Felietony

Spojrzenie matematyka

Numer 5/2018
materiały prasowe

„Myślą przewodnią «Obliczania wszechświata» jest potrzeba i zadziwiający sukces matematycznego myślenia w astronomii i kosmologii”, powiada Ian Stewart. Tym razem pisze o matematycznym podłożu odkryć na niebie od początku zastosowania metod naukowych przez Keplera i Newtona aż do ciemnej materii i wielkoskalowej struktury wszechświata.

Niby czytamy o tym, co znamy z innych lektur – o powstaniu Układu Słonecznego, odkryciu Urana, Neptuna i Plutona, o regule Titiusa–Bodego ujmującej w prostą formułę odległości planet od Słońca, o ruchach gwiazd i galaktyk – ale położenie akcentu na matematykę zmienia odbiór. Stewart wyciąga na pierwszy plan takie elementy, nad którymi inni autorzy przechodzą do porządku dziennego. Książka jest ciekawa, wykład zajmujący, język potoczysty.

Najciekawsze wydało mi się przedstawienie symulacji komputerowych i ogromu obliczeń, jaki trzeba wykonać, chcąc dojść np. przebiegu zderzenia Ziemi z ciałem wielkości Marsa, w wyniku czego powstał Księżyc. Bez komputerów wielkiej mocy ani rusz, ale aby je zaprogramować, trzeba matematyki. Wspaniałe są uwagi o tym, że ciemnej materii może w ogóle nie być, a obraz wszechświata jako piany, gdzie ściany złożone z galaktyk i pyłu otaczają gigantyczne bąble pustki, daje do myślenia. Wszechświat nie jest tym, za co go bierzemy, przekonuje Stewart; to już nie mechanizm zegarowy, jak chciał Newton, raczej pokaz fajerwerków.

Oprócz dostarczenia pokaźnej porcji faktów naukowych książka wspaniale poszerza wyobraźnię miłośnika astronomii. Zdaniem Stewarta równania matematyczne są mądrzejsze i wiedzą więcej od tych, którzy je układają i rozwiązują. Co uderzające, Stewart jest kolejnym autorem zapowiadającym bliską rewolucję w naukach ścisłych.

Ian Stewart, Obliczanie Wszechświata. Jak matematyka odkrywa Wszechświat, przeł. Tomasz Krzysztoń, Prószyński Media, Warszawa 2018

01.05.2018 Numer 5/2018
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną