Kosmos

Najjaśniejsza z drobnych bogiń

Numer 6/2018
Zbliża się opozycja planetoidy Westa, nazwanej na cześć bogini domowego ogniska.

W okolicy 20 czerwca wyjdźmy koło północy na szczególne obserwacje. Nisko nad południowym horyzontem w gwiazdozbiorze Strzelca znajduje się teraz niepozorny, z trudem widoczny gołym okiem punkcik. A jednak warto go odnaleźć. To jedyna dostrzegalna niekiedy bez lunety planetoida – Westa. By ją znaleźć, najlepiej posłużyć się ściągniętymi z internetu mapkami. W tej chwili Westa jest w opozycji, czyli dokładnie po przeciwnej stronie nieba niż Słońce. Oznacza to, że jest wyjątkowo jasna – widzimy całą jej oświetloną tarczę – a także stosunkowo blisko Ziemi, na przedłużeniu linii łączącej naszą planetę ze Słońcem. Dzięki temu jej jasność wynosi teraz ok. 5,3m, jest więc porównywalna z jasnością słabych, ale dostrzegalnych gołym okiem gwiazd. Oczywiście o wiele łatwiej wypatrzymy ją przez lornetkę. By jednak zaobserwować wyraźną tarczę tego ciała, potrzebne są duże teleskopy. Nie szkodzi! Nie tylko wykonano już dużo takich obserwacji, możemy też się cieszyć wynikami pomiarów sondy Dawn, która w latach 2011–2012 przez wiele miesięcy okrążała planetkę.

Dlaczego do tak kosztownych i skomplikowanych badań wybrano właśnie tę planetoidę? Oczywiście Westa jest duża – jej średnica, wynosząca ponad 525 km, stawia ją na drugim miejscu za planetą karłowatą Ceres, którą również odwiedziła Dawn. Jednak głównym powodem lotu ku Weście były podejrzenia, że jest ona jedyną w Układzie Słonecznym pamiątką po ważnym etapie tworzenia się planet, a wśród nich i Ziemi. Działo się to ponad 4 mld lat temu, gdy powstały protoplanety: skupiska pierwotnej materii z otaczającego młode Słońce dysku, na tyle masywne, że się stopiły, a wtedy cięższe pierwiastki spłynęły do ich środka. Później protoplanety akumulowały okoliczny gaz i pył, zderzały się, rozbijały, ale też rosły – taką drogę przebyła również Ziemia. Ale nie Westa. Choć szczęśliwie udało jej się uniknąć niszczącego zderzenia, nie zebrała wystarczającej ilości materii, by urosnąć do roli prawdziwej planety. Pamiątką po jej obiecujących początkach są jednak metaliczne jądro, otaczający je płaszcz i skalna skorupa. Dawn udało się ustalić, że średnica jądra wynosi ok. 220 km, a więc niemal połowę średnicy planetki.

Jeśli wyniki obserwacji Dawn nam nie wystarczą, możemy przyjrzeć się Weście z jeszcze mniejszej, zupełnie ludzkiej odległości. Wystarczy wybrać się na większą wystawę meteorytów. Ogromne kosmiczne zderzenie wyrwało bowiem kiedyś w Weście krater o średnicy 500 km, a odłamki po tej katastrofie wysłało w podróż przez wszechświat. Część z nich spadła również na Ziemię. Dziś mamy więc do dyspozycji ok. 1200 fragmentów Westy. Może któregoś z nich uda nam się nawet dotknąć? Szukajmy plakietek „meteoryty HED”.

01.06.2018 Numer 6/2018

Czytaj także

Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną