Człowiek

Średniowieczna pani domu

Numer 6/2020
Ruta zwyczajna. Ruta zwyczajna. Fi Mamat / Shutterstock
Życie kobiet w XIII w. nierzadko wcale się nie różniło od współczesnego.
Festiwal historyczny w ­Nogent-le-Rotrou, Francja, 2012 r. Rekonstrukcja średniowiecznych strojów.Radu Razvan/Shutterstock Festiwal historyczny w ­Nogent-le-Rotrou, Francja, 2012 r. Rekonstrukcja średniowiecznych strojów.
Hyzop.freya-photographer/Shutterstock Hyzop.
Ogórecznik lekarski.LifeCollectionPhotography/Shutterstock Ogórecznik lekarski.
Rzepik pospolity.ArtKio/Shutterstock Rzepik pospolity.

W XIII w. domy biednych i bogatych we francuskim Troyes wyglądały z zewnątrz mniej więcej tak samo. Nie licząc kilku budynków z kamienia, wszystkie były drewnianymi konstrukcjami szkieletowymi z tendencją do zapadania się i przechylania z upływem czasu. W ubogich dzielnicach jeden dom zamieszkiwało kilka rodzin. Z kolei rodzina zamożnego mieszczanina zajmowała wszystkie cztery kondygnacje swojego budynku. Na parterze znajdowały się wtedy pomieszczenia związane z działalnością zarobkową, na pierwszym i drugim piętrze – izby mieszkalne, a poddasze zajmowała służba. Na tyłach mieściły się stajnie i magazyny.

Świt

Bicie dzwonów o świcie w Troyes oznaczało początek dziennej aktywności w średniowieczu. Dla ówczesnych ludzi dzwony były jedynym czasomierzem. Niektóre klasztory, kościoły i budynki użyteczności publicznej dysponowały zegarami słonecznymi lub klepsydrami, ale zegar z ciężarkami i wahadłem był pieśnią przyszłości.

W bogatych domach ludzie powoli wstawali z łóżek, szukali po omacku bielizny pod poduszką i swoich ubrań na poręczy, ochlapywali zimną wodą twarz i ręce. Porządna pani domu dopełniała porannych czynności, czesząc i zaplatając włosy. Usłyszała już w życiu niejedno kazanie potępiające kobiety upiększające się kosmetykami. Duchowni lubili przypominać parafiankom, że peruki wytwarza się z włosów osób, które najprawdopodobniej przebywają już w piekle lub w czyśćcu, i że „Jezus Chrystus i jego błogosławiona matka, choć byli królewskiej krwi, nigdy by nie nosili pasów z jedwabiu, złota czy srebra, które są tak modne wśród bogatych pań”. Oburzano się też na bandeau, którego część dam używała do obwiązywania piersi: jak zaznaczali księża, na tamtym świecie przemienią się one w prawdziwe pierścienie ognia.

Ideał kobiety zakładał smukłą figurę, włosy w kolorze blond i jasną cerę. By to osiągnąć, niektóre panie używały maści gwarantujących rozjaśnianie, lecz czasem kończyło się to schodzeniem skóry razem z pigmentem.

Zakupy

Jednym z pierwszych porannych zadań dobrej gospodyni domowej było nabycie produktów żywnościowych – tego typu zakupy należało robić codziennie. Klienci poruszający się po mieście musieli patrzeć pod nogi, bo ulice były pełne nieprzyjemnych niespodzianek. W dzielnicy rzeźników zwierzęta zarzynano na miejscu – krew wysychała na słońcu wśród zwałów odpadków i rojów much. Przed sklepem sprzedawcy drobiu gęgały i krzyczały gęsi przywiązane do kramów. Kaczki i kury z powiązanymi nogami rzucały się po ziemi, podobnie jak króliki i zające. Niektórzy piekarze oszukiwali na jakości lub wadze i by temu przeciwdziałać, każdy zakład musiał oznaczać bochenki własnym znakiem. Jeśli oszustwa wychodziły na jaw, nieuczciwy rzemieślnik kończył w dybach, a na szyi zawieszano mu feralny bochenek chleba.

Dobra gospodyni zawsze starała się wykryć słabą jakość towaru lub jego niewłaściwą ilość: wino, olej lub mleko rozcieńczone wodą, chleb ze zbytnią ilością drożdży, zepsute mięso, nieświeże ryby „podkolorowane” świńską krwią czy ser ulepszony zanurzeniem w rosole. Zakupy były dopiero pierwszym krokiem w procesie przygotowania posiłku. Gotowano zawsze na otwartym ogniu – w prywatnych domach po prostu nie stawiano żadnych pieców. Jedzenie należało przygotować i wymieszać ręcznie, a na dodatek do pomocy służyły jedynie utensylia wykonane z żelaza, miedzi, cyny i gliny – nie było niczego ze stali czy szkła. Podobnie w kuchni nie spotykało się papieru ani przedmiotów z niego wykonanych. Ludzie średniowiecza nie znali czekolady, kawy, herbaty, ziemniaków, ryżu, makaronu, pomidorów, kabaczków, kukurydzy, proszku do pieczenia, sody spożywczej czy żelatyny. Cytrusy miały szansę pojawić się w domu mieszczanina, ale były bardzo rzadkim przysmakiem.

Godzina obiadu zależała od pory roku oraz od tego, czym zajmowali się domownicy – niektórzy jadali już nawet o dziesiątej. W efekcie przygotowania kuchenne rozpoczynały się wcześnie. Służba czyściła, mieliła, blanszowała, parzyła i rozcierała zioła w moździerzu, smażyła i opiekała mięso. Do zagęszczania sosów zamiast mąki używano roztartych tłuczkiem skórek z chleba. Co ciekawe, przepisy charakteryzowały się szokującą złożonością. Typowe menu w zamożnym domu mieszczańskim zawierało całą listę bulionów i wywarów, gęste zupy, gulasze, dania pieczone i z ryb, a także słodkości, owoce lub paszteciki, wino z korzeniami i wafle.

Domowa krzątanina

Oprócz prac w kuchni pani domu i służba zajmowali się jeszcze wieloma innymi zadaniami – nawet w skromnym domostwie zawsze znalazło się kilka rzeczy do zrobienia. Niemniej kobiety z miasta i tak miały pod każdym względem lepiej niż te żyjące na wsi – przykładowo żony chłopów same musiały robić sobie ubrania i prząść.

Do codziennych obowiązków należało słanie łóżek – przy czynności tej pomagano sobie długim kijem, by dosięgnąć drugiego końca łoża małżeńskiego. Trzeba było wytrzepać poszwy i poduszki, a także wyczyścić nocniki. Co rano służba rozpalała ogień w kuchni, napełniała wodą kadź oraz wielki żeliwny czajnik, zamiatała wejście i salę dzienną, a także co jakiś czas rozkładała na posadzkach świeże sitowie.

Co prawda w Troyes działały pralnie, ale i tak większość gospodarstw domowych sama robiła pranie. Od czasu do czasu koszule, obrusy i pościel zanurzano w drewnianym korycie w roztworze popiołu drzewnego i sody kaustycznej, wytłukiwano, płukano i suszono na słońcu. Używano już miękkiego mydła – wytwarzano je w domach, gotując sodę kaustyczną z tłuszczem zwierzęcym. Z kolei twarde mydło było zbyt drogie do codziennego użytku – sprowadzano je z Hiszpanii, gdzie powstawało z oliwy z oliwek.

Futra i tkaniny wełniane wytłukiwało się, wytrzepywało i dokładnie przeglądało co jakiś czas. Do czyszczenia tego typu ubrań służył specjalny płyn zrobiony z wina, ługu, ziemi bielącej i soku z niedojrzałych winogron. Tłuste plamy zwalczano poprzez zanurzenie w ciepłym winie, nacierano ziemią bielącą lub kurzymi piórami przelanymi gorącą wodą. Z kolei wyblakłym tkaninom można było przywrócić kolory za pomocą gąbki nasączonej rozcieńczonym ługiem lub verjusem (sok kwaskowy wyekstrahowany z niedojrzałych winogron). Wreszcie futra, które stwardniały od wilgoci, skrapiało się winem i mąką, potem czekano, aż wyschną, i na koniec pocierano je, aż odzyskały swoją naturalną miękkość.

Zarówno kobiety ze wsi, jak i z miasta uprawiały ogródki, w których hodowano sałatę, szczaw, szczypiorek, buraki, szalotkę i zioła. Te ostatnie służyły zarówno do celów leczniczych, jak i kulinarnych: szałwia, pietruszka, koper, oregano, bazylia, hyzop, ruta, cząber, kolendra, mięta, majeranek, malwa, rzepik, psianka czy ogórecznik – wszystkie miały swoje zastosowanie. Kwiaty uprawiano razem z warzywami i ziołami i często używano ich do gotowania. Przykładowo płatkami lilii, lawendy, peonii i nagietków dekorowano wszelkiego rodzaju potrawki; fiołki siekano z cebulą i sałatą na sałatkę albo gotowano je w rosole, a róże i pierwiosnki duszono na deser. W miejskich ogrodach często spotkać można było też krzaki porzeczek i malin, grusze, jabłonie oraz nieszpułki i winorośl.

Mąż pod pantoflem

Los kobiety w XIII w. niewiele różnił się od życia pań w innych epokach. Płeć piękna w pewnym sensie miała mniejsze prawa i jak zwykle była wykorzystywana, ale i tak jak zawsze najwięcej znaczył status społeczny, a żona mieszczanina nie należała przecież do grupy chłopów folwarcznych. Miała swoją godność i znała swoją wartość, odgrywała ważną rolę w rodzinie i cieszyła się szacunkiem w lokalnej społeczności.

Niezamężne kobiety mogły posiadać majątek, a z braku męskich spadkobierców również dziedziczyć. Prawa do własności dla pań wszystkich warstw wynikały zarówno z przepisów, jak i zwyczajów. Kobiety mogły pozywać i być pozwane, spisywały testamenty, zawierały umowy, a nawet osobiście występowały przed sądem. Znane są przypadki, gdy panie pojawiały się w roli prawnych zastępców swoich mężów.

Dobrze sytuowane przedstawicielki płci pięknej potrafiły czytać, pisać i liczyć. Niektóre znały trochę łaciny oraz mogły się pochwalić takimi damskimi umiejętnościami jak wyszywanie czy gra na lutni. Dziewczęta kształcono przy pomocy prywatnych nauczycieli albo w klasztorach. Panie nie studiowały na uniwersytetach, ale w owych czasach uczelnie były prawie tak samo niedostępne dla mężczyzn, z wyjątkiem tych, którzy kształcili się na duchownych, prawników czy lekarzy. Wśród szlachty kobiety były nawet lepiej wyedukowane niż panowie.

Kobiety pracowały w średniowieczu poza domem w zaskakująco dużej liczbie zawodów i rzemiosł. Mogły być nauczycielkami, położnymi, szwaczkami, koronczarkami, krawcowymi, a nawet zajmować się całą gamą typowo męskich zajęć, takich jak tkactwo, folusznictwo, fryzjerstwo, ciesielstwo, siodlarstwo, dekarstwo. Żony zwyczajowo pracowały w zawodach swoich mężów, a kiedy mężczyzna umierał, to właśnie kobiety prowadziły dalej rodzinny warsztat rzemieślniczy. Nierzadko również córki, na równi z braćmi, uczyły się tajników pracy swoich ojców, a na wsiach dziewczęta zatrudniano jako pomoc w gospodarstwie. Z kolei szlachcianka na majątku ziemskim zarządzała posiadłością, podczas gdy jej małżonek udawał się na wojnę, krucjatę lub pielgrzymkę. Wreszcie kobiety prowadziły interesy swych ślubnych, gdy ci byli w rozjazdach.

Panowała nierówność płac na niekorzyść płci pięknej – paniom płacono mniej niż panom za tę samą działalność. Jeśli chodzi o politykę, panie nie miały głosu. Nie zasiadały w radach miejskich ani w sądach, nie powierzano im funkcji prewotów (zarządców) czy urzędników. Przede wszystkim dlatego, że nie nosiły broni. Niemniej kobiety i tak odgrywały role polityczne, często o dużym znaczeniu.

Również w Kościele znajdziemy sytuacje, w których panie zajmowały ważne stanowiska powiązane z realną władzą i wpływami. Ksieni klasztoru mogła dysponować istotną władzą wykonawczą. Zwyczajowo takie funkcje powierzano damom wysokiego urodzenia. Kult Maryi przyczynił się do polepszenia wizerunku pań i w pewnym sensie równoważył mizoginię ascetycznych kaznodziejów, którzy rozwodząc się nad powabami kusicielek, używali takich zwrotów jak „przyczyna męskiego zakłopotania”, „szalona bestia”, „cuchnąca róża”, „smutny raj”, „słodki jad”, „ponętny grzech”. Również rycerski ideał kobiety gloryfikował panie. Z kolei Kościół uznawał żony za podległe mężom, ale widział je w roli towarzyszki życia, a nie zwykłej utrzymanki czy sługi. Małżonkowie mieli szanować się nawzajem, a wielu nie zwracało się do siebie inaczej jak „pan” i „pani”.

W średniowieczu, gdy kary cielesne stanowiły swego rodzaju normę, bicie żony było powszechne. Niemniej małżonki nie miały jeszcze najgorzej. Jeden z ówczesnych obserwatorów wspominał, że mężczyźni rzadko tak naprawdę panowali nad swoimi żonami i że prawie wszędzie to właśnie panie zdominowały mężów. Z kolei pewien kaznodzieja narzekał, że dawniej połowice cechowała wierność swym ślubnym oraz łagodność jak u owieczek, w jego czasach zaś panie bardziej jednak przypominają lwice.

Być może najważniejszą rzeczą, jaką należałoby powiedzieć o średniowiecznej pani domu (zwłaszcza w przeciwieństwie do kobiet z wcześniejszych epok), jest to, że miała… sakiewkę. To ona chodziła na zakupy, dawała jałmużnę, płaciła rachunki i zatrudniała pracowników. Mogła nawet, jeśli wymagała tego sytuacja, kupować przywileje i wręczać łapówki. Oczywiście była w stanie zrobić też sporo innych rzeczy ze swoimi pieniędzmi. Kobiety średniowiecza czyniły wielkie darowizny ziemskie, finansowe i w postaci nieruchomości na rzecz instytucji kościelnych: fundowały klasztory, opactwa, szpitale, sierocińce i przytułki; kupowały beneficja dla swoich synów i miejsca w zakonach dla córek; angażowały się w operacje handlowe oraz mogły intensywnie podróżować, czasem aż do Ziemi Świętej. Księża piętnowali je za lichwę, pożyczki pod zastaw i manipulacje cenami, a także za lekkomyślne wydatki na dobra luksusowe.

***

Artykuł powstał na podstawie książki „Życie w średniowiecznym mieście” Frances Gies i Josepha Giesa.

01.06.2020 Numer 6/2020

Czytaj także

Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną