Felietony

Niespodziewana kariera notariusza

Numer 4/2019
Antonius van den Broek, notariusz i ekonomista, który wysunął kluczową ideę w fizyce jądra atomowego. Antonius van den Broek, notariusz i ekonomista, który wysunął kluczową ideę w fizyce jądra atomowego. Ze zbiorów autora

Jan Adrian van den Broek był notariuszem i prowadził kantor w miejscowości Zoetermeer niedaleko Hagi. Jego małżonka Willemina Francina Nuij także otrzymała wykształcenie. Interesowały ją głównie nauki przyrodnicze. Kiedy 4 maja 1870 roku urodził im się syn, Antonius Johannes, Jan Adrian zdecydował, że musi pójść w jego ślady i również zostać notariuszem.

Antonius – imienia Johannes rzadko używał – podporządkował się woli despotycznego ojca. We wrześniu 1889 roku rozpoczął studia na wydziale prawa uniwersytetu w Lejdzie. W 1891 roku przeniósł się do Paryża i na Sorbonie kontynuował naukę przez kolejne trzy lata. Wrócił do Holandii i w październiku 1895 roku uzyskał w Lejdzie stopień doktora nauk prawnych. Zaczął wtedy pracować w biurze notarialnym swego ojca w Hadze. Nagle obudziły się w nim nowe zainteresowania. W 1902 roku pojechał więc do Wiednia, aby studiować ekonomię. Potem, do 1905 roku, kontynuował te studia w Lipsku. Myślał nawet o zajęciu się pracą naukową w tej dziedzinie.

W grudniu 1906 roku van den Broek wybrał się w kilkumiesięczną podróż do Rumunii, Grecji i Turcji z zamiarem spokojnego przemyślenia swych planów. Zachowały się jego dokumenty wizowe, z których dowiadujemy się, że miał 174 cm wzrostu, piwne oczy, duży nos, jasne włosy i bokobrody. Wziął sobie na drogę kilka czasopism naukowych, w tym dwa świeżo wydane tomy „Philosophical Magazine”. Wbrew temu, co można by sądzić z tytułu, było to w tamtych czasach czołowe czasopismo fizyczne. Trzeba pamiętać, że w odróżnieniu od kontynentalnej Europy bardzo wzbraniano się w Anglii przed używaniem słowa „fizyka” i na uniwersytetach były katedry filozofii naturalnej. Sądząc z notatek na marginesach w tych zachowanych tomach, van den Broek przestudiował je od deski do deski. Jego skrywane zainteresowanie naukami ścisłymi nagle się rozwinęło. Zaczął prenumerować i studiować nie tylko „Philosophical Magazine”, lecz także „Nature” oraz „Physikalische Zeitschrift” – czołowe niemieckie czasopismo fizyczne.

W 1907 roku przygotował swą pierwszą pracę na temat układu okresowego pierwastków. Zawierała ciekawe idee, więc została opublikowana w „Annalen der Physik”. Było to wydarzenie niezwykłe. Holenderski notariusz miał wtedy już 37 lat i nie wyniósł z wcześniejszych studiów prawniczych i ekonomicznych żadnej znajomości fizyki. Był zatem stuprocentowym samoukiem. W kolejnych latach opublikował jeszcze kilka prac na temat struktury i możliwej rozciągłości układu okresowego. Od czasu Mendelejewa układ uległ już znacznej modyfikacji wskutek nowych odkryć, zwłaszcza substancji promieniotwórczych, które przed wprowadzeniem idei izotopów traktowano wszystkie jednakowo, jako nowe pierwiastki. Nie było jednak nic wiadomo o związku między położeniem pierwiastka w układzie okresowym a jego ciężarem atomowym i ładunkiem jądra.

W listopadzie 1913 roku van den Broek opublikował w „Nature” krótki list, w którym zaproponował rewolucyjną ideę, że numer pierwiastka w układzie okresowym jest po prostu równy ładunkowi elektrycznemu jego jądra atomowego (wyrażonemu w jednostkach ładunku elementarnego). Był to strzał w dziesiątkę, który rozwiązywał wszystkie zagadki. Nagle elementy łamigłówki znalazły właściwe miejsca. Fakty doświadczalne zaczęły do siebie pasować i tworzyć spójną całość. Najwybitniejsi ówcześni fizycy – Niels Bohr, Hendrik Lorentz, Ernest Rutherford – cytowali i wychwalali pomysł holenderskiego notariusza. W 1913 roku van den Broek zaproponował i rozwinął również tak zwany protonowo-elektronowy model jądra atomowego, który przez kilkanaście lat, do czasu wprowadzenia neutrina, był użytecznym narzędziem dla fizyków.

Te sukcesy zostały nagrodzone. W 1923 roku van den Broeka wybrano na członka Królewskiej Holenderskiej Akademii Nauk. Było wydarzeniem bez precedensu, że samouk będący notariuszem zasiadł w wydziale nauk ścisłych obok Lorentza i innych luminarzy wiedzy.

W 1896 roku naukowiec wstąpił w związek małżeński z Elisabeth Margarthy Mauve, córką znanego holenderskiego malarza Antona Mauvego i krewną Vincenta van Gogha. Z tego małżeństwa przyszły na świat cztery córki i syn. Dzięki ich wspomnieniom wiemy, że ojciec bardzo dobrze grał na fortepianie, a uwielbiał zwłaszcza Mozarta.

Van den Broek zmarł 25 października 1926 roku w Bilthoven. Nastąpiła rzecz dziwna: pamięć o jego rewolucyjnym pomyśle stopniowo zaczęła się zacierać. O innych, nawet mniej zasłużonych fizykach tamtych czasów nadal pamiętano, mimo że ich idee już stały się nieaktualne. Może powodem usuwania van den Broeka w niepamięć było jego wykształcenie: jakżeż to fizycy mieliby wspominać i wychwalać jakiegoś prostego notariusza? Zdarza się teraz, że mniej kompetentni autorzy w ogóle nie umieszczają nazwiska van den Broeka nawet w szczegółowych opracowaniach historii fizyki jądrowej. AKW

01.04.2019 Numer 4/2019
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną