Kosmos

Czarne dziury czy tunele?

Numer 8/2018
Pomogą to ustalić detektory fal grawitacyjnych.

Czarne dziury żyją w obliczeniach teoretyków i społecznej świadomości od lat. Ale czy na pewno istnieją w przyrodzie? Nieustający problem sprawia nam ich horyzont zdarzeń – przestrzeń, którą zamyka, jest dla nas całkowitą niewiadomą, nie może się z niej wydostać nawet światło. Taka konstrukcja wykazuje niespójność naszych teorii, nie pozwalając gładko połączyć mechaniki kwantowej i teorii grawitacji. Dla większości badaczy świadczy to o niedostatkach obu teorii, w których miejsce powinna powstać kolejna, lepsza i dokładniejsza. Ale pojawiły się też opinie, że czarne dziury nie istnieją, a zamiast nich obserwujemy inne teoretycznie możliwe twory – końcówki tuneli czasoprzestrzennych łączących nas z innymi obszarami naszego wszechświata lub innych wszechświatów.

Czym różnią się obserwacyjnie tunele od dziur? Pomóc w ustaleniu tego mogą obserwacje fal grawitacyjnych powstałych podczas łączenia dwóch takich obiektów. Gdy czarne dziury się zlewają, w pewnym momencie otacza je wspólny horyzont zdarzeń i przestają z nich docierać jakiekolwiek sygnały. Dwa łączące się tunele wysyłają główny sygnał, ale później dochodzi od nich dodatkowe echo. Jego wykrycie przez Ligo lub inny detektor fal grawitacyjnych może jednoznacznie rozstrzygnąć, czy rzeczywiście obserwujemy skróty do innych przestrzeni.

01.08.2018 Numer 8/2018

Czytaj także

Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną