Felietony

Całość i części

Numer 1/2021
Sławny fizyk Philip Anderson był też mistrzem gry w go. Sławny fizyk Philip Anderson był też mistrzem gry w go. Archiwum prywatne

Philip Anderson urodził się w 1923 roku w Indianapolis. Jego ojciec był profesorem patologii roślin na Uniwersytecie Illinois w Urbana. Wielu krewnych ze strony ojca i matki też było związanych z uniwersytetem, toteż Philip dorastał w szczególnej akademickiej atmosferze. W dzieciństwie pasjonował się jednak przede wszystkim szybką jazdą na łyżwach. Naukami ścisłymi zainteresował się dopiero wtedy, gdy ojciec podarował mu amatorski zestaw do doświadczeń chemicznych.

Anderson uczył się najpierw w szkole średniej przy uniwersytecie. Podczas wojny przerwał studia i zatrudnił się przy badaniach radaru w Waszyngtonie. Potem wrócił na Uniwersytet Harvarda, gdzie w 1949 roku uzyskał doktorat. William Shockley zatrudnił go w Bell Telephone Laboratories w New Jersey. Tam Anderson zaczął się specjalizować w badaniach magnetyzmu. W 1958 roku opublikował swoje pierwsze przełomowe odkrycie, związane z lokalizacją elektronu w układach nieuporządkowanych (tzw. lokalizacja Andersona). Potem przyszły kolejne, dotyczące jeszcze bardziej skomplikowanych zagadnień. Anderson niejednokrotnie wyrażał swą frustrację z powodu tego, że nie potrafi wyjaśnić wielu swych osiągnięć w języku dostępnym dla laików.

W 1977 roku został wyróżniony Nagrodą Nobla z fizyki. Wraz z nim laureatami zostali jego wcześniejszy mentor z Harvardu John Hasbrouck van Vleck oraz Anglik Nevill Francis Mott. Nagrodę przyznano „za fundamentalne badania teoretyczne elektronowej struktury układów magnetycznych i nieuporządkowanych”.

W 1962 roku Anderson zaproponował wyjaśnienie mechanizmu uzyskiwania masy przez bozony cechowania wskutek istnienia kosmicznego pola. Dwa lata później Peter Higgs opisał podobny mechanizm w pracy, w której przewidział istnienie bozonu, dziś zwanego bozonem Higgsa. Trzeba podkreślić, że Higgs znał pracę Andersona i cytował ją w swym artykule. Niektórzy fizycy byli zdania, że z tego powodu Anderson powinien być jako trzeci naukowiec, obok Petera Higgsa i François Englerta, wyróżniony Nagrodą Nobla w 2013 roku.

Wśród niespecjalistów Anderson zasłynął najpierw w 1972 roku, kiedy opublikował w tygodniku „Science” głośny artykuł „More is different”. Poddał w nim ostrej krytyce redukcjonizm, pogląd modny zwłaszcza wśród fizyków cząstek elementarnych, zgodnie z którym właściwości materii da się wyjaśnić, znając elementarne składniki i oddziaływania między nimi. Anderson wskazał na liczne przykłady nowych zjawisk w materii skondensowanej, które pojawiają się w układach o wielkiej liczbie składników.

W latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia Amerykanie rozpoczęli w pobliżu miejscowości Waxahachie w Teksasie budowę superzderzacza hadronów. Obwód tunelu tego zderzacza miał wynosić aż 87 kilometrów, a protony przyspieszane w nim miały osiągać energię 20 TeV (teraelektronowoltów, czyli milionów milionów elektronowoltów). Miało to dać w sumie aż 40 TeV energii w zderzeniu lecących naprzeciw siebie protonów. Tak wielkiej energii do dziś nie udało się osiągnąć.

Szybko okazało się, że koszty budowy tego superzderzacza zostały niedoszacowane. Wydrążono już ponad 20 kilometrów tunelu i zbudowano kilkanaście szybów prowadzących na powierzchnię, gdy stało się oczywiste, że budżet musi zostać znacznie powiększony. W Kongresie Stanów Zjednoczonych zorganizowano specjalną debatę, podczas której opinie na temat superzderzacza przedstawili laureaci Nagrody Nobla Steven Weinberg oraz Philip Anderson. Weinberg, fizyk cząstek elementarnych, bronił pomysłu, natomiast Anderson wyrażał opinię krytyczną. W rezultacie Kongres zdecydował o przerwaniu budowy. Ta decyzja w zasadniczy sposób zmieniła geografię fizyki cząstek, której centrum przesunęło się do europejskiego ośrodka CERN w Genewie.

Anderson był niskim, szczupłym, mało rzucającym się w oczy mężczyzną. Sytuacja zmieniała się, kiedy zaczynał mówić. Mówił powoli, starannie formułował swe myśli i natychmiast zaczynał dominować nad słuchaczami. Należał do intelektualnych gigantów. W życiu prywatnym był bezpośrednim, ciepłym człowiekiem, lubiącym piesze wycieczki. W 1947 roku ożenił się z Joyce Gothwaite, malarką. Miał z nią córkę Susan.

Mistrzowsko grał w trudną grę go, którą poznał podczas rocznego pobytu w Japonii. Rzadko się tym chwalił. Pewnego razu w gronie fizyków toczyła się dyskusja na temat gier planszowych. Zapytano Andersona, czy zna którąkolwiek.

– Grywam w go – odpowiedział.

– Czy jesteś w tym dobry?

– Tak.

– Jak dobry?

– Jest w Japonii czterech graczy, którzy mogą mnie pokonać – zażartował po namyśle Anderson. – Ale oni medytują.

Sukcesy Andersona w go wynikały stąd, że miał niezwykłą zdolność instynktownego przewidywania kilku następnych posunięć przeciwnika, która była też podstawą jego sukcesów w znajdowaniu nieoczekiwanych rozwiązań problemów fizycznych.

Philip Anderson zmarł 29 marca 2020 roku. AKW

01.01.2021 Numer 1/2021
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną