Felietony

Odwrót oświecenia

Numer 11/2020
Donald TrumpShutterstock Donald Trump

Jak co roku we wrześniu magazyn „Annals of Improbable Research” ogłosił nowych 10 laureatów Nagrody Ig Nobla, przyznawanej, przypomnijmy, za osiągnięcia naukowe, które w pierwszej chwili nas śmieszą, lecz po namyśle skłaniają do refleksji. Jak zwykle prace wyróżnionych 10 kandydatów (przeważnie zbiorowych) charakteryzują wybór niecodziennych tematów oraz twórcza wyobraźnia.

Akcent polski stanowi wśród laureatów obecność dr Agnieszki Żelaźniewicz z Uniwersytetu Wrocławskiego, która wraz z innymi naukowcami z różnych krajów była współautorką artykułu o tym, jaki wpływ mają nierówności zarobkowe w poszczególnych państwach na popularność całowania się. Żeby nie było wątpliwości – im bardziej wyrównane dochody, tym ludzie częściej przed ślubem się całują. W dziedzinie materiałoznawstwa nagrodzony został Amerykanin Metin Eren wraz z kolegami za udowodnienie, że niemożliwe jest wykonanie skutecznie krojącego noża z zamrożonych ludzkich ekskrementów. Richard Vetter z University of California w Riverside otrzymał nagrodę w dziedzinie entomologii za pracę, w której wskazywał na fakt, że badacze owadów brzydzą się zwykle pająków. 2020 był jednak rokiem z jednej co najmniej przyczyny niezwykłym – był w końcu rokiem zarazy. Dlatego komitet przyznający Ig Noble uhonorował nagrodą okolicznościową za „edukację medyczną” politycznych przywódców Stanów Zjednoczonych, Anglii, Rosji, Brazylii, Indii, Meksyku i Białorusi. To dowód, iż „politycy mogą mieć bardziej bezpośredni wpływ na ludzkie życie i śmierć niż naukowcy i lekarze”, nawet jeśli powodem tej śmierci jest choroba. To właśnie wyróżnienie było prawdziwą przyczyną, dla której o Ig Noblach postanowiłem dziś napisać.

Stosunek zadziwiająco licznej grupy najbardziej wpływowych światowych polityków do obecnej pandemii jest częścią szerszego niepokojącego zjawiska. Żyjemy, jak się zdaje, w epoce, której przyszli historycy nie nazwą z pewnością nowym oświeceniem, gdyż wiedza naukowa i naukowa metoda dochodzenia do prawdy są w zdecydowanym odwrocie i zjawisko to nasiliło się w ciągu ostatnich kilku lat. Znaczna część ludzi nie wierzy w teorię ewolucji biologicznej, w naukowe teorie kosmologiczne, we wpływ ludzkiej działalności na ocieplenie klimatu i sprzeciwia się badaniom dotyczącym pochodzenia życia jako bluźnierczym próbom podważenia wiary religijnej. Brak zaufania do nauki i naukowców powoduje także wrogość wobec genetycznej modyfikacji żywności, a także opór wobec skuteczności i potrzeby szczepień ochronnych. W Europie i Stanach Zjednoczonych rośnie wśród dzieci liczba przypadków odry i innych chorób, które, jak się zdawało, zostały dawno wyeliminowane. Co więcej, obserwując scenę polityczną na przykład Ameryki, odnosi się wrażenie, że lekceważący stosunek obecnej administracji kraju do nauki podważa w społeczeństwie wiarę w istnienie obiektywnej prawdy w jakiejkolwiek postaci. Wszystkie nasze przekonania są po prostu prywatnymi opiniami. Jeszcze oczywiście nie wszyscy racjonaliści wymarli lub przeszli na pozycje antynaukowe i wielu bije na alarm – wkraczamy ich zdaniem w epokę postprawdy, w której ludzki intelekt przestaje być autorytetem. Nie jest to całkowicie nowe zjawisko historyczne. „Mędrca szkiełko i oko” budziło już niechęć romantyków. W polityce też populizm brał wielokrotnie górę nad racjonalizmem. Dziś jednak przemiany społeczne następują szybciej i obawiam się, że nawet pomimo mego podeszłego wieku mogę się pewnego dnia obudzić w zupełnie innym świecie. Bynajmniej nie takim, jaki sobie wymarzyłem…

01.11.2020 Numer 11/2020
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną