człowiek
Autor: Tadeusz Dobosz | dodano: 2013-02-25
CSI pod lupą

Czyli jak się ma serialowa rzeczywistość do realiów pracy kryminologa.

Redakcja „Wiedzy i Życia”, prowadząc skrupulatne śledztwo w sprawie „prawdy życia przeciwko prawdom ekranu”, dotarła w końcu do mnie. Muszę być osobą odpowiednią (chociaż z mojego punktu widzenia chyba nie do końca), ponieważ zawód uprawiam od 40 lat, przez cztery lata byłem ekspertem w kryminalistycznym laboratorium wrocławskiej Komendy Wojewódzkiej MO, „CSI” przeważnie oglądam, a obecnie nie dość, że uczę studentów genetyki sądowej, to jeszcze sam czynnie ją uprawiam, nie stroniąc przy tym od innych specjalności kryminalistycznych. Zgodnie z zasadami rutynowej pracy śledczej, po podaniu danych osobowych można rozpocząć wreszcie moje formalne przesłuchanie.

Zgłoszenie przyjąłem

Uprzejmie zeznaję, że procedury polskiej policji nie różnią się znacząco od pokazywanych w zagranicznych serialach kryminalnych. Gdy informacja o popełnieniu przestępstwa dociera do najbliższej jednostki policji, dyżurny oficer wysyła tam patrol, który po potwierdzeniu faktu przestępstwa pilnuje „sceny” zbrodni do czasu przybycia na miejsce wyspecjalizowanej ekipy techników policyjnych. Policyjni technicy kryminalistyczni wykonują dokumentację fotograficzną, pisemny opis miejsca przestępstwa (lub coraz częściej słowny – nagrywany na dyktafon) oraz ujawniają i zabezpieczają ślady kryminalistyczne. Mogą to być ślady fizyczne i chemiczne użycia narzędzi (rysy, wgniecenia), opiłki i odpryski metalu, ślady linii papilarnych, obuwia, opon samochodowych, ślady balistyczne (łuski, pociski, osmalenia powystrzałowe – w razie potrzeby ustala się też tory balistyczne i kąt rykoszetowania pocisków) i próbki nieznanych chwilowo nietypowych substancji (m.in. płyny, proszki). Zbiera się też ślady biologiczne (włosy, wydaliny i wydzieliny ciała ludzkiego, np. sperma, ślina, mocz, kał, śluz z nosa, treść ropna), fragmenty tkanek i wybite zęby, a czasem tkanki zwierzęce lub roślinne. Należy pamiętać o „kontroli”, tzn. fragmentach lub próbkach niezanieczyszczonego podłoża pobranego możliwie blisko miejsca zabezpieczonego śladu.

Zwykle najważniejsze są ślady krwi. Dzięki nim uzyskuje się różne informacje. Sporo można się dowiedzieć, analizując mechanizm powstania takich śladów (kąt dolotu kropli, odległość przez nią przebytą, szybkość lotu, wysokość kapania, ściekanie, podsiąkanie itp.). Próbkę bada się też pod kątem biologicznego pochodzenia (ustala się, czy to krew miesiączkowa, zwierzęca, związana z ciążą etc.), źródła (np. z nosa, z przeciętej tętnicy), a gdy zachodzi potrzeba, ustala się profil genetyczny sprawcy (badanie DNA).

Warto podkreślić, że technik policyjny, w porozumieniu z oficerem prowadzącym i prokuratorem nadzorującym postępowanie, musi „przewidzieć” prawdopodobne czynności śledcze, zaplanować przeprowadzenie określonych badań i w związku z tym zabezpieczyć możliwie dużo materiału (najczęściej z pełną świadomością, że część jego pracy pójdzie na marne, bo ze względu na rozwój śledztwa i ograniczenia finansowe czasami nie da się wykonać niektórych badań).

Na techniku spoczywa duża odpowiedzialność – sceny przestępstwa nie można izolować zbyt długo. A czego się nie zrobi od razu (lub zrobi się źle), tego często nie da się już naprawić. Kluczowe znaczenie ma doświadczenie zawodowe specjalisty – rzadko bowiem scena zbrodni jest tak schludna jak na filmach; zwykle panuje tam nieopisany bałagan. Przy pracy na zewnątrz dochodzą do tego niesprzyjające warunki atmosferyczne, akustyczne, złe oświetlenie i presja czasu. W krańcowo niekorzystnych sytuacjach, gdy z góry wiadomo, że przy nawale jednoczesnych zdarzeń technicy nie uporają się z zadaniem, można awaryjnie skorzystać z pomocy eksperta, który w takim przypadku opuszcza swoją laboratoryjną wieżę z kości słoniowej i udaje się w teren, aby wykonać robotę technika. Jest to jednak bardzo rzadki wyjątek od reguły, a nie obowiązująca w serialach z serii „CSI” norma.

Każdy zostawia ślad

Wyspecjalizowanego sprzętu „policyjnego” lub „kryminalistycznego” jest stosunkowo mało. Są to zaawansowane mikroskopy, lasery balistyczne (z widoczną w przejrzystym, niezadymionym powietrzu wiązką światła), latarki policyjne z filtrami, walizki ze sprzętem i odczynnikami do oględzin miejsca przestępstwa, magnesy do szukania przedmiotów ferromagnetycznych (np. w kanałach), wanny balistyczne lub pułapki kurtynowe czy kulkowe do łapania wystrzelonych ze znalezionej broni pocisków, a także miniaturowe kamery do inspekcji różnych zakamarków.

Z kolei laboratoria są wyposażone w typowy dla danej dziedziny zestaw aparatury badawczej – np. w laboratorium genetyki sadowej znajdziemy zwykle jakieś urządzenie do rozdrabniania tkanek, maszynę do izolacji materiału genetycznego, spektrofotometr lub fluorymetr do oceny stopnia czystości uzyskanego DNA, zestaw elektroforetyczny do oceny stopnia jego degradacji, urządzenie do amplifikacji wybranych fragmentów DNA (termocykler), no i oczywiście analizator genetyczny do odczytu i częściowo automatycznej interpretacji uzyskanych wyników wykonanego badania.

A jak jest w filmach i serialach? Porównując rzeczywistość z filmem, uprzejmie zeznaję, że nie widzę w tej dziedzinie specjalnych zniekształceń czy przekłamań, aczkolwiek niektórych pokazanych w serialach urządzeń (np. przenośnych spektrometrów do zdalnej analizy chemicznej) nie znam, nie wykluczam jednak, że rzeczywiście istnieją. Dla potrzeb kamery niektóre kadry filmowe są wyraźnie podkolorowane, np. plamy spermy oświetlone latarką policyjną w rzeczywistości wcale nie świecą aż tak mocno, a tło aż tak słabo, jak pokazuje się w telewizji.

W kryminalistyce od samych początków jej istnienia wykorzystuje się zarówno informacje uzyskane dzięki powszechnie stosowanym i przyjętym metodom badawczym, jak i te otrzymane dzięki jednostkowym eksperymentom, związanym z konkretną sprawą. Nie jest to sprzeczne z ogólną praktyką prawną. Oczywiście, wyniki improwizowanego eksperymentu nie mają aż tak dużego znaczenia procesowego jak wyniki uzyskane za pomocą powszechnie akceptowanej techniki, niemniej jednak w pojedynczej, konkretnej sprawie mogą się bardzo przydać do jej wyjaśnienia. Przykładem takiej eksperymentalnej techniki pokazanej w jednym z odcinków serialu jest identyfikacja podejrzanego na podstawie oznaczenia indywidualnych szczepów drobnoustrojów pochodzących z jego palców. Rzeczywista wartość dowodowa takiego eksperymentalnego dowodu jest dla sądu raczej znikoma, jednak zdobyte dane mogą być bardzo użyteczne do celów operacyjnych czy jako element nacisku psychologicznego wywieranego na podejrzanego w trakcie przesłuchania.

Wyniki na wczoraj

Jeśli chodzi o serialową szybkość otrzymywania wyników, jest ona zupełnie niezgodna z rzeczywistością. Oczywiście scenariusz wymaga, aby wyniki badań i pomiarów były gotowe dokładnie w momencie, gdy filmowy bohater wkracza do laboratorium. Nie to jednak mi przeszkadza. Nie wybrzydzam też, że serialowe analizy w zdumiewająco wysokim odsetku dają użyteczne wyniki czy też że „podchorąży zawsze zdąży” – w filmie zdaje się nie występować zjawisko otrzymywania danych w czasie, gdy nie można ich już wykorzystać. Mam na myśli to, że szybkość uzyskania wyników jest absolutnie nierealistyczna: np. tygodniowy okres oczekiwania na wykonywane w naszym laboratorium analizy genetyczne szczątków ofiar katastrofy smoleńskiej nie wynikał w najmniejszej mierze z lenistwa pracowników, lecz wyłącznie z przyczyn technicznych (mam nadzieję, że nie ujawniam żadnych zakazanych szczegółów śledztwa). Sama „goła” analiza to łącznie kilka godzin izolacji DNA, amplifikacji techniką PCR i analizy instrumentalnej. Teoretycznie, dysponując np. śladem biologicznym pobranym z wilgotnej plamy krwi, można uzyskać wynik w ciągu tego samego dnia roboczego, więc bardzo szybko – z pewnością jednak nie aż tak ekspresowo jak w serialu!

 

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 03/2013 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
03/2020
02/2020
Kalendarium
Luty
22
W 1997 r. naukowcy z Instytutu Roślin pod Edynburgiem w Szkocji poinformowali o sklonowaniu pierwszego ssaka, owcy Dolly (urodziła się 5 lipca 1996)
Warto przeczytać
Jedząc mięso i jeżdżąc samochodem, też możesz uratować świat. Pożegnaj się tylko z każdorazowym spuszczaniem wody w toalecie. Dobra wiadomość: żeby ratować świat, wcale nie musisz zostać weganinem-cyklistą, myjącym się dwa razy w tygodniu.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Tadeusz Dobosz | dodano: 2013-02-25
CSI pod lupą

Czyli jak się ma serialowa rzeczywistość do realiów pracy kryminologa.

Redakcja „Wiedzy i Życia”, prowadząc skrupulatne śledztwo w sprawie „prawdy życia przeciwko prawdom ekranu”, dotarła w końcu do mnie. Muszę być osobą odpowiednią (chociaż z mojego punktu widzenia chyba nie do końca), ponieważ zawód uprawiam od 40 lat, przez cztery lata byłem ekspertem w kryminalistycznym laboratorium wrocławskiej Komendy Wojewódzkiej MO, „CSI” przeważnie oglądam, a obecnie nie dość, że uczę studentów genetyki sądowej, to jeszcze sam czynnie ją uprawiam, nie stroniąc przy tym od innych specjalności kryminalistycznych. Zgodnie z zasadami rutynowej pracy śledczej, po podaniu danych osobowych można rozpocząć wreszcie moje formalne przesłuchanie.

Zgłoszenie przyjąłem

Uprzejmie zeznaję, że procedury polskiej policji nie różnią się znacząco od pokazywanych w zagranicznych serialach kryminalnych. Gdy informacja o popełnieniu przestępstwa dociera do najbliższej jednostki policji, dyżurny oficer wysyła tam patrol, który po potwierdzeniu faktu przestępstwa pilnuje „sceny” zbrodni do czasu przybycia na miejsce wyspecjalizowanej ekipy techników policyjnych. Policyjni technicy kryminalistyczni wykonują dokumentację fotograficzną, pisemny opis miejsca przestępstwa (lub coraz częściej słowny – nagrywany na dyktafon) oraz ujawniają i zabezpieczają ślady kryminalistyczne. Mogą to być ślady fizyczne i chemiczne użycia narzędzi (rysy, wgniecenia), opiłki i odpryski metalu, ślady linii papilarnych, obuwia, opon samochodowych, ślady balistyczne (łuski, pociski, osmalenia powystrzałowe – w razie potrzeby ustala się też tory balistyczne i kąt rykoszetowania pocisków) i próbki nieznanych chwilowo nietypowych substancji (m.in. płyny, proszki). Zbiera się też ślady biologiczne (włosy, wydaliny i wydzieliny ciała ludzkiego, np. sperma, ślina, mocz, kał, śluz z nosa, treść ropna), fragmenty tkanek i wybite zęby, a czasem tkanki zwierzęce lub roślinne. Należy pamiętać o „kontroli”, tzn. fragmentach lub próbkach niezanieczyszczonego podłoża pobranego możliwie blisko miejsca zabezpieczonego śladu.

Zwykle najważniejsze są ślady krwi. Dzięki nim uzyskuje się różne informacje. Sporo można się dowiedzieć, analizując mechanizm powstania takich śladów (kąt dolotu kropli, odległość przez nią przebytą, szybkość lotu, wysokość kapania, ściekanie, podsiąkanie itp.). Próbkę bada się też pod kątem biologicznego pochodzenia (ustala się, czy to krew miesiączkowa, zwierzęca, związana z ciążą etc.), źródła (np. z nosa, z przeciętej tętnicy), a gdy zachodzi potrzeba, ustala się profil genetyczny sprawcy (badanie DNA).

Warto podkreślić, że technik policyjny, w porozumieniu z oficerem prowadzącym i prokuratorem nadzorującym postępowanie, musi „przewidzieć” prawdopodobne czynności śledcze, zaplanować przeprowadzenie określonych badań i w związku z tym zabezpieczyć możliwie dużo materiału (najczęściej z pełną świadomością, że część jego pracy pójdzie na marne, bo ze względu na rozwój śledztwa i ograniczenia finansowe czasami nie da się wykonać niektórych badań).

Na techniku spoczywa duża odpowiedzialność – sceny przestępstwa nie można izolować zbyt długo. A czego się nie zrobi od razu (lub zrobi się źle), tego często nie da się już naprawić. Kluczowe znaczenie ma doświadczenie zawodowe specjalisty – rzadko bowiem scena zbrodni jest tak schludna jak na filmach; zwykle panuje tam nieopisany bałagan. Przy pracy na zewnątrz dochodzą do tego niesprzyjające warunki atmosferyczne, akustyczne, złe oświetlenie i presja czasu. W krańcowo niekorzystnych sytuacjach, gdy z góry wiadomo, że przy nawale jednoczesnych zdarzeń technicy nie uporają się z zadaniem, można awaryjnie skorzystać z pomocy eksperta, który w takim przypadku opuszcza swoją laboratoryjną wieżę z kości słoniowej i udaje się w teren, aby wykonać robotę technika. Jest to jednak bardzo rzadki wyjątek od reguły, a nie obowiązująca w serialach z serii „CSI” norma.

Każdy zostawia ślad

Wyspecjalizowanego sprzętu „policyjnego” lub „kryminalistycznego” jest stosunkowo mało. Są to zaawansowane mikroskopy, lasery balistyczne (z widoczną w przejrzystym, niezadymionym powietrzu wiązką światła), latarki policyjne z filtrami, walizki ze sprzętem i odczynnikami do oględzin miejsca przestępstwa, magnesy do szukania przedmiotów ferromagnetycznych (np. w kanałach), wanny balistyczne lub pułapki kurtynowe czy kulkowe do łapania wystrzelonych ze znalezionej broni pocisków, a także miniaturowe kamery do inspekcji różnych zakamarków.

Z kolei laboratoria są wyposażone w typowy dla danej dziedziny zestaw aparatury badawczej – np. w laboratorium genetyki sadowej znajdziemy zwykle jakieś urządzenie do rozdrabniania tkanek, maszynę do izolacji materiału genetycznego, spektrofotometr lub fluorymetr do oceny stopnia czystości uzyskanego DNA, zestaw elektroforetyczny do oceny stopnia jego degradacji, urządzenie do amplifikacji wybranych fragmentów DNA (termocykler), no i oczywiście analizator genetyczny do odczytu i częściowo automatycznej interpretacji uzyskanych wyników wykonanego badania.

A jak jest w filmach i serialach? Porównując rzeczywistość z filmem, uprzejmie zeznaję, że nie widzę w tej dziedzinie specjalnych zniekształceń czy przekłamań, aczkolwiek niektórych pokazanych w serialach urządzeń (np. przenośnych spektrometrów do zdalnej analizy chemicznej) nie znam, nie wykluczam jednak, że rzeczywiście istnieją. Dla potrzeb kamery niektóre kadry filmowe są wyraźnie podkolorowane, np. plamy spermy oświetlone latarką policyjną w rzeczywistości wcale nie świecą aż tak mocno, a tło aż tak słabo, jak pokazuje się w telewizji.

W kryminalistyce od samych początków jej istnienia wykorzystuje się zarówno informacje uzyskane dzięki powszechnie stosowanym i przyjętym metodom badawczym, jak i te otrzymane dzięki jednostkowym eksperymentom, związanym z konkretną sprawą. Nie jest to sprzeczne z ogólną praktyką prawną. Oczywiście, wyniki improwizowanego eksperymentu nie mają aż tak dużego znaczenia procesowego jak wyniki uzyskane za pomocą powszechnie akceptowanej techniki, niemniej jednak w pojedynczej, konkretnej sprawie mogą się bardzo przydać do jej wyjaśnienia. Przykładem takiej eksperymentalnej techniki pokazanej w jednym z odcinków serialu jest identyfikacja podejrzanego na podstawie oznaczenia indywidualnych szczepów drobnoustrojów pochodzących z jego palców. Rzeczywista wartość dowodowa takiego eksperymentalnego dowodu jest dla sądu raczej znikoma, jednak zdobyte dane mogą być bardzo użyteczne do celów operacyjnych czy jako element nacisku psychologicznego wywieranego na podejrzanego w trakcie przesłuchania.

Wyniki na wczoraj

Jeśli chodzi o serialową szybkość otrzymywania wyników, jest ona zupełnie niezgodna z rzeczywistością. Oczywiście scenariusz wymaga, aby wyniki badań i pomiarów były gotowe dokładnie w momencie, gdy filmowy bohater wkracza do laboratorium. Nie to jednak mi przeszkadza. Nie wybrzydzam też, że serialowe analizy w zdumiewająco wysokim odsetku dają użyteczne wyniki czy też że „podchorąży zawsze zdąży” – w filmie zdaje się nie występować zjawisko otrzymywania danych w czasie, gdy nie można ich już wykorzystać. Mam na myśli to, że szybkość uzyskania wyników jest absolutnie nierealistyczna: np. tygodniowy okres oczekiwania na wykonywane w naszym laboratorium analizy genetyczne szczątków ofiar katastrofy smoleńskiej nie wynikał w najmniejszej mierze z lenistwa pracowników, lecz wyłącznie z przyczyn technicznych (mam nadzieję, że nie ujawniam żadnych zakazanych szczegółów śledztwa). Sama „goła” analiza to łącznie kilka godzin izolacji DNA, amplifikacji techniką PCR i analizy instrumentalnej. Teoretycznie, dysponując np. śladem biologicznym pobranym z wilgotnej plamy krwi, można uzyskać wynik w ciągu tego samego dnia roboczego, więc bardzo szybko – z pewnością jednak nie aż tak ekspresowo jak w serialu!