Kosmos

Tajemnica Wenus

Numer 11/2020
Czas na powrót misji balonowych, takich jak dawna misja Vega, badająca atmosferę naszej sąsiadki. Czas na powrót misji balonowych, takich jak dawna misja Vega, badająca atmosferę naszej sąsiadki. NASA
Okryta chmurami sąsiadka Ziemi rzuciła nam kolejne intelektualne wyzwanie.

Imienniczka bogini miłości od dawna fascynowała badaczy – byli oni przekonani, że za osłaniającymi jej powierzchnię obłokami kryje się młodsza bliźniaczka Ziemi, kraina wilgotnych dżungli i prymitywnych bestii. Jednak pierwsze dokładniejsze badania Wenus ukazały krainę bliższą piekłu: rozpaloną do 460°C najgorętszą planetę Układu Słonecznego o wulkanicznej powierzchni skrapianej deszczami z kwasu siarkowego i atmosferze niemal stukrotnie gęstszej od ziemskiej. Aż trudno uwierzyć, że kilku próbnikom udało się przetrwać nawet kilkadziesiąt minut na tym niegościnnym lądzie. Ale po chwilowej euforii, wywołanej pierwszym miękkim lądowaniem na innej niż Ziemia planecie, Wenus wypadła z łask badaczy. Jakże niesłusznie! Nawet w obecnej, niezbyt pociągającej formie jest przecież prawdziwą siostrą Ziemi: planetą zbliżoną rozmiarami, masą i położeniem do naszej kolebki. Co poszło więc źle? Dlaczego ich losy potoczyły się tak odmiennie?

Wszystko wskazuje na to, że do klęski Wenus przyczynił się galopujący efekt cieplarniany. Planeta była zapewne początkowo znacznie bardziej podobna do Ziemi: miała nawet powierzchniowe zbiorniki wody. Jednak dwutlenek węgla spowodował coraz szybsze jej globalne ocieplanie. Z czasem do CO2 dołączył kolejny gaz cieplarniany – para wodna parująca z powierzchni. Pod wpływem promieniowania słonecznego cząsteczki wody rozpadły się na tlen i wodór, który uleciał w przestrzeń kosmiczną.

Czy na Wenus mogło istnieć życie? Wbrew pozorom są na to szanse. Pamiętajmy, że pierwsze mikroorganizmy pojawiły się na Ziemi już po kilkuset milionach lat od jej narodzin, w czasie gdy i Wenus mogła być przyjazną planetą. Jednak z czasem woda wyparowała i szanse na życie na Wenus zniknęły. Ale… pozostały chmury. Na wysokości 50 km nad powierzchnią planety temperatura sięga od kilkunastu do kilkudziesięciu stopni Celsjusza, a ciśnienie przypomina ziemskie… Nie znamy organizmów, które przetrwałyby w chmurach zbudowanych z kropelek kwasu siarkowego, ale niewykluczone, że takie mogły się wykształcić na Wenus, oczywiście z odmienną biochemią. Niedawno tę hipotezę ożywiło odkrycie w wenusjańskich chmurach fosfiny – związku, który u nas towarzyszy życiu beztlenowemu. I choć badania będą się teraz koncentrować na poszukiwaniu nieożywionych źródeł zaskakującego gazu, warto czasem spojrzeć ku górze z nadzieją, podziwiając tajemniczą siostrę Ziemi.

01.11.2020 Numer 11/2020

Czytaj także

Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną