Felietony

Twarde cebulki tulipanów

Numer 1/2018
Nicolaas Bloembergen przeżył wielki głód w Holandii, żywiąc się cebulkami tulipanów. Nicolaas Bloembergen przeżył wielki głód w Holandii, żywiąc się cebulkami tulipanów. Wikipedia

Zimą głodu nazwano w Holandii przełom lat 1944 i 1945, kiedy w końcowym okresie drugiej wojny światowej północna część kraju została odcięta przez niemiecką blokadę od dostaw żywności. Z głodu zmarło tam wtedy kilkanaście tysięcy osób, a wielokrotnie więcej wskutek wycieńczenia nabawiło się chronicznych chorób.

Wśród tych, którzy przeżyli, był Nicolaas Bloembergen, późniejszy laureat Nagrody Nobla z fizyki. Urodził się w 1920 roku w mieście Dordrecht, niedaleko Rotterdamu. Jego ojciec Auke był inżynierem chemikiem i pracował w pobliskiej fabryce nawozów sztucznych. Matka, Sophia Maria Quint, była nauczycielką francuskiego. Nicolaas miał trzech braci i dwie siostry. Rodzina przeniosła się wkrótce do Bilthoven, przedmieścia Utrechtu. Nasz bohater uczęszczał do prestiżowego gimnazjum, w którym przede wszystkim uczono łaciny, greki i kilku nowożytnych języków obcych.

Dopiero w ostatnich klasach Nicolaas zaraził się pasją do nauk ścisłych. W 1938 roku rozpoczął studia fizyczne na uniwersytecie w Utrechcie, a już w 1940 został współautorem publikacji o przechodzeniu cząstek alfa przez materię. Tymczasem w maju tego roku Niemcy opanowali Holandię. Okupacja nie była tak opresyjna jak w Polsce i początkowo uczelnie wyższe mogły działać, chociaż wyrzucono z nich wszystkich pracowników pochodzenia żydowskiego. Zanim więc zamknięto uniwersytet w 1943 roku, Nicolaas zdołał uzyskać magisterium.

Aby uniknąć przymusowego zesłania na roboty do Niemiec, Bloembergen wstąpił do straży pożarnej, co dało mu poczucie bezpieczeństwa prawie na rok, potem jednak musiał się ukrywać. Rozpoczął się najgorszy okres w jego życiu. Głód był straszny. Nicolaas wspominał, że z braku pożywienia zaczęto gotować cebulki tulipanów. Były one strasznie twarde mimo długotrwałego przyrządzania, ale pozwalały zapełnić żołądek. Ukrywając się w domu, Nicolaas studiował podręcznik mechaniki kwantowej Kramersa. Nie było światła elektrycznego, więc musiał używać lampy oliwnej, która wymagała czyszczenia co kilkadziesiąt minut.

Kiedy przyszło wyzwolenie, Bloembergenowi udało się podjąć dalsze studia na Uniwersytecie Harvarda. Miał niezwykłe szczęście, ponieważ sześć tygodni przed jego przyjazdem do Stanów Zjednoczonych profesor Edward Purcell odkrył w tamtejszym laboratorium zasadę jądrowego rezonansu magnetycznego. Nicolaas został od razu wciągnięty do pracy nad opanowaniem tej nowatorskiej techniki. Owocem trwających półtora roku badań była jego publikacja wraz z Purcellem i innym doktorantem, Robertem Poundem, która ukazała się w 1948 roku i do dziś pozostaje jedną z najczęściej cytowanych prac z fizyki. Ten sam materiał zawarł Nicolaas w swej rozprawie doktorskiej z tegoż roku.

W lecie 1948 roku Bloembergen wrócił do Holandii i uzyskał doktorat na uniwersytecie w Lejdzie. W ojczyźnie spotkał też swą przyszłą żonę. Huberta Deliana Brink, zwana Deli, urodziła się w japońskim obozie koncentracyjnym w Indonezji, ale przeżyła wojnę. Młodzi od razu przypadli sobie do gustu i w 1950 roku wzięli ślub.

W 1949 roku Bloembergen wrócił do Harvardu i wkrótce został tam profesorem. Pracował w Cambridge do 1990 roku. Jego polem badań były spektroskopia mikrofalowa i optyka nieliniowa. Ulepszył maser skonstruowany wcześniej przez Charlesa Townesa. Jego trójpoziomowe urządzenie umożliwiło szybki rozwój techniki laserowej. W 1981 roku Bloembergen za swe osiągnięcia otrzymał Nagrodę Nobla z fizyki. Podobno jego żona Deli upomniała się wtedy o odpowiedni klejnot, powołując się na przykład Townesa, który otrzymał Nagrodę Nobla za skonstruowanie lasera rubinowego i podarował wtedy swej żonie kosztowny rubin. Bloembergen odparł: Moja droga, jeśli tak bardzo chcesz, to jestem skłonny naśladować Townesa. Muszę cię jednak ostrzec, że mój maser pracuje na cyjanku.

Bloembergen był człowiekiem ciepłym, pogodnym, pełnym humoru. Nazywano go Nico. Świeżo upieczonemu nobliście jakiś agresywny dziennikarz wygarnął: Przecież na pana wyróżnienie zapracowali pańscy doktoranci. Na to Bloembergen z drwiącym uśmiechem odparł: To jest w porządku, bo przecież Purcell dostał Nobla za moją pracę.

Nasz bohater był wysportowany, uprawiał tenis, wioślarstwo, żeglarstwo, łyżwiarstwo, w młodości był nawet członkiem drużyny hokeja na lodzie. W podeszłym wieku skupił się na górskich wędrówkach i narciarstwie, które uprawiał jeszcze przed 90. urodzinami.

W 1990 roku Bloembergen zdecydował się przejść na emeryturę i wraz z żoną przenieść w miejsce o cieplejszym klimacie, ponieważ Deli niezbyt dobrze znosiła kapryśną pogodę Nowej Anglii. Wybrali Uniwersytet Arizony w Tucson i tam Bloembergen pracował jako wolontariusz, nie pobierając wynagrodzenia. Nico i Deli przeżyli razem 67 lat i wychowali trójkę dzieci. Bloembergen zmarł w Tucson we wrześniu 2017 roku. AKW

01.01.2018 Numer 1/2018
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną