Felietony

Listy czytelników

Numer 10/2020
Wiedza i Życie

Szanowni Państwo!

Mając na uwadze wysoką poczytność „WiŻ”, chciałbym skomentować, skądinąd niosący bardzo słuszne w dzisiejszych czasach przesłanie, artykuł „Cukier krzepi”. Autorka, skupiając się na współczesnej wiedzy na temat cukru (sacharozy) i negatywnego jego oddziaływania na organizm (człowieka) w warunkach nadpodaży, pominęła jednak istotny kontekst socjologiczny i kulturowy pierwszej połowy XX w.

Cukier praktycznie do połowy XX w. (a z całą pewnością do jego początku) był dobrem cennym, pożądanym i drogim. Cukier uzyskiwany z pierwotnego jego źródła – trzciny cukrowej – był dostępny dla niewielu. Dopiero upowszechnienie w Europie upraw buraka cukrowego spowodowało realny spadek jego cen i upowszechnienie spożycia. Jednakże w czasach rewolucji przemysłowej XIX w. i realiów życia pierwszej połowy XX w., szczególnie najuboższych warstw społeczeństwa, zwiększające się spożycie cukru nie miało tak negatywnego wpływu na zdrowie człowieka jak obecnie. Przypomnijmy sobie teksty wielu klasyków literatury: braci Grimm, Andersena, Dickensa, Twaina, gdzie obraz dziecka spoglądającego z pożądaniem na słodycze zza szyby cukierni czy pragnącego smaku cennych cukierków był symbolem niedostępności czegoś, czego podstawą był cukier. Stąd też cytowane przez autorkę hasło promujące cukier – „Cukier krzepi” – w warunkach Polski międzywojennej miało swoje uzasadnienie. Nie zapomnijmy, że większość dzieci z ubogich warstw społecznych (z rodzin wiejskich, robotniczych, a szczególnie z rodzin bezrobotnych) tak naprawdę zmagało się z codziennym deficytem kalorycznym. Mówiąc wprost, z niedożywieniem, także energetycznym. Stąd też wprowadzenie do diety cukru jako prostej alternatywy energetycznej w postaci „pustych” kalorii pozwalało m.in. zaoszczędzić i tak deficytowe aminokwasy z pokarmów białkowych. W warunkach niedoboru węglowodanów i tłuszczów aminokwasy białek ulegają dezaminacji celem skierowania ich w kierunku szlaków metabolicznych odpowiedzialnych za uzyskanie energii. Cukier pozwalał także, poprzez dosłodzenie, uatrakcyjnić pokarmy, które były przez dzieci zjadane niechętnie, w tym wspomnianą przez autorkę kromkę chleba, posypaną cukrem i zwilżoną wodą (aby cenny cukier się nie osypywał). Nie zapominajmy, że najczęściej była to kromka chleba czerstwego, którego jakość zwykle miała niewiele wspólnego ze współczesnymi wypiekami.

Patrząc więc z tej perspektywy, cukier spełniał swoją ważną rolę, często wspomagając prawidłowy rozwój młodego organizmu lub funkcjonowanie (przeżycie) ciężko pracującego robotnika czy chłopa. Natomiast z całą mocą należy podkreślić słuszną tezę artykułu, że współcześnie, w warunkach wszechobecności cukru w produktach spożywczych, w tym w dosładzanych napojach, z uginających się półek supermarketów i wypełnionych nimi domowych lodówek, cukru w naszym życiu jest za dużo. W warunkach nadmiaru przyjmowanych dzisiaj codziennie kalorii ma on działanie negatywne, prowadząc do otyłości i towarzyszących jej chorób, niekiedy z dużym odroczeniem, bo dopiero w wieku dojrzałym, a nawet starczym. Stąd też rekomendowane przez współczesnych dietetyków duże ograniczenie spożywania cukru w jego czystej postaci i w przetworach jest mocno uzasadnione. Dzisiaj nie spotkamy w supermarkecie dziecka „liżącego” szybę lady cukierni i wpatrującego się z lubością w leżące na tacach „nieosiągalne” pączki. Tak więc na 5000 złotych Melchiora Wańkowicza za hasło „Cukier krzepi” należy być może spojrzeć przez pryzmat tysięcy dzieci, które dzięki promocji (i obniżeniu ceny) cukru obniżyły swój deficyt kaloryczny. Wtedy być może hasło to będzie warte kilka groszy od dziecka.

Z POWAŻANIEM STAŁY CZYTELNIK
DR HAB. MIROSŁAW NAKONIECZNY
ZESPÓŁ FIZJOLOGII ZWIERZĄT I EKOTOKSYKOLOGII WYDZIAŁU PRZYRODNICZEGO UNIWERSYTETU ŚLĄSKIEGO W KATOWICACH

01.10.2020 Numer 10/2020
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną