Felietony

Złowieszczy urok wampira

Numer 3/2021

Grozę słowa wampir próbowano wykorzystać na różne sposoby. A to poprzez nazwanie wampami demonicznie kuszących kobiet o wężowych ruchach i bajecznych kształtach, a to poprzez filmowe wcielenia różnych mniej lub bardziej historycznych Nosferatów i Drakuli. Z powodu rozpowszechnienia wampirów i nadużywania ich nazwy w lubiącej horrory kulturze popularnej ta groza mogła się nieco spospolitować, wszelako, jak się zdaje, pozostała. Chociaż różni, często groteskowi łowcy i postrachy wampirów dobrze sobie z nimi radzą.

Słownik wileński z połowy pozaprzeszłego wieku uznaje to słowo za niepotrzebnie zastępujące słowo „upiór” (dosłownie: „Wampir – niepotrzebnie zam. upiór” – rzadki to typ słownikowego hasła). Pół wieku później w słowniku warszawskim mamy już wampira, ale bardziej jako gatunek nietoperza, upiorne znaczenie wampira też do hasła upiór nas odsyła.

Jak się potem okazało, te dwa słowa – choć definicyjnie niemal identyczne – z grubsza oznaczają powstałego z grobu trupa żywiącego się krwią i jakoś się w polszczyźnie razem zmieściły. Upiory pozostały jako bardziej słowiańskie i mniej do rozrywki pasujące, wampiry stały się ogólnoeuropejskie – zadomowiły się w różnych powieściach grozy, filmach i serialach.

Pochodzenie mają wspólne. Prawdopodobnie jakieś południowosłowiańskie vąpir (starobułgarskie może) przedostało się do nowogreckiego jako vampiras, a z tego języka poszło do niemieckiego, gdzie dało Vampir. A później oczywiście do innych języków. Mówi się też jednak, że wampir miał wcześniej jakiegoś zachodniosłowiańskiego przodka. Prasłowianie mieli słowo ąpir, być może jako pochodną od czasownika vpirati, które miało znaczyć „wbijać”, „wciskać” (nasuwa się tu myśl o radzeniu sobie z upiorami osinowym kołkiem). Ten ąpir i upiorowi, i wampirowi mógł być ojcem. A w naszych dialektach pojawiał się też równie upiorny, ale swojsko brzmiący wąpierz. I do tego był jeszcze już przejrzysty znaczeniowo martwiec.

Wampir ma niewielką rodzinę językową. Mamy oczywiście wampirzycę – która mogłaby przypominać wampa, ale nie przypomina (co ciekawe, wamp jest rodzaju męskiego, ale niemęskoosobowego) – regularny, choć rzadki, przymiotnik wampiryczny i rzeczownik wampiryzm – też mało używany.

Wampir jest człowieczy, to nie taki żywy trup jak bezkontaktowy zombi, on może czasem i budzić sympatię – prawda, że z dużą domieszką nieraz zresztą uatrakcyjniającej grozy. A słowo zdaje się temu odpowiadać swoim brzmieniem. Takiemu wampirowi można współczuć trudnej krwawej diety i dziwacznego nocnego trybu życia, a zazdrościć długowieczności. Medialna kariera wampira zapewne stała się przyczyną dzisiejszej rezygnacji ze stosowania dawniej częstej i ideologicznie nacechowanej metafory, odnoszącej to słowo do krwiopijców wyzyskiwaczy, lichwiarzy i okrutnych kapitalistów, odbierających klasie robotniczej wartość dodatkową.

Żądnym sensacji mediom zawdzięczamy inne jeszcze odniesienie tego słowa: w dwudziestym wieku zaczęto tak nazywać wielokrotnych morderców. Ogólnym zwyczajem stało się dodawanie do słowa wampir miejsca pochodzenia lub działania takich złoczyńców – mieliśmy wampira z Düsseldorfu, z Sosnowca, z Bytowa, z Gałkowa… I pewnie wiele jeszcze miejscowości na tej liście się niestety pojawi.

A do dalekich naszych ssaczych kuzynów nietoperzy nazwa wampir zdaje się dobrze pasować – w związku z ich sposobem zdobywania pożywienia. Tylko więcej tu wstrętu niż tajemniczości i strachu.

01.03.2021 Numer 3/2021
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną