Książki

Ewolucja w miastach

Numer 8/2019
materiały prasowe

Ewolucja zachodzi na naszych oczach. Komary z linii londyńskiego metra różnią się genetycznie. Są także odmienne od krewniaków żyjących na powierzchni. I to nie tylko pod względem białek, ale i zachowań. Komary z londyńskich ulic żywią się krwią ptaków, a nie ludzi. Muszą napić się krwi przed złożeniem jaj, kopulują w dużych rojach i zapadają w sen zimowy. Tymczasem komary z metra piją krew pasażerów, jaja składają przed tym posiłkiem, nie tworzą rojów kopulacyjnych, lecz dobierają się w pary w zamkniętych przestrzeniach, a do tego są aktywne przez cały rok. Ewolucja dotyczy też np. gołębi. Te z miast są ciemniejsze, ponieważ sprawniej oczyszczają organizm ze skażeń metalami ciężkimi, takimi jak cynk (źródłem są dachy), dzięki piórom bogatym w melaninę (ten ciemny pigment wiąże metale ciężkie i odtruwa organizm). Inny ciekawy przykład – sumy wpuszczone jakieś 40 lat temu do francuskiej rzeki Tarn za sprawą miejscowych towarzystw wędkarskich zaczęły polować na gołębie. W tym celu wyskakują z wody, chwytają za nogi kąpiące się na plaży ptaki, wciągają je pod wodę i połykają w całości. Chemiczna analiza ciała sumów, gołębi i innych zwierząt pożeranych przez sumy (mniejszych ryb oraz raków) wykazała, że gołębie stanowią około jednej czwartej pożywienia sumów, a niektóre sumy niemal połowę składników odżywczych pozyskują przez zjadanie ptaków. Nigdy nie zaobserwowano czegoś takiego u żadnych innych sumów.

Podobnych przykładów i ciekawostek jest mnóstwo, a książkę czyta się bez znużenia, zwłaszcza że autor to sprawny, mający poczucie humoru gawędziarz.

Menno Schilthuizen, Ewolucja w miejskiej dżungli. Jak to zwierzęta i rośliny dostosowują się do życia wśród nas, przeł. Jerzy Wołk-Łaniewski, Feeria, Łódź 2019

01.08.2019 Numer 8/2019
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną