Felietony

Gdzie błoto, tam złoto

Numer 2/2020

Brudne i brudzące, oblepiające buty, zostawiające ślady na podłodze, obrzydliwe. W siedemnastym wieku tak nazywano nieczystości, bywało, że i gnój. Pierwsze znaczenie tego słowa w słowniku z dziewiętnastego wieku to „brudy, nieczystości ulic i dróg rozmokłych od dżdżu”. Nie dość, że brudne, to obmierźle wilgotne. Czasem zimne, czasem ciepłe – nie wiadomo, co gorsze. Chlupie ohydnie pod nogami… Jeden z etymologów wywodzi błoto od „bulgotania”; miałoby pochodzić z hipotetycznej formy bolk-t-om. Zdanie to jednak odosobnione – większość prasłowiańskie bolto łączy z barwą: litewskie baltas to „biały”, błoto byłoby zatem taką białawą ziemią – może, że wysychając, przybiera taką barwę, może porasta białą wełnianką?

Dla Lindego (dwieście lat temu) to tylko „ziemia zmieszana z rzeczą jaką wilgotną”, dla Lehra-Spławińskiego (1939) to „ziemia rozmokła po deszczu, pył uliczny z wodą” – ale przykład użycia znamienny („ależ to błoto!”), a dla Doroszewskiego to „ziemia rozmokła, tworząca gęstą lepką masę”. Widać w tym jakiś wstręt.

Plugawe jest i tyle. Do tego stopnia, że zadomowiło się w przenośnych użyciach i przysłowiach, gdzie z brudu fizycznego przekształca się w brud moralny. W słowniku z 1939 roku trzecie znaczenie słowa błoto to „zło, zgnilizna moralna”, a wcześniej było jeszcze gorzej. W słowniku z połowy dziewiętnastego wieku trzecie znaczenie to „nieczystość, nieczysta nauka, kacerstwo” (mamy tu religijne odniesienia, najbardziej ostre) i „niedola, nędza”, a do słownika z początku ubiegłego wieku dostały się (obok tej moralnej zgnilizny) jeszcze takie określenia związane z błotem jak z jednej strony: nicość, upadek, poniżenie, upokorzenie, a z drugiej: położenie bez wyjścia, kłopot, tarapaty… I mamy też dobry przykład: „błoto występnych uciech”. Nawet zdrobnienie niewiele pomaga, bo w słowniku Doroszewskiego z błotkiem łączy się w przykładzie błotko sensacji, a błocko jest uznane zgoła za zgrubienie.

A frazeologia? W błoto ludzie włażą już od szesnastego wieku, tkwią w nim po uszy, mało tego – babrzą się w nim, tarzają i nurzają (jakież to obrzydliwe, potępiamy ich); grzęzną, więzną i toną (tu już trochę się litujemy); ale i bluzgają nim na innych. Obrzucają, obryzgują bliźnich błotem, nawet mieszają ich z błotem – zauważmy, że tak mówimy tylko o oszczerstwach i obmowach, fałszywych, nieuzasadnionych. A takie błoto przylepia się do obrzucanych…

Wiąże się błoto i ze stratami, też zresztą godnymi dodatkowych przygan: wyrzucamy w błoto różne rzeczy, zwłaszcza pieniądze od kilkuset lat… A przecież błoto i złoto się rymują! Także w przysłowiach: „Kto rzuca w błoto, ten zbiera złoto”, „Siej w błoto, zbierzesz złoto”, „Złoto za błoto”; u Kolberga: „Gdzie błoto, tam złoto”. Tyle że chodzi tu głównie o sianie zboża, zwłaszcza owsa…

Ale… nasze błoto to po łacinie lutum. Wiadomo, że „ex luto Marienburg” – Malborg z błota zbudowany. I – „tego błota moc ludzka nie rozkruszy”… A czy Paryż, który powstał z dawnej Lutecji, nie miał przypadkiem błota jako budulca?

I warto zważać, z czego bywa błoto. Norwid pisał: „O, ciernie deptać znośniej i z ochotą na dzid iść kły, niż błoto deptać, ile z łez to błoto, a z westchnień mgły…”.

01.02.2020 Numer 2/2020
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną