Książki

Kwantechizm

Numer 7/2019
materiały prasowe

Z zainteresowaniem sięgnąłem po tę książkę, ponieważ krążyły o niej skrajne opinie. Już na samym początku autor lojalnie ostrzega, że jest ona nietypowa, nazywa ją nawet zupą-śmietnikiem. Tak, coś w tym jest. Ta zupa ma niejednorodną konsystencję, co jest zarówno zaletą, jak też wadą. Można też trafić na całkiem smakowity kąsek – i jest ich w sumie dość sporo. Bardzo elegancko i przystępnie opisane są kwestie względności ruchu, które mają istotne znaczenie dla zrozumienia koncepcji Einsteina. Z kolei nie bardzo wiem, jaki był zamiar autora, gdy spory fragment tekstu poświęcił hipnozie. Połączenie tego z względnością w rozumieniu fizycznym jest moim zdaniem nieco naciągane. Smakowitym kąskiem jest z kolei dalsza część książki, w której czytamy o kwantach. Całość napisana jest bardzo klarownie, a Dragan prowadzi czytelnika ostrożnie krok po kroku przez meandry interferencji elektronów, kluczowy eksperyment Younga z dwiema (trzema, siedmioma) szczelinami, aż do ciekawie wyjaśnionej nierówności Bella. A potem już jest jazda bez trzymanki – komputery kwantowe, kryptografia i czas. Taki czas, który płynie w dwie strony. Przyszłość i przeszłość – czym są tak naprawdę, a w zasadzie czy jesteśmy w stanie określić je jakoś jednoznacznie. Dowiadujemy się też trochę o kwantowej teorii pola oraz o tym, jakie trudności fizykom sprawia tak dobrze nam znana grawitacja. A jako bonus – dowiecie się, co to jest klatka na ludzi.

Co ważne autor nie męczy czytelników matematyką. Są tam pojedyncze wzory, ale mają znaczenie bardzo uboczne, ten fragment można bez problemu opuścić. Dlatego też książkę tę można polecić w zasadzie każdej osobie, która chciałaby dowiedzieć się czegoś o współczesnej fizyce od kogoś, kto sam się nią z powodzeniem zajmuje.

Andrzej Dragan, Kwantechizm, czyli klatka na ludzi, Fabuła Fraza, Warszawa 2019

01.07.2019 Numer 7/2019
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną