Książki

Promienne kobiety Ameryki

Numer 5/2019
materiały prasowe

Rad odkryła pod koniec XIX w. Maria Skłodowska-Curie wraz z mężem Piotrem. Ten promieniotwórczy pierwiastek szybko stał się popularny. Zbyt popularny. Na początku XX w. niewielkie ilości dodawano do kremów, pasty do zębów, czopków, a także produkowano specjalny napój z radem – na wzmocnienie.

Był też stosowany jako składnik farb luminescencyjnych, którymi pokrywano wskazówki zegarków i cyfry na tarczach oraz wskaźniki stosowane w lotnictwie. Tę pracę wykonywały praktycznie same kobiety, a w zasadzie dziewczęta, bo najmłodsze z nich liczyły 12–13 lat. Promienne kobiety Ameryki. Powszechnie im zazdroszczono, bo nie dość, że praca nie była ciężka, to doskonale płatna. Ich zadaniem było moczenie pędzelka w roztworze farby, „ostrzenie” go w ustach i precyzyjne nanoszenie na cyferblaty. W tym czasie niewiele osób zdawało sobie sprawę, że ta praca była wyrokiem śmierci. Dzień po dniu rad odkładał się w kościach, zastępując wapń. Wiedzieli o tym właściciele firm, ale nie zadbali o ochronę pracowników.

Książka Moore opowiada o wieloletniej batalii tych kobiet, które same nazywały siebie żywymi trupami. Śledzimy zmagania coraz bardziej chorych dziewcząt z bezwzględną i bogatą korporacją. Pośmiertnie zwyciężyły, ponieważ pokłosiem procesów było stworzenie jednoznacznych przepisów chroniących ludzi zatrudnionych w warunkach niebezpiecznych.

Przeczytałem wiele mocnych książek, ale tylko nieliczne zrobiły na mnie aż tak wstrząsające wrażenie. Zderzenie potwornego losu kobiet z bezwzględnymi działaniami ludzi, dla których liczył się tylko zysk. Autorka wykonała wielką pracę – rozmowy i analiza źródeł musiały być dla niej naprawdę niełatwe. Tę książkę trzeba przeczytać.

Kate Moore, Radium girls. Mroczna historia promiennych kobiet Ameryki, przeł. Dorota Konowrocka-Sawa, Poradnia K, Warszawa 2019

01.05.2019 Numer 5/2019
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną