Felietony

Listy czytelników

Numer 9/2020
Wiedza i Życie

Szanowni Państwo!

Jestem stałym czytelnikiem „Wiedzy i Życia” od lat 70., gdy ukazywała się ona jeszcze w małym formacie. W numerze 1028 zainteresował mnie artykuł pani Justyny Jońcy „Demokracja wśród zwierząt”. Na bazie spostrzeżeń tam sygnalizowanych dowiadujemy się ciekawych informacji o podejmowaniu wspólnych „społecznych” decyzji w grupie zwierząt. Decyzja przywódcy odgrywa ważną rolę, ale i on zmienia zdanie, gdy większość np. żubrów lub jeleni decyduje się iść w innym kierunku.

Mnie osobiście od dawna fascynował fenomen synchronicznej zmiany kierunku ogromnej ławicy ryb lub stada ptaków. W internecie znajdziemy wiele filmów dokumentujących takie manewry. Może w przyszłości uda się Państwu omówić to mniej pobieżnie niż w tym artykule: „I tak np. u ryb spójność grupy zdaje się wynikać z samoorganizującego się mechanizmu, w którym jednostki kierują się w najbardziej popularnym kierunku poprzez naśladowanie”. U gołębi: „Szybko okazało się, że podejmowanie decyzji odbywało się w zgodzie z niezwykle skomplikowaną hierarchią – liczył się głos każdego ptaka, ale zdanie tych postawionych wyżej w hierarchii stawało się ważniejsze. Najciekawsze jednak było to, że wpływ danego gołębia zmieniał się w czasie. Zdaniem naukowców ta dynamiczna i bardzo elastyczna segregacja na liderów i naśladowców może być przyczyną niezwykłej precyzji i synchronii podniebnych manewrów wszystkich ptaków żyjących w stadach”.

Wydaje się, że synchronia zachowań w wielotysięcznych grupach musi mieć inne podłoże. Nie wydaje się realne, by tak wielkie grupy mogły ocenić ruch jakiejś jednostki „przywódczej”. W pierwszym momencie znajdować by się ona mogła na czele, ale już po kilku manewrach na końcu grupy często byłaby też zasłonięta przez inne osobniki. Poza tym ruchy i skręty grupy wydają się zsynchronizowane w czasie, jak figury w tańcu do muzyki, nie opóźnione czasem niezbędnym na obserwację i podjęcie decyzji naśladowania. Być może mechanizm współodczuwania ma pasjonująco ciekawsze podłoże – sygnały płynące z głębszego poziomu jednoczącego wszystkie oddziaływania w naturze – z okolic Jednolitego Pola, kierującego przecież zarazem światem nieożywionym, jak i ożywionym w sposób zharmonizowany…

ANDRZEJ BARAN

Szanowny Panie!

Dziękuję za list. Fenomen, o którym Pan pisze, jest oczywiście zjawiskiem bardzo ciekawym, ale wykracza poza tematykę mojego artykułu. Dlatego też nie rozwinęłam tego zagadnienia. Według Nathana S. Jacobsa z University of California za zachowanie ławic ryb odpowiada emergencja, czyli spontaniczne powstawanie złożonych zachowań lub funkcji z dużego zbioru prostych elementów. Kiedy ławica ryb zgrabnie skręca w wodzie lub daje nura przed rekinami, każda ryba postępuje według dwóch prostych zasad. Po pierwsze, trzyma się zawsze blisko swojej sąsiadki. Po drugie, choćby nie wiem co, nie przestaje się poruszać. Każda ryba skupiona jest więc na lokalnych interakcjach, ale gdy do grupy dołączy wystarczająca liczba osobników, dzieje się coś niezwykłego. Ruch każdej ryby przyćmiewa nowy byt, czyli ławica. Zachowanie ławicy nie jest pod kontrolą jednej ryby. Ono po prostu wyłania się, gdy wystarczająca liczba ryb przestrzega prostych zasad.

Emergencja to podstawowa właściwość systemów, złożonych z wielu współdziałających ze sobą elementów. Jej prawa dotyczą zarówno świata ożywionego, jak i nieożywionego. I tak za jej pomocą można wyjaśnić, w jaki sposób miliardy ziarenek piasku zderzają się ze sobą, tworząc prawie zawsze wzór fali, oraz wytłumaczyć zagadkę synchronizacji podniebnych manewrów ptaków żyjących w stadach. Co więcej, naukowiec uważa, że na tych samych zasadach działa mózg, czyli byt złożony z wielu współdziałających ze sobą elementów – neuronów. Więcej na ten temat może się Pan dowiedzieć z krótkiego wykładu Nathana S. Jacobsa dostępnego tutaj: https://www.ted.com/talks/nathan_s_jacobs_how_do_schools_of_fish_swim_in_harmony.

JUSTYNA JOŃCA

***

Sprostowanie

W artykule „Okręty wojenne przyszłości” (nr 8/2020) napisaliśmy, że przeciętny zasięg rakiet woda– ziemia to ok. 1 km. Powinno być: 1–1,5 tys. km. Przy podpisie zdjęcia na s. 45 mowa o artylerii lufowej, a nie rufowej.

REDAKCJA

01.09.2020 Numer 9/2020
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną