Felietony

Zabójczy urok białego pustkowia

Numer 2/2018
Alfred Wegener, twórca teorii wędrówki kontynentów, zginął tragicznie na Grenlandii. Alfred Wegener, twórca teorii wędrówki kontynentów, zginął tragicznie na Grenlandii. Wikipedia

Nazwisko Wegenera jest powszechnie znane, ponieważ to on wysunął teorię wędrówki kontynentów. Teoria ta, najpierw wyszydzana, a potwierdzona dopiero po jego śmierci, obecnie należy do kanonu historii naszej planety. Znacznie rzadziej natomiast wspomina się o zauroczeniu tego uczonego Grenlandią, bezkresnym białym pustkowiem, któremu oddał życie.

Alfred Wegener urodził się 1 listopada 1880 roku w Berlinie. Jego ojciec Richard był nauczycielem języków i pastorem, a matka Anna – gospodynią domową. Alfred był najmłodszym z pięciorga dzieci. Interesowały go nauki ścisłe, toteż po maturze wstąpił na uniwersytet i w 1905 roku uzyskał doktorat z astronomii, lecz wtedy właśnie stracił do niej zainteresowanie, gdyż doszedł do wniosku, że nie ma czego szukać w dziedzinie, w której według niego wszystko już zostało odkryte. Uznał, że większe możliwości daje meteorologia. Zaczął więc pracować w stacji meteorologicznej koło Beeskow, niedaleko Frankfurtu nad Odrą. Tam ze starszym bratem Kurtem prowadził pionierskie badania prądów powietrza z użyciem balonów meteorologicznych. W kwietniu 1906 roku jeden z ich balonów utrzymywał się w powietrzu przez 52,5 godziny, co było rekordem świata.

W latach 1906–1908 Wegener odbył pierwszą wyprawę badawczą na Grenlandię, wówczas wyspę bardzo mało znaną. Jego celem było dokładne poznanie jej północno-wschodniego wybrzeża. Wegener założył tam pierwszą stację meteorologiczną oraz wykonał wiele pomiarów z użyciem balonów i latawców. Po powrocie do Niemiec został zatrudniony na uniwersytecie w Marburgu. Wyróżniał się dobrze przygotowanymi i jasnymi wykładami. W 1911 roku wydał swą pierwszą książkę „Termodynamika atmosfery”, w której zawarł już wyniki uzyskane na Grenlandii.

Biała kraina kusiła, więc w 1913 roku Wegener wziął udział w drugiej ekspedycji badawczej. Razem z kierownikiem wyprawy, Duńczykiem Johanem Peterem Kochem, pierwsi przetrwali zimę w lodach północno-wschodniej Grenlandii. Kiedy zrobiło się cieplej, wyruszyli saniami zaprzężonymi w psy, aby przebyć wyspę w poprzek. Wyprawa niemal zakończyła się tragicznie, ponieważ ze względu na trudny teren posuwali się bardzo powoli i zjedli całe zapasy, nawet wszystkie psy, i kompletnie wyczerpani dotarli na odległość kilku kilometrów od Kangersuatsiaq na zachodnim wybrzeżu, gdzie zupełnie przypadkiem znalazł ich pastor, który tam jechał, aby odwiedzić wiernych.

W 1929 roku Wegener wziął udział w swej trzeciej wyprawie na Grenlandię. Głównym zadaniem było tym razem przygotowanie do następnej głównej ekspedycji, podczas której miały powstać trzy stałe stacje do przeprowadzania całorocznych obserwacji. Planowano także wykonanie pomiarów grubości pokrywy lodowej.

Czwarta wyprawa wyruszyła w lipcu 1930 roku. W głębi wyspy, około 350 kilometrów od głównego obozu na wybrzeżu, założono stację nazwaną Eismitte („Środek lodu”). Zgromadzono w niej zapasy żywności, aby dwaj członkowie wyprawy, Johannes Georgi i Ernst Sorge, mogli tam przetrwać zimę.

Otrzymawszy w końcu września radiową informację, że w stacji Eismitte zabraknie jednak żywności, Wegener wyruszył, aby dostarczyć tam na saniach ciągnionych przez psy zapasy potrzebne do przetrwania zimy. Dotarł do Eismitte 19 października. Po zrobieniu inwentarza okazało się, że żywności nie wystarczy dla wszystkich badaczy, wobec czego Wegener i jego towarzysz Rasmus Villumsen wyruszyli w drogę powrotną dwojgiem zaprzężonych w psy sań. Tymczasem nastąpiło pogorszenie pogody i temperatura spadła do minus 60 stopni.

Pewnego nieustalonego dnia w listopadzie 1930 roku Wegener zakończył życie, przypuszczalnie w wyniku ataku serca, wywołanego nadmiernym wysiłkiem. Miał organizm nadwyrężony nałogowym paleniem, nie rozstawał się bowiem z fajką. Villumsen pochował jego ciało w śniegu i oznaczył to miejsce ustawionymi na sztorc nartami. Zabrał dziennik Wegenera i sam wyruszył dalej, ale nie dotarł do celu. Jego ciała nigdy nie odnaleziono. Dopiero w maju 1931 roku Kurt Wegener odszukał grób brata i zbudował w tym miejscu duże mauzoleum z lodu i śniegu. Z biegiem lat znalazło się pod grubą warstwą śniegu i lodu i dziś nie jest widoczne.

Tymczasem w obozie Eismitte Georgi uświadomił sobie jednak na wiosnę 1931 roku, że pomylił się o jakieś 40 procent w ocenie zgromadzonych tam zapasów żywności, ponieważ było jej dosyć na przetrwanie zimy nawet przez pięć osób. Do końca życia nie mógł sobie wybaczyć tej strasznej pomyłki, która przyczyniła się do śmierci Wegenera.

Żona Wegenera, Else Koppen, z którą zawarł małżeństwo w 1913 roku i miał dwie córki, znacznie przeżyła męża. Zmarła dopiero w 1992 roku w wieku 100 lat.

Półwysep Grenlandii w pobliżu Uummannaq, gdzie zginął Wegener, nosi obecnie jego nazwisko. Wegenera upamiętniają także kratery na Księżycu i na Marsie oraz planetoida nr 29227-Wegener. AKW

01.02.2018 Numer 2/2018
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną