Felietony

Skąd wyrosło nasiono

Numer 11/2020

Nasiono wyrosło z nasienia, a właściwie z nasionka, które dawniej i nasienkiem, i nasiankiem bywało – wszystkie razem to zdrobnienia od nasienia. A nasienie wzięło się z nasiania: jak się coś nasiało i było nasiane, mogłoby być, co prawda, i nasianiem, ale dokonanie w nasieniu bardziej niż w nasianiu widać. I to, co nasiane, zasiane, nazywano nasieniem. A także, z przeniesienia, „to, czym zasiane”, czyli „zasiew”. A dalej: i „ziarno na siew” w ogóle i każde „ziarenko” też… A potem przeniosło się to i na to, co inny zasiew daje, na „spermę”. I dało źródła ładnym metaforom – w końcu nasienie to też tyle, co przyczyna, zaród, źródło…

Linde za księdzem Klukiem pisał o nasieniu: „Jest to ziarno, z którego, jak z jaja, wywija się roślina”, u biskupa Krasińskiego („Słownik synonimów polskich” z końca XIX wieku) słowo nasienie „oznacza dojrzałe ziarna, które posiane w ziemi rosną, kwitną i owoc wydają”. Czyli „ziarno”. Potem jest jednak bardziej enigmatycznie, słowo ziarno jako synonim nie wystarcza! W słownikach późniejszych to albo „utwór” („utwór powstający z zalążka, służący do rozmnażania się roślin kwietnych”, 1939), albo „element” („element rozmnażania u roślin nasiennych, składający się z zarodka oraz ścianki”, 1963), albo „organ” („organ rozmnażania się roślin nasiennych, zawierający zarodek oraz materiały zapasowe”, 2003). Oczywiście w znaczeniu podstawowym. Utwór? Element? Organ?

A oprócz tego, oczywiście, sporo metafor… Było nasienie określeniem „plemienia, rodu, potomstwa” (Stryjkowski podaje w 1574 roku powiedzenie: „Jakie nasienie, taki też owoc”; u Karpińskiego mamy: „Synów ich zgładzi z nasieniem ich z ziemi”). I, częściej nawet, też metaforycznie rozumiany zarodek, coś, z czego coś innego rodzi się, powstaje. Lubi tę metaforę Skarga. W podniosłym znaczeniu: „Nie żałuj mi, Panie, nasienia łaski i pomocy Twojej”, „nasieniem jest krew chrześcijańska”, „nasienie słowa Bożego”… Mocne, głębokie, podniosłe.

Ale potem to metaforyczne nasienie się zepsuło. Z podniosłości spadło w niedobre rejestry. W potocznych powiedzeniach temu rzeczownikowi, użytemu wobec bliźnich, towarzyszą takie przymiotniki jak dziadowskie, chamskie, cygańskie, złodziejskie, diabelskie, sobacze, pieskie, podłe… I ani jednego pozytywnego!

A wszystko zaczęło się od jednego z podstawowych działań człowieka. Praindoeuropejski rdzeń se- znaczył „siać”, w prasłowiańszczyźnie było sejati, co dało rzeczownik semen. Słowo siemię ma dziś u nas ograniczone zastosowanie, ale w innych słowiańskich językach ma to wyraźną kontynuację. A nam dostało się nasienie, od nasiania

Liczba mnoga rzeczownika nasienie to nasiona. Tak jak „imiona”, „ramiona”, „plemiona”, dla których mianownik liczby pojedynczej to „imię”, „ramię”, „plemię” (siemię nie ma w użyciu liczby mnogiej). Inne przypadki tych rzeczowników też są podobne do przypadków nasienia (nasieniem jak „imieniem”; nasieniu jak „plemieniu”). A liczba mnoga? Też „ramiona”, „imiona” – i nasiona… Taką formę mają też mnogie „łona” i „winogrona”… A zdrobnienia i od „imienia”, i od „winogrona” mają -onko, nasionko oczywiście też. Analogie czynią nasionko formą zupełnie naturalną. Z drugiej (trzeciej?) strony większość rzeczowników z przyrostkiem -enie jest zbyt „czasownikowa”, żebyśmy im łatwo dawali mnogość i zdrobnienia – „zdrobnienia” jeszcze tak, choć „robienia” i „myślenia” są dziwne, ale „zdrobnionko”? Nie mówiąc o „myślonku”. A dość konkretne w końcu nasienie zdrobnienia wymagało… Więc: nasionko!

Ale ponieważ nasienie zostało tak zmetaforyzowane, do tego dla niektórych jako sperma stało się mniej obyczajne, a w podstawowym znaczeniu jakoś enigmatyczne (organ? element?), powstało i konkretne, bardziej namacalne nasiono. Wyrosłe z nasienia, a naprawdę z małego nasionka.

01.11.2020 Numer 11/2020
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną