowy).

Wiele informacji znalazło się pod hasłem "Independence Day" (Dzień Niepodległości) - w tym amerykańskim filmie roiło się bowiem od podobnych zabawnych niedorzeczności.
Ale ostatecznie filmy nie muszą być zawsze logiczne i "dorzeczne". Są przecież po to, by dostarczać rozrywki. Również tej polegającej na wyłapywaniu wpadek i szukaniu stereotypów pozwalających rozszyfrować dalszy ciąg akcji, jeszcze zanim bohater zacznie działać.