Felietony

Podlejsze srebro od złota

Numer 3/2019

Już u Prasłowian było słowo srebro i wszyscy Słowianie tak lub bardzo podobnie srebro nazywają, choć u nas początek miewał różne warianty (sr/śr/srz/strz), zamiast e bywało y, a i drugie r było zastępowane czasem przez ł i mieliśmy obok srebra: srzebro, srybro, śrybro, śrebro, strzebro, strzybro, śrebło, śrybło, strzebło i wręcz strzybło. Jaki był tego słowa początek, nie bardzo wiadomo. Jedni dopatrują się tu wpływu zgoła asyryjskiego szarpu, inni lokują początek srebra na Półwyspie Iberyjskim i doszukują się tu śladu baskijskiego zillar czy zilhar. Stamtąd miało pójść do Gotów (silubr) i potem już naturalnie dać niemieckie Silber, angielskie silver i słowiańskie, nieco odmienne, srebro.

Ale po łacinie to argentum, a rdzeń arg zwraca uwagę na kolor – to i „szary”, „siwy”, ale i „błyszczący”, „jasny”, a zatem nawet „świetny”. Z tego argentum wzięła się nazwa Argentyny, gdzie miały być i góry pełne srebra, i srebrna rzeka. Po hiszpańsku to Sierra de la Plata i Río de la Plata – bo po hiszpańsku srebro to właśnie plata. Ale Argentyna jest z łacińskiego srebra.

U nas Linde, za Klukiem, widzi srebro jako „metal biały, lśniący, trwały, po złocie najciąglejszy dźwięk mający”. Dużo rymów w tej definicji, choć brak tu wskazania najistotniejszego: pieniężnego. A srebro – już u Egipcjan środek płatniczy – w języku polskim kojarzy się przede wszystkim z pieniędzmi. I te szlachetne sztuki i obfite worki srebra, i te nieszczęsne i zohydzone srebrniki. Łączy się w tej funkcji srebro i z miedzią, i ze złotem. Jedno z dawnych powiedzeń głosiło: „Kto nie ma srebra i miedzi, płaci tym, na czym siedzi”, inne twierdziło: „Podlejsze srebro od złota, nad złoto zaś droższa cnota”, a ze znanej przenośni wiemy, że mowa srebrem, milczenie złotem. I występuje srebro w takich ciągach, gdzie ma niższą nieco rangę od złota, czy to wiek nazwiemy srebrnym (jeszcze nie złotym), czy gody lub wesele (złote będą później). Charakterystyczne, że domowe, rodowe drogocenności nazywamy rodowymi srebrami – po części dlatego, że srebro w odróżnieniu od złota ma poręczniejszą liczbę mnogą (te złota? dziwne...), a i dlatego, że to zwykle srebra stołowe, używane do jedzenia (złote są w tej funkcji jednak rzadsze). Srebro jak i złoto bywa szczere i czyste, a do tego jeszcze mamy srebro żywe, czyli żywe srebro, czyli rtęć – ale i ruchliwą osobę, zwłaszcza dziecko, tak nazwać możemy.

Daje nam ten rzeczownik czasowniki, jak srebrzeć, czyli srebrzyć się, i srebrzyć; ale ważniejsze są przymiotniki: srebrny i srebrzysty. Jak coś jest ze srebra, to oczywiście jest srebrne, ale to, co ma kolor, a częściej blask lub dźwięk srebra, też może być tak określone – tak tworzą się metafory, a i nowe słowa. Dodawanie członu srebrno- do odrzeczownikowych form – jak -głowy, -licy, -nogi, -szyi, -włosy, -zęby; -runy, -wełny; -pióry; -łuski, -skrzydły (żeby ograniczyć się tylko do części ciała) – było aż nazbyt łatwym poetyckim zabiegiem. Ze złotym jest zresztą to samo. Tu chodzi głównie o zmysł wzroku i złoto ma tu przewagę – ale w dźwięczności srebro jest lepsze. Srebrne dzwony brzmią jak srebro, a śmiech bywa srebrny lub srebrzysty – nie złoty. I tylko brzęk złota może przewyższać brzęk srebra, ale kto to odróżni?

I do tego srebro, choć tańsze, bywa bardziej romantyczne i tajemnicze niż złoto. Może to po części przez słońce i księżyc: słońce jest oczywiście złote, ze wszystkimi dobrodziejstwami tego porównania, ale księżycKsiężyc, Srebrny Glob – wyzwala w nas nieokreślone tęsknoty, marzenia i pragnienia... I srebro dzięki temu na szlachetności, tej nienarzucającej się, głębszej, jakoś zyskuje.

01.03.2019 Numer 3/2019
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną