Człowiek

Podręcznik wakacyjny: Tatuaż – moda czy sztuka?

Tatuaż – moda czy sztuka?

Numer 4/2018
AlexZaitsev / Shutterstock
Tatuaże przestały się kojarzyć z plemionami pierwotnymi, marynarzami, marginesem społecznym czy kryminalistami. Chociaż ich wykonanie wiąże się z bólem i może być szkodliwe dla zdrowia, obecnie zwyczaj ten przeżywa renesans, a zdobienie ciała stało się sztuką.
Tatuaże są dziś coraz bardziej kolorowe.Mikhail_Kay/Shutterstock Tatuaże są dziś coraz bardziej kolorowe.
Zwyczaj tatuowania jest ­powszechny w wielu kulturach na całym świecie. Mieszkanka Indii (lud Apatani).Matt Hahnewald/Shutterstock Zwyczaj tatuowania jest ­powszechny w wielu kulturach na całym świecie. Mieszkanka Indii (lud Apatani).
Niektórzy tatuują sobie całe plecy.GOLFX/Shutterstock Niektórzy tatuują sobie całe plecy.
Usuwanie tatuażu laserem. Pod wpływem światła pigment się rozpada. Powstające cząsteczki są pochłaniane przez fagocyty (komórki żerne) i transportowane do wątroby.Designua/Shutterstock Usuwanie tatuażu laserem. Pod wpływem światła pigment się rozpada. Powstające cząsteczki są pochłaniane przez fagocyty (komórki żerne) i transportowane do wątroby.

Czy tatuaż to wyraz ekspresji? A może przejaw próżności lub chwilowy kaprys, pójście za modą, która przecież bywa zmienna? Współcześnie popyt na tatuaże wykreowały gwiazdy, sportowcy i celebryci, tacy jak Angelina Jolie, David Beckham czy Brad Pitt. Ale tatuaże posiadają też Cher, Sean Connery, Whoopi Goldberg, Gerard Depardieu. Co tam gwiazdy kina i estrady! Ponoć tatuaż miał sam Albert Einstein, a i król Danii Fryderyk IX kilka – na torsie i ramionach. Natomiast prawdziwą gamę barw i wzorów można zobaczyć u zawodników MMA czy bokserów, ozdabiających swe muskularne ciała w tym samym celu, w jakim dawniej robili to wojownicy – by pokazać, że jest się groźnym, silnym i niebezpiecznym.

Niezależnie od motywu, jaki stoi za zrobieniem sobie tatuażu – chęć wyróżnienia się w tłumie, dodanie sobie pewności siebie, pozostawienie na ciele ważnej daty lub imienia jako przekazu emocjonalnego – w Europie takie ozdabianie ciała nie wynika z nakazów religijnych czy kulturowych. To moda, która wpisała się już w życie rozwiniętych społeczeństw, stając się taką normą jak posiadanie smartfona. Tatuaż jest formą wizualnego przekazu, manifestu ujętego w symbole, kształty i kolory. Bywa też często elementem erotycznym, podkreślającym atrakcyjność, gdy umieszczony jest na udzie, w miejscu intymnym, na ramieniu lub obojczyku.

Wzorów i rodzajów tatuaży nie sposób wymienić. Są wzory małe, są też wielokolorowe, zajmujące całą powierzchnię pleców. Tatuaż to także symbolika. Popularne w Polsce są wzory Wikingów, pierwotnych ludów i plemion Azteków, Majów. Według najnowszych badań CBOS 8% Polaków ma tatuaż. Statystyczny wytatuowany jest osobą młodą, z miasta średniej wielkości, raczej słabo wykształconą. Częściej tatuują się mężczyźni niż kobiety. W Stanach Zjednoczonych co piąta dorosła osoba ma przynajmniej jeden tatuaż. Szacuje się że na całym świecie liczba osób z tatuażami przekracza 200 mln. Wbrew pozorom rzadko kto odwiedza salon tatuażu pod wpływem chwili, większość decyduje się na ozdobienie ciała i wybór wzoru świadomie. Spontaniczność dotyczy raczej młodych osób. A chociaż dzisiaj tatuaż można już usunąć laserowo, to z założenia ma on pozostać z jego posiadaczem do końca życia.

Świat w tatuażach

Skąd wzięło się słowo „tatuaż” i jak przywędrowało do Europy? W drugiej połowie XVIII w. podróżnik James Cook przywiózł je z wyprawy na południowy Pacyfik i wprowadził do języka Zachodu. Przy okazji tej podróży kilku członków jego załogi poddało się z ciekawości owym rytuałom i tak zrodziła się tradycja tatuaży żeglarskich. Marynarze zdobią ciała nie tylko wizerunkami kotwicy czy dziewczyn, ale i innymi symbolami, by w razie katastrofy morskiej łatwiej ich było zidentyfikować. Oczywiście historia dekorowania ciała jest o wiele starsza i sięga pradziejów człowieka, jaskiń, pierwszych społeczności. Najstarszymi tego rodzaju zdobieniami, które udało się udokumentować, były tatuaże w postaci równoległych linii, znalezione na ciele „człowieka lodu” – Ötziego. Wydobyto go w 1991 r., a jego nazwa pochodzi stąd, że człowiek ten po prostu zamarzł i w tym stanie odnaleziono go pod warstwą lodu. Według naukowców mężczyzna ten za życia cierpiał na artretyzm, a tatuaże zostały umiejscowione w punktach na ciele, w których prawdopodobnie musiał odczuwać ból – pełniły więc funkcję leczniczą.

Tatuaże znane były także plemionom zamieszkującym Nową Zelandię, dzisiejszą Kanadę i Samoa, a także Majom, Aztekom czy ludom Birmy i Wysp Marshalla. Powszechne były i są w Japonii i Azji, nie tylko wśród członków grup przestępczych jakuzy i triady. Najczęstsze motywy tatuażu japońskiego – tygrysa, smoka, karpia czy maski oni – wybiera teraz wiele osób na całym świecie. Środowisko tatuażystów też najwyżej ceni właśnie wzory sztuki japońskiej i rzemiosło artystów z Ameryki Łacińskiej.

W starożytności tatuaże pojawiały się we wszystkich wielkich kulturach. Tatuowanie ciała wiązało się z wierzeniami religijnymi, ale dotyczyło tylko określonych osób. Był to swego rodzaju przywilej. Choć tatuaż wykonywano bądź co bądź prymitywnymi narzędziami na skórze człowieka, dawał on prestiż wodzowi, kapłanowi, starszyźnie. W Egipcie odkryto liczne ślady wskazujące na to, że tatuowano głównie kobiety i to w określonych miejscach ciała. Miało to podnosić ich atrakcyjność erotyczną. Tatuaż znano w Asyrii, Babilonii i Sumerze, gdzie kwitły numerologia, astrologia i wiara w magię. Fenicjanie ponoć tatuowali sobie na czole imię jednego z bogów.

Aztekowie i Majowie, plemiona zamieszkujące tereny obecnego Meksyku i Peru, stosowali tatuaże powszechnie i były one robione już maleńkim dzieciom. Dobierano przy tym rodzaj tatuażu do funkcji i znaczenia danej osoby. Inny nosił np. wojownik w nagrodę za wygraną w bitwie, a inny kapłan świątyni. Najważniejszym wzorem był w azteckich osadach symbol Huitzilopochtli, czyli boga wojny i słońca. Wyobrażano go jako kolibra albo wojownika z twarzą barwioną na niebiesko. Stosowano też okrągłą tarczę, niebieskiego węża lub po prostu słońce. Aztekowie wybierali wzory orłów, kalendarza kołowego, słońca, częste były również symbole księżyca. Majowie nanosili na skórę obrazy upamiętniające zwycięstwa i szlachetne czyny, a także wzory podobne do blizn, które miały podkreślić odwagę noszącego je mężczyzny.

Tatuaże cieszyły się popularnością wśród Celtów, co opisywał Juliusz Cezar. Tak przy okazji warto wspomnieć, że i rzymscy legioniści byli obowiązkowo tatuowani. Nawet Eskimosi się tatuują. W tym zimnym, odległym świecie tatuaże nosiły głównie kobiety, które zdobiły swoje ciało jeszcze przed ślubem. Najczęstszym motywem był znak przypominający literę Y, kojarzony z ogonem wieloryba. Zwierzę to Eskimosi uznawali za święte.

Wydawać by się mogło, że w średniowieczu o tatuażach zapomniano. Nic bardziej mylnego. Choć ozdabianie ciała stoi w sprzeczności z wiarą chrześcijańską, o czym wspomina Biblia, aż do 1688 r. istniał zwyczaj tatuowania się w świątyni w Betlejem przez pielgrzymujących tu wiernych. Tatuaże mieli też król anglosaski Harold II, którego ciało po przegranej bitwie pod Hastings zidentyfikowano właśnie po wypisanym na nim imieniu jego żony (Edith), a także krzyżowcy (symbol krzyża), by w razie śmierci podczas krucjaty można ich było rozpoznać i urządzić im chrześcijański pochówek. Już w średniowieczu znakowano przestępców i rzezimieszków w celu potępienia czy wykluczenia, ale i oni sami wyrysowywali sobie na ciele odpowiednie symbole, świadczące np. o przynależności do danej bandyckiej gildii. Tatuaże były również dość popularne wśród gminu, co oczywiście irytowało Kościół. O ile jednak duchowni tolerowali na skórze inicjały JHS (Jezus Chrystus Syn), o tyle już zwalczali herezje, że odpowiednie symbole mogą ochronić osobę przed złem niczym amulet.

Tatuaż więzienny przetrwał do dziś i to także swoista moda, ale też chęć przynależności do pewnej grupy i określenie, za co więzień odsiaduje wyrok. Skazani tatuują sobie na barkach odpowiedniki stopni wojskowych, by pokazać, jak długi mają więzienny staż. Cynkówki czy kolki to tylko dwa z kilku sposobów robienia prymitywnych tatuaży w celi. Wydziarany więzień może mieć na ciele tekst, kropki, łezki albo nawet postać z kreskówki. Jeśli jest fanem jakiejś marki, np. Nike, niekiedy decyduje się na logo firmy. Zdarzało się, że dla żartu osadzony kazał wypisać sobie na stopie: „Nie przeszkadzać”. Tatuaż przekreślonego kata na ciele to oznaka, że jego właściciel chce na kimś zemsty, ale jeszcze jej nie dokonał. Nawiasem mówiąc, warto dobrze zastanowić się nad tym, co przestępca przekazuje swoim tatuażem innym. Pewien złodziej złapany w XIX w. w Anglii został powieszony z wytatuowanym na czole – o, ironio – napisem: „Nie mam szczęścia”.

Tatuaże mają też swoją mroczną historię. Nosili je członkowie nazistowskiej zbrodniczej organizacji SS. Piętnowano nimi więźniów obozów koncentracyjnych, a w przeszłości także niewolników.

Ból i poświęcenie

Jak wygląda sam proces tworzenia tatuażu na skórze? Jest bardzo bolesny. Tatuaż permanentny polega na wstrzyknięciu pod skórę igłą lub podobnym narzędziem na głębokość 0,6–2 mm mineralnych lub roślinnych pigmentów. Pigment jest atakowany przez komórki układu odpornościowego i gromadzony w makrofagach oraz komórkach fibroblastów, co zapewnia trwałe zabarwienie skóry. Ze względu na ceny większość docierających do nas substancji do malowania tatuaży produkowana jest w krajach azjatyckich – głównie w Chinach i Indiach. Najlepsze gabinety starają się sprowadzać je ze Stanów Zjednoczonych, ponieważ uważa się, że branża ta jest tam najlepiej rozwinięta na świecie. Amerykańskie tusze spełniają restrykcyjne normy zawartości metali ciężkich i nie wykazują obecności rtęci. W barwnikach produkowanych na terenie Azji badania laboratoryjne nieraz ujawniały pozostałości tego, co zawierają… tonery do drukarek komputerowych.

Na szczęście technika robienia tatuaży poszła ostro do przodu od momentu, gdy pod koniec XIX w. Amerykanin Samuel O’Reilly wynalazł pierwszą elektryczną maszynkę do tatuowania, dzięki której praca była szybsza i mniej bolesna dla samego pacjenta. Widok maszyn do robienia tatuaży z lat 30. i 40. ub.w. może przyprawić wrażliwsze osoby o szybsze bicie serca. Bliżej im wyglądem do sprzętu z pierwszych gabinetów stomatologicznych. Nawiasem mówiąc, warto wspomnieć, iż pierwszą najbardziej znaną na świecie posiadaczką około 400 różnych znaków i tatuaży była Amerykanka, żyjąca w XIX w. Irene Woodward, zwana „La belle Irene”.

Technika wykonania to jedno, ale decydując się na tatuaż, warto też zastanowić się nad jego umiejscowieniem. Dziewczęta robiące sobie rysunki w okolicach lędźwi często nie zdają sobie sprawy, że wielu anestezjologów nie zdecyduje się na zrobienie im znieczulenia zewnątrzoponowego np. w sytuacji bolesnego porodu. Kiedy plecy są całkowicie pokryte tatuażami, istnieje ryzyko, że wkłuwając igłę, przeniesie się pigmenty z tuszu głębiej, a one uszkodzą układ nerwowy. Co więcej, zespół uczonych z Wielkiej Brytanii i Danii zauważył, że toksyny z tuszu użytego do tatuowania ciała gromadzą się w organizmie i mogą być przyczyną nowotworów (działanie kancerogenne mają np. aminy aromatyczne). Potwierdziła to w 2016 r. European Chemicals Agency, czyli Europejska Agencja Chemikaliów, ostrzegając, że farby te mogą zawierać toksyczne związki wywołujące alergie skórne, bolesne bliznowacenie miejsc nakłutych oraz długotrwałe podrażnienia, które w konsekwencji podwyższają ryzyko wystąpienia chorób nowotworowych. Za najniebezpieczniejszy dla zdrowia uznano pigment w kolorze czerwonym ze względu na rakotwórczy siarczek rtęci, sprzyjający poważnym zapaleniom skóry. Pozostałe barwne tusze – zielony, niebieski i fioletowy – też nie są zdrowe. Naukowcy z Wydziału Zdrowia Publicznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach przebadali w 2017 r. różne stosowane przez tatuażystów barwniki. W tuszach koloru zielonego stwierdzono wysoką zawartość arsenu. „Gdyby ktoś zechciał wytatuować zielonym tuszem znaczną część powierzchni ciała, mógłby przekroczyć dopuszczalną dla arsenu dawkę toksyczną” – orzekła kierująca Katedrą Zdrowia Środowiskowego dr hab. Ewa Marchwińska-Wyrwał.

W żółtych preparatach można znaleźć związki siarczynu kadmu, w zielonych – kobalt, a w czarnych – pochodne ropy naftowej. Nawet w mało wyrafinowanych tatuażach wykonanych wiele lat temu nadal spotyka się ołów, chrom, a także związki litu i miedzi. Z badań na zwierzętach wynika, że część barwników trafia do innych organów.

Okazuje się również, że według wielu psychiatrów i psychologów tatuaże powiązane są z zaburzeniami społecznymi i chorobami psychicznymi. Wydaje się to zdecydowaną przesadą, jednak pismo „Advances in Psychiatric Treatment” stwierdziło w 2010 r., iż częściej robią je sobie osoby, które powinny skorzystać z pomocy psychiatrycznej. Czasem tatuaże mogą sugerować, że u danej osoby występują konkretne zaburzenia psychiczne, lub odzwierciedlać wewnętrzne przeżycia pacjenta. Psychiatrzy powinni być świadomi konsekwencji zdrowotnych oraz zagrożeń związanych z wykonywaniem tatuażu, aby w razie potrzeby udzielić odpowiedniej porady pacjentowi, który chce zrobić sobie tatuaż.

To, czy tatuaż wart jest bólu i ewentualnych powikłań, każdy musi ocenić sam. Na pewno jest dzisiaj ozdobą ciała, komunikatem, a świetnie wykonany – nawet dziełem sztuki. Tatuowanie się staje się coraz modniejsze i jeżeli czujemy taką potrzebę, można się o to pokusić, by móc z dumą nosić na skórze coś, co dla nas ważne – imię i datę urodzenia dziecka, ornament, twarz kobiety lub zegar jako symbol przemijającego czasu. Bo tak należy tatuaż traktować – jako element wyrażający własne ja.

Tomasz Wojciechowski
dziennikarz

01.04.2018 Numer 4/2018

Czytaj także

Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną