Felietony

Klei się czy nie klei?

Numer 4/2020

Komendę wklej stosuję dość często, gdy dołączam jakiś gotowy kawałek tekstu do już napisanego. I z prawdziwym klejeniem tego już nie łączę, co dopiero z klejem, którym dawniej kleiłem różne rzeczy. Takim klejem się smarowało i przyklejało jedno coś do drugiego. Była to lepka (dawniej lipka) substancja różnego pochodzenia, spoiwo. Jest i do dziś, ale bodaj czy nie częściej używamy kleju, a zwłaszcza klejenia, metaforycznie.

W dawnej polszczyźnie był klij, ale w prasłowiańskim raczej klej – nazywano tak żywicę, ale i inne mazie, które lepiły. Słowo łączono z greckim kolla i wywodzono od praindoeuropejskiego kou-l-o-s, czyli „spójny, zwarty”. Nasza glina, a także dawny glej, łączone z dawną niemiecką nazwą gliny (klei, teraz tak na glinę mówią Holendrzy), też się z klejem sklejają. Linde pisze o kleju, że to „lep do spajania służący”. Mamy tu i inne spajane i zlepiane z klejeniem słowa. Są tacy, co nawet w klejnocie klej widzą, jako że dawne szlacheckie herby, czyli właśnie klejnoty, mogły być przyklejane do ściany. Ale bez przesady. I tak klej, kleiki, klejenie i sklejanie mają bogatą frazeologię.

Już w siedemnastym wieku mówiono o czymś, co kupy się nie trzymało: nie sklei się to. I do dziś skarżymy się często, że jakoś nam się nie klei, nie mówiąc nawet, co mianowicie się nie klei. Dawniej na przykład o mowie mówiono, że się nie klei: „Nie ma kleju w jego mowie”. To sprawiało, że jako jedno ze słownikowych znaczeń słowa klej podawano „sens”. Dziś raczej skłonni jesteśmy mówić o rozmowie, że się nie klei. I wtedy nie jest dobrze, trzeba przerwać. Zauważmy, że często dodajemy tu zaimek nieokreślony jakoś albo coś (czy to mówimy o rozmowie, czy o czymś innym) – to nie my ponosimy za to odpowiedzialność, tylko jakoś coś. Samo się nie klei.

Klejenie jest zatem czymś dobrym. Jak się coś klei, to dobrze, jak nie, szkoda. Skleja się małżeństwa (dawniej było to łączenie młodych, dziś godzenie skłóconych), a i o różnych innych łączeniach, zespalaniach, naprawianiach, regulowaniach i układaniach mówiło się i mówi jako o sklejaniu czy klejeniu. Może o klejeniu wierszy (tak też mówiono) nie wypowiadano się z szacunkiem. I o ludziach, gdy się kleili, przyklejali do innych… No, jak się nawzajem do siebie kleili, tośmy im trochę zazdrościli. W ogóle między ludźmi to klejenie mogło być dobre. Jedno z dawnych powiedzeń głosiło: „Przyjaźń uprzejmą się klei usługą”.

Sam klej, owszem, lepił ręce. A jak ktoś miał klej na rękach, to mu się do nich różne rzeczy przyklejały (albo do rąk mu się lepiły) i lepiej było na niego uważać. Inaczej z nogami: o zręcznych (znożnych?) piłkarskich dryblerach mówiono, że mają klej w nogach.

Te wszystkie użycia sklejają się na ogólnie pozytywny językowy obraz klejenia i kleju. W sumie wolimy, jak się coś łączy, niż dzieli. I chyba nawet kleić lepiej niż lepić. Nawet jak powieki nam się kleją, to najczęściej przed dobrym zdrowym snem.

01.04.2020 Numer 4/2020
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną