Książki

Somalijscy piraci

Numer 7/2019
materiały prasowe

Somalii piractwo rozwinęło się na wielką skalę. Bardzo ważnymi przyczynami były tu wojna domowa i upadek struktur państwowych. Nastały chaos, przemoc, bieda, frustracja młodych ludzi, gotowych na każdy hazard dla kilku dolarów. A że tuż obok przebiegały ruchliwe morskie szlaki handlowe…

Oczywiście piractwo morskie nie jest ściśle somalijskim fenomenem. Na dużą skalę notowane jest w Zatoce Gwinejskiej na zachodnim wybrzeżu Afryki, w cieśninie Malakka między Półwyspem Malajskim a Sumatrą, na Morzu Południowochińskim czy na Filipinach. Jednak wszędzie tam piractwo ma inną postać, a ataki inny przebieg i cele. W żadnym z tych miejsc piraci nie byli w stanie wejść na taki poziom rozwoju jak w Somalii. Nigdzie nie zdołali tak poważnie zagrozić szlakom morskim ani kontrolować tak dużej części terytorium kraju, że główne nadbrzeżne miasta stały się praktycznie pirackimi portami.

Typowy somalijski pirat ma od kilku do dwudziestu kilku lat. Często nie jest w stanie nawet podać daty swoich urodzin czy imion rodziców. Niewiele wie o świecie. Nie ma pracy ani żadnych perspektyw na jej znalezienie. Jest uzależniony od khatu. Na wyprawę wyrusza na maleńkim skiffie, ubrany w podarte spodnie i wyblakły podkoszulek, boso lub w rozczłapanych klapkach. Uzbrojony jest w starego kałasznikowa, dawno nieczyszczonego i niecelnego. Zanim uda mu się porwać statek, żywi się przez wiele dni pełnym robactwa ryżem lub złapanymi rybami.

O tym wszystkim wartko opowiada Stanisław Sadkiewicz, który po odejściu z wojska pracował m.in. jako oficer ochrony na statkach przepływających przez regiony zagrożone piractwem.

Stanisław Sadkiewicz, Obrońcy mórz. Piraci, morscy terroryści i polski oficer ochrony statków, Znak Horyzont, Kraków 2019

01.07.2019 Numer 7/2019
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną