Felietony

W złotym kręgu

Numer 8/2018

Złoto to samo dobro. Jak coś jest tak dobrego, że trudno wyrazić to słowem, możemy powiedzieć, że to złoto, samo złoto, czyste złoto, szczere złoto. Człowiek też: czasem to tylko złoty człowiek, ale gdy naprawdę bardzo porządny, to powiemy o nim wręcz, że to szczere złoto. Albo nawet, paradoksalnie: złoto, nie człowiek. I w ogóle, co dobre, to na wagę złota. Przecież złotem płacimy, a my Polacy – złotymi, złotówkami.

Nasze myślenie może pobrzękiwać złotem, a myśli szczególnie trafne to złote myśli; marzenia i sny też bywają, gdy piękne, zwane złotymi. I pewne ważne teksty i księgi też nazwano złotymi: jest więc i Złota księga, i Złota książeczka, i Złota legenda. Żyjemy w czasie, czy chcemy, czy nie – ten czas, gdy piękny, oczywiście złotym będzie nazwany i, jak to bywa w naszym sposobie postrzegania okresów, pomnożony: złote czasy. Albo gdy chcemy bardziej segmentować te okresy: złoty wiek („aurea prima sata est aetas” Owidiusza o tym wieku mówi). Złotymi godami czy złotym weselem nazywamy sposobność długiego przeżycia w stadle małżeńskim, a szczególnie piękna pora roku to złota jesień, choć tu ma znaczenie i kolor. Takie też jest oczywiście i złote słońce...

W mitologizowanych symbolicznie opowieściach o świecie mamy i bajeczne stwory, jak złotą kaczkę, złotą rybkę, złotego osła, złote runo i złote jaja; w świecie roślinnym złote drzewo, złotą jabłoń i jej owoc złote jabłko, też złotą gałąź; jest tu i złota kula, i złota brama... Dopowiedzmy sobie te sugestywne historie, bajeczne oczywiście. Ale i nauka po złote metafory sięgała, dzięki czemu mamy złote reguły i geometryczny złoty podział, złotą liczbę i złotą spiralę, a o postrzeganym jako najlepsze rozwiązanie sposobie (i nie tylko o nim) mawiamy złoty środek.

W słowniku warszawskim sprzed stu lat jest 221 (!) wyrazów zaczynających się od cząstki złoto-, z których sporo i dziś mamy w użytku, jak złotolity czy – odwołujące się do różnych części organizmu – złotowłosy, złotooki, złotousty. Zwłaszcza ostatni przymiotnik (grecki przydomek św. Jana z Antiochii, Chryzostom, do tej cechy się odnosił) jest dobrze rozpoznawany – przysłowie o samym złocie zresztą mówiło: „to orator najwymowniejszy”. Wiemy też jednak, że od mowy lepsze bywa milczenie, też do złota porównane. I wiele mocy złotu przypisywano, a przysłowie mówiło: Nie masz nic tak mocnego, czego by złoto nie zwyciężyło. Bo, jak powiadano, lepszy funt złota niż cetnar ołowiu (miejmy nadzieję, że chodziło tu o wojenne odniesienia tego ostatniego). I wolność była złota, choć...

...„my, Polacy, w żelazie się kochamy”, mówił Skarbek, gardząc cesarskim złotem („idź złoto do złota”). I powiadano już w siedemnastym wieku, że złoto cnocie nieprzyjaciel. Wiemy, że kłaniać się złotemu cielcowi grzech i że złoto bywa przyczyną nieszczęść. Rym złotobłoto bywał w prostych wierszach używany, a dość prymitywny kalambur złototo zło też wielu radował. Tylko czy było to prawdziwe złoto? Diabelskie złoto okazywało się prochem, obiecywane złote góry były oszustwem i przecież już od szesnastego wieku wiemy, że nie wszystko złoto, co się świeci.

Nasze słowo wzięło się z praindoeuropejskiego gelh-/g’hel, co oznaczało „błyszczący, świecący”. W słowiańszczyźnie różne nazwy kolorów stąd mamy, bo nie tylko złoty, ale i żółty, i zielony. Germańskie guld, gul, gold – wszystkie stąd. Ale romańskie – inaczej. Francuskie or, hiszpańskie oro (ileż nazw z tym związanych, ileż odniesień!) to dawne łacińskie aurum. A dla zawikłania dodajmy, że w mianowniku liczby mnogiej to aura, skądinąd słowo oznaczające w łacinie „wyziew, podmuch, powietrze”, a dziś u nas „atmosferę”. A w celowniku – auris, co z kolei i „ucho” po łacinie oznacza...

W jakże ważnym kręgu pozostajemy. Złotym – można powiedzieć.

01.08.2018 Numer 8/2018
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną