Człowiek

Ile metrów liczy Mount Everest?

Numer 1/2018
Wikipedia
Z Wikipedią jest jak z racją. Każdy ma swoją.
Wedle chińskich pomiarów Mount Everest ma 8844 m n.p.m., podczas gdy w Nepalu otrzymano wynik 8848 m. Różnica ta wynika z faktu, że Chińczycy liczą wysokość samej skały, Nepalczycy zaś także leżącego na niej śniegu.My Good Images/Shutterstock Wedle chińskich pomiarów Mount Everest ma 8844 m n.p.m., podczas gdy w Nepalu otrzymano wynik 8848 m. Różnica ta wynika z faktu, że Chińczycy liczą wysokość samej skały, Nepalczycy zaś także leżącego na niej śniegu.
Artykuły dotyczące szczególnie znanych czy kontrowersyjnych postaci wyjątkowo często stają się obiektem wandalizmu. Redaktorzy Wikipedii blokują więc dowolną możliwość ich edycji.aradaphotography/Shutterstock Artykuły dotyczące szczególnie znanych czy kontrowersyjnych postaci wyjątkowo często stają się obiektem wandalizmu. Redaktorzy Wikipedii blokują więc dowolną możliwość ich edycji.
aradaphotography/Shutterstock
aradaphotography/Shutterstock
aradaphotography/Shutterstock
Niezależnie od niedociągnięć Wikipedia pozostaje najlepszą encyklopedią, jaką stworzyła ludzkość. Warto jednak pamiętać o tym, że nie może być jedynym źródłem informacji – korzystając tylko z niej, wpadamy w zaklęty krąg powielania jej błędów.Casimiro PT/Shutterstock Niezależnie od niedociągnięć Wikipedia pozostaje najlepszą encyklopedią, jaką stworzyła ludzkość. Warto jednak pamiętać o tym, że nie może być jedynym źródłem informacji – korzystając tylko z niej, wpadamy w zaklęty krąg powielania jej błędów.

Stary żart: od kiedy uruchomiono wyszukiwarkę Google, nie można się z nikim porządnie pokłócić. Wszystko zepsuły fakty. Rzeczywiście, od sprawdzenia liczby ludności Brazylii czy daty założenia Paryża dzieli nas dzisiaj kilka przesunięć palcem po wyświetlaczu telefonu. Zwykle jednak to nie Google odpowiada na nasze pytania, ale inny serwis – Wikipedia. Powstała w 2001 r. internetowa skarbnica wiedzy szybko odesłała tradycyjne encyklopedie do lamusa. Dziś korzysta z niej zwykły Kowalski, ale i dziennikarz czy polityk.

Potęga Wikipedii polega na jej „demokratyczności” – dzięki możliwości edytowania treści przez użytkowników udało się stworzyć największy w historii zasób informacji. W sile tkwi także pewna słabość.

– Wikipedia jest podatna na manipulację – twierdzi prof. Jacek Wasilewski, medioznawca i wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego i Wyższej Szkoły Psychologii Społecznej. – Jeśli chodzi o same fakty, zwykle trudno mieć zastrzeżenia, gorzej z ich prezentacją. Dobrze widać to np. w biogramach polityków. Każdy chce wypaść jak najlepiej.

Rzeczywiście, fakty się zgadzają. Kłopot leży gdzie indziej. – Wikipedia jest kompilacją, skrótem, swoistym destylatem właściwych źródeł – mówi Krzysztof Machocki, rzecznik Stowarzyszenia Wikimedia Polska. – Nie opiera się na źródłach pierwotnych, wikipedyści nie interpretują rzeczywistości. Dla historyka idealnym źródłem będzie np. teczka IPN, dla wikipedysty – dopiero publikacja tego historyka.

Wymóg opatrzenia źródłem każdej informacji pozwala zapewnić właściwą wiarygodność tekstu. Problem pojawia się w przypadku kwestii kontrowersyjnych. Szczególnie gdy źródeł nie brakuje. Interesującą przygodą jest porównanie artykułów na ten sam temat w różnych wersjach językowych. Borodino, rok 1812. Największa bitwa kampanii rosyjskiej Napoleona. Wikipedia francuska powie nam, że było to pyrrusowe zwycięstwo (ale zwycięstwo) Francji. W angielskiej wersji encyklopedii przeczytamy, że taktycznie batalia pozostała nierozstrzygnięta, strategicznie zaś zwyciężyli Rosjanie. Wersja rosyjska z kolei obwieszcza, że wynik był niejednoznaczny. Inny przykład. Polski użytkownik internetu mógłby mieć problem ze znalezieniem w ukraińskiej Wikipedii artykułu na temat rzezi wołyńskiej. Jest ona bowiem nazywana wołyńską tragedią i opisana nie jako ludobójstwo dokonane na Polakach (jak nad Wisłą), ale wzajemne czystki. Co więcej, jako biorących udział w konflikcie wikipedyści ze Wschodu podają z jednej strony UPA, z drugiej zaś Armię Krajową i niemieckie Bataliony Ochrony – jako działające wspólnie. Prawdziwym szaleństwem jest próba doliczenia się zabitych po obu stronach. Z pomocą przychodzi dopiero angielska wersja encyklopedii. Ta wymienia wyliczenia kilkunastu historyków różnych narodowości.

Przykłady można mnożyć. Hiszpańska inkwizycja, pucz w Chile czy niemal każdy inny, bitwy albo przypadki ludobójstwa. Tam, gdzie zgadzają się wnioski, często nie zgadzają się liczby. Zwykle różnice w wersjach są niewielkie – dotyczą sił zgromadzonych, liczby ofiar, detali interpretacyjnych. Nie jest łatwo trafić na artykuły, które pozostawałyby w jawnej sprzeczności. Zwykle też znaleźć można informację, że druga strona ma inne zdanie na dany temat. Największym ryzykiem obciążone są wersje w językach znanych tylko mieszkańcom danego kraju.

– Faktycznie hasła Wikipedii są jedynie tak dobre, jak dobre są źródła, na podstawie których powstały – mówi Krzysztof Machocki. – Przy czym trzeba zaznaczyć, że w praktyce nasz model dzielenia się wiedzą się sprawdza. Dobrze to widać choćby na przykładzie artykułu o rzezi Ormian w Wikipedii w języku tureckim. Nieźle przedstawia konsensus naukowy w tej sprawie, mimo że za jego głoszenie w Turcji grożą, jeśli się nie mylę, dość poważne konsekwencje.

Jak zaznacza prof. Tomasz Ganicz, prezes Stowarzyszenia Wikimedia Polska i jeden z najbardziej zasłużonych w naszym kraju wikipedystów, artykuły w Wikipedii nie przedstawiają punktu widzenia piszących. Najwyżej referują punkt widzenia zawarty w źródłach, na których podstawie powstają artykuły.

– W Wikipedii obowiązuje zasada, że pierwszeństwo mają źródła w języku danej jej wersji – mówi Ganicz. – W Wikipediach skierowanych do małej społeczności zdarza się, że można znaleźć prywatny punkt widzenia piszącego. Tak też było w początkowym okresie rozwoju polskiej wersji tego kompendium. Ale od około 2005 r. zaczęto ściśle przestrzegać zasady zakazującej przedstawiania własnych opinii. Dziś polska Wikipedia jest pod tym względem bardziej rygorystyczna niż angielska.

– Serwis rzeczywiście oddaje perspektywę narodową – twierdzi Jacek Wasilewski. – Wszyscy bowiem od dziecka przyjmujemy za naturalne pewne schematy. Zadanie poważnych historyków polega na porzuceniu tych schematów i zdystansowaniu się od nich. Tylko że twórcy Wikipedii nie zawsze potrafią to zrobić.

Historia to jedno, ale kontrowersje dotyczą również przedstawiania zdarzeń aktualnych. W pierwszej dziesiątce największych wikipedycznych wojen znajdują się artykuły na temat George’a W. Busha, Mahometa, Jezusa, obrzezania czy powiązań między rasą i inteligencją. Te jednak są zarzewiem konfliktów między autorami piszącymi w tym samym języku, co – prędzej czy później – owocuje wojną na źródła i wyjątkowo dobrze udokumentowanym kompromisem.

Statystyk na temat zgodności artykułów Wikipedii w różnych wersjach językowych nikt nie prowadzi. – Sytuacje, kiedy różne źródła przedstawiają różnie nawet proste fakty, są dość powszechne – dodaje Tomasz Ganicz. – Nie ma zgodności co do wysokości Mount Everestu, gdyż pomiary amerykańskie, indyjskie i chińskie różnią się o kilka metrów z powodu zastosowania różnej metodologii. W takich przypadkach zwykle podajemy te sprzeczne informacje z zaznaczeniem źródła i wyjaśnieniem, że nie ma zgodności w literaturze co do danego faktu.

Ciekawym zjawiskiem są też artykuły rodzące wątpliwość, czy w ogóle powinny zostać ujęte w Wikipedii. Takim przykładem jest istniejący w angielskiej wersji wpis dotyczący narracji białego mesjasza – hipotezy, że duża część filmów ukazujących losy białych wśród innych ras przedstawia ich zwykle jako zbawicieli, kolorowych zaś jako niezdolnych do samodzielnej zmiany swojej sytuacji dzikusów. Tocząca się wokół wątku dyskusja pełna jest polityki, choć źródeł na poparcie tej hipotezy nie brakuje. Prawda jednak jest taka, że autorzy tego artykułu wytykają ową narrację także filmom opartym na wydarzeniach autentycznych („Zniewolony”, „Amistad”), a jego treść nie wskazuje na to, by była to hipoteza, tylko raczej powszechnie uznany motyw, jak femme fatale czy superbohater.

W polskiej Wikipedii do podobnej dyskusji doszło w 2016 r., gdy usunięto z niej wpis o Bartłomieju Misiewiczu, uznając go za postać „nieencyklopedyczną”. Niedługo potem jednak artykuł przywrócono.

Innym ze znanych problemów jest tzw. wandalizm, który polega na dodawaniu przypadkowych, zmyślonych lub obraźliwych treści do artykułów dla własnej satysfakcji. Na polskim podwórku znanym tego przykładem była historia Henryka Batuty. W 2004 r. grupa internautów stworzyła artykuł dotyczący tej fikcyjnej postaci. Umknęło to redaktorom Wikipedii i wkrótce „biografia” Batuty zaczęła się rozrastać. Dodano zdjęcia warszawskiej ulicy Batuty (nazwanej na cześć pałeczki używanej przez dyrygentów), fingowano kolejne fakty biograficzne i niedługo potem Batuta był już uczestnikiem wojny domowej w Rosji, więźniem Berezy Kartuskiej, a nawet „jedynym polskim akcentem w twórczości Hemingwaya” (fakt wzorowany na postaci Karola Świerczewskiego). Artykuł utrzymał się przez 15 miesięcy, a na jego podstawie redagowano informacje np. na stronach internetowych dotyczących historii Polski, polskich Żydów i komunizmu. Gdy mistyfikację odkryto, wspomniały o tym m.in. brytyjski „The Observer” i „The Independent”.

– Pewnie i dziś dałoby się stworzyć hasło, którego nikt nie będzie w Wikipedii szukał, którego nikt nie przeczyta, które nie będzie linkowane z żadnego hasła – mówi Krzysztof Machocki. – Jest to o wiele trudniejsze niż dekadę temu, ale technicznie wykonalne. Taka jest cena budowania największego projektu edukacyjnego w historii ludzkości. Na szczęście odsetek tych, którzy przychodzą do Wikipedii ze złymi zamiarami, jest znikomy.

Niepożądane zmiany zwykle są bardzo szybko usuwane. Artykuły, których wandalizm dotyczy najczęściej, opatrywane są zabezpieczeniami. Jeśli Baracka Obamę, Arystotelesa i Donalda Tuska coś łączy, to z pewnością to, że nikt anonimowy nie może pisać o nich w Wikipedii bez odpowiedniego nadzoru. Linii obrony jest więcej: autorzy zwykle obserwują zmiany zachodzące w tekstach, które edytowali, i dość szybko wyłapują błędy.

Koniec końców jednak, jak podkreśla Machocki, błędy są przecież obecne również w źródłach pisanych. Podobnie jak kontrowersje. W marcu 2015 r. echem odbiła się sprawa podręcznika do historii, tworzonego wspólnie przez historyków niemieckich i rosyjskich. Naukowcy nie zdołali uzgodnić wspólnego stanowiska co do stosunków między Niemcami a ZSRR od 1939 r. do niemieckiej inwazji czy oceny paktu Ribbentrop-Mołotow. W efekcie publikacja zawierała dwa stanowiska. Rosyjską wersję historii – w tym zaprzeczanie wydarzeniom opisanym i sfotografowanym – oprotestowali polscy historycy.

Wikipedia jest daleka od doskonałości, ale – parafrazując Winstona Churchilla – nic lepszego jeszcze nie wymyślono. Prof. Jacek Wasilewski sam z niej korzysta i nie widzi w niej – jako w narzędziu sprawdzania faktów – niczego złego: – Największym zagrożeniem Wikipedii jest nasza mylna percepcja tego, czym ona jest – mówi. – Ryzyko postrzegania świata z zawężonego punktu widzenia istniało już wcześniej, chociażby w encyklopediach PRL-u. Ludzie jednak byli tego świadomi i szukali innych źródeł. Im bardziej zawierzamy bezstronności Wikipedii, tym gorszym narzędziem się staje. Musimy zachować krytyczne podejście i pamiętać o tym, że czytamy efekt kompromisu, nie samą prawdę.

Tadeusz Michrowski
pisarz i dziennikarz

***

Wikipedia globalnie

Artykuły: 164 mln

Zdjęcia: 2,4 mln

Autorzy: 68 mln

Aktywni autorzy: 300 tys.

Administratorzy: 3876

***

Liczby

Największe Wikipedie pod względem liczby haseł:

1. angielska – 5 400 000 haseł

2. cebuańska – 4 400 000 haseł

3. szwedzka – 3 800 000 haseł

11. polska – 1 200 000 haseł

160. śląska – 5 709 haseł

260. romska – 583 hasła

293. w języku krik (Indian z południowo-wschodnich Stanów Zjednoczonych) – 1 hasło

***

Ciekawostka

Język cebuański (drugi język mieszkańców Filipin) jest językiem ojczystym 21 mln osób, szwedzkim zaś posługuje się zaledwie 9 mln osób. Za rozrostem Wikipedii w obu językach stoi jedna osoba: Sverker Johansson, którego program komputerowy automatycznie dodaje około 10 tys. artykułów dziennie (cebuański jest językiem ojczystym żony Johanssona). Treści trudno zarzucić nieścisłość (dotyczy głównie zwierząt i geografii), ale program wielokrotnie krytykowano za brak ludzkiego podejścia. Johansson odparowywał te zarzuty, twierdząc, że większość artykułów i tak tworzą „białe kujony”, powodując większe skrzywienie perspektywy niż komputer.

01.01.2018 Numer 1/2018

Czytaj także

Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną