Środowisko

Piersi – zagadka ewolucji

Numer 9/2020
Wenus z Willendorfu, czyli figurka z epoki górnego paleolitu. Wenus z Willendorfu, czyli figurka z epoki górnego paleolitu. Dan Shachar / Shutterstock
Piersi wywołują skrajne emocje. Z pewnością fascynowały już paleolitycznych artystów, czego dowodem są liczne figurki Wenus, ale zdarza się, że obnażenie ich jest powodem oburzenia, odrazy, gniewu, wystawienia mandatu albo cenzury na portalu społecznościowym. Wśród 5500 gatunków ssaków tylko kobiety od okresu pokwitania stale zachowują uwydatnione gruczoły mlekowe. Ponieważ tkanka miękka nie ulega fosylizacji, nie wiadomo, w którym momencie ewolucji człowieka owe ornamenty powstały.
Żółw zielony składa jaja.Cesar J. Pollo/Shutterstock Żółw zielony składa jaja.
Budowa kobiecej piersi.MatoomMi/Shutterstock Budowa kobiecej piersi.
Dajakolot spadiceus.Indigo Dajakolot spadiceus.
Wydzielina gruczołów stanowi świetną pożywkę dla ­bakterii. Ekrynowe wydzielają pot. Apokrynowe to np. gruczoły potowe wonne.yomogi1/Shutterstock Wydzielina gruczołów stanowi świetną pożywkę dla ­bakterii. Ekrynowe wydzielają pot. Apokrynowe to np. gruczoły potowe wonne.
Locha może wykarmić wiele prosiąt.Maleo/Shutterstock Locha może wykarmić wiele prosiąt.

Co było wcześniej: piersi czy mleko? Tu nie ma dylematu. Jeszcze zanim wyewoluowały gruczoły piersiowe, protossaki zlizywały z sierści matki odżywczą substancję. Zacznijmy jednak od początku. Od czasów Darwina uważa się, że piersi swój początek wzięły z gruczołów potowych. Człowiek ma ich dwa rodzaje: ekrynowe i apokrynowe. To te drugie, powszechniejsze w świecie zwierząt, a rzadziej występujące u człowieka, zapoczątkowały historię piersi. Gruczoły apokrynowe w przeciwieństwie do ekrynowych nie uchodzą bezpośrednio na zewnątrz naskórka, lecz do wnętrza mieszków włosowych. Bliski związek przewodów mlecznych i mieszków włosowych zauważyć możemy u dziobaków i kolczatek, u których mleko wycieka z pokrytych sierścią pól gruczołowych na skórze. Zwierzęta te są przedstawicielami prymitywnych ssaków, które zachowały jajorodność charakterystyczną przecież dziś dla gadów, a zaniechaną przez ich ssaczych kuzynów, jakimi są torbacze czy łożyskowce.

Ale to właśnie jaja składane przez protossaki – według hipotezy Olava Oftedala – były powodem, dla którego wytworzyły się specjalne gruczoły. Mimo że zdarzają się np. skamieliny jaj dinozaurów, po ssaczych przodkach żadne nie zostało dotychczas znalezione – prawdopodobnie dlatego, że miały one miękką skórzastą skorupkę. Współczesne gatunki gadów, np. pewne żółwie wodne, których jaja mają również miękką powłokę, chronią je przed wyschnięciem i drapieżnikami, składając i zakopując na lądzie. Przepuszczalna skorupa jaj prassaków mogła właśnie powodować konieczność ich ochrony przed wyschnięciem, a więc przymus nawilżania. Z czasem z gruczołów początkowo przypominających apokrynowe wykształciły się coraz bardziej wyspecjalizowane narządy, a młode tuż po wykluciu się zaczęły zjadać te wydzieliny, które z czasem stały się mlekiem i doskonałym sposobem odżywiania już żyworodnych ssaków.

Być może również – jak twierdzą Daniel Blackburn i Virginia Hayssen, którzy dokonali analizy składników mleka – płyn wydzielany przez gruczoły apokrynowe u protossaków miał funkcję antybakteryjną, zapewniając w ten sposób dodatkową ochronę jajom. Zaglądając głęboko w naszą ewolucyjną przeszłość, zauważamy, że prolaktyna – hormon odpowiedzialny za wzrost gruczołów sutkowych i wytwarzanie mleka – ma o wiele dłuższą historię niż same piersi. Powstała jeszcze przed ewolucją ssaków i pierwotnie służyła do utrzymania równowagi soli i wody w organizmach wczesnych kręgowców. Także u człowieka uczestniczy w regulacji gospodarki wodno-elektrolitowej. Tak więc pierwotny płyn u żyworodnych już ssaków zmienił swoją funkcję, przeobrażając się w odżywcze mleko, a gruczoły go wydzielające wyewoluowały w brodawki sutkowe.

Piersi będące innowacją, w którą natura wyposażyła ssaki, przyczyniły się do ich wielkiego sukcesu w momencie, kiedy na horyzoncie dinozaurów zebrały się czarne chmury. Ten wygodny sposób odżywiania młodych pozwolił dorosłym osobnikom stać się bardziej elastycznymi w sposobie pozyskiwania pokarmu. Ssaki mogły zająć różnorodne nisze ekologiczne i wyspecjalizować się w konkretnym, choćby niestrawnym dla ich młodych, sposobie odżywiania, bowiem dzieci zawsze miały do dyspozycji łatwy do przyswojenia i wartościowy pokarm.

Biust – informacja czy manipulacja?

Wydatne kobiece biusty pozostają ewenementem wśród naszych bliższych i dalszych zwierzęcych krewnych. Nawet jeśli potrafimy co nieco dostrzec w mrokach naszej przeszłości ewolucyjnej i rozumiemy też ewentualne korzyści płynące z posiadania przez ssaki gruczołów mlekowych, to jednak odpowiedź na pytanie, po co na stałe kobietom piersi, nie jest oczywista, skoro inne samice mają je uwydatnione wyłącznie w okresie laktacji.

Piersi to z pewnością widoczny, choć niejedyny sygnał, że dziewczyna weszła w okres rozrodczy, podobny cel spełniają zresztą włosy łonowe, poszerzenie miednicy, menstruacja czy zapach ciała. Kontrowersyjny, a czasem wręcz mizoginiczny, antropolog Desmond Morris, autor bestsellerowej „Nagiej małpy”, twierdzi, że piersi wyewoluowały, kiedy nasi praprzodkowie zaczęli uprawiać seks twarzą w twarz i tym samym stały się substytutem wydatnych nagich pośladków, które wabią intensywnym kolorem, jak to się dzieje u pawianów czy mandryli, szczególnie u samic w okresie rui. Nie jest jednak prawdą, że wyłącznie Homo sapiens uprawia seks twarzą w twarz, znane są z tego również szympansy bonobo, które w dodatku nie ograniczają kontaktów seksualnych wyłącznie do okresu rui.

Ci, którzy uważają, że kobiece piersi wyewoluowały jako wabik seksualny, zapominają, że nie we wszystkich regionach świata klej do tapet i samochody sprzedaje się za pomocą kobiecych biustów. W wielu kulturach panie mają cały czas odkryte piersi i nie są one bodźcem erotycznym dla płci przeciwnej. A za bardziej pociągające uchodzą wydatne jędrne pupy czy – jak w przypadku Japończyków – kark.

Być może jest więc odwrotnie i piersi nie wyewoluowały, aby wabić, ale by oszukiwać mężczyzn co do możliwości zapłodnienia. Skoro w świecie zwierzęcym wydatne piersi oznaczają laktację, to takiej samicy nie da się zapłodnić, więc nie trzeba o nią zabiegać. Ale gdy wszystkie samice mają je uwydatnione, sprawa się komplikuje. Kobiety charakteryzuje jeszcze jeden fenomen, mianowicie ukryta owulacja i brak rui, które również wprowadzają w błąd samców co do aktualnych możliwości reprodukcyjnych. Być może zjawiska te pojawiły się jako ochrona dzieci, wiemy przecież, że samce innych gatunków częstokroć zabijają młode, co do których ojcostwa nie są pewne, ponieważ samica staje się wówczas ponownie płodna.

Inna hipoteza przedstawiana przez biologów ewolucyjnych wskazuje na przydatność samej tkanki tłuszczowej, którą w dużej mierze są przecież piersi. Miałyby więc one odgrywać funkcję magazynów tłuszczowych i stanowić zapasy energetyczne uruchamiane w okresie ciąży i laktacji, szczególnie w momencie niedostatków pokarmowych, na które nasi praprzodkowie byli wielokrotnie narażeni. Okazuje się jednak, że trudno pozbyć się tkanki tłuszczowej z tych okolic nawet w przypadku braków energetycznych.

Czy rozmiar ma znaczenie?

Średnia wielkość miseczek biustonoszy to 75B, ale wiadomo, że rozpiętość tak naprawdę jest znaczna, a gwiazdy ekranu i celebrytki nie noszą raczej miseczki mniejszej niż C. Skąd więc ta różnorodność? Antropolog Frank Marlow zauważa, że nasze praprzodkinie właśnie rozmiarem piersi mogły konkurować o mężczyzn na rynku godowo-matrymonialnym. W momencie gdy pojawiła się wspomniana ukryta owulacja, piersi przejęły funkcję szczerego sygnału wartości reprodukcyjnej. Jednak przeprowadzane badania wskazują, że trudno ocenić jakość biologiczną – zdrowie czy potencjał reprodukcyjny – kobiety, mając do dyspozycji tylko jeden wskaźnik, jakim jest rozmiar piersi. Oczywiście wielkość piersi zależy m.in. od wrażliwości na estrogen – jeden z hormonów płodności, który odgrywa ważną rolę w mammogenezie. Według Franka Marlowa wielkość piersi ułatwiała ocenę wieku, a więc też płodności, naszych pramatek przez ewentualnych partnerów. Wiadomo, że duże biusty łatwiej poddają się prawu ciążenia i w ten sposób zdradzają wiek ich właścicielek, a w gorącej Afryce, gdzie ewoluował nasz gatunek, niektóre kobiety do dziś chodzą topless.

Nie ma prostej zależności między wielkością piersi a efektywnością laktacji, co nie ułatwia zrozumienia różnic w ich rozmiarze. Te same piersi mogą wykarmić zarówno jedno dziecko, jak i bliźniaki, pierś może także podwoić wydajność w przypadku dysfunkcji drugiej. Rozmiar więc nie ma praktycznie znaczenia dla dziecka. Ma jednak znaczenie dla samych właścicielek obfitych biustów i nie myślę tu o obciążeniu dla ich kręgosłupów. Jak wskazują badania, rozmiar piersi kobiety wpływa na zachowanie mężczyzn. Duże zwiększają szansę na zatrzymanie autostopu, gdy kierowcą jest mężczyzna, albo hojniejszy napiwek w wypadku kelnerek. Jednak trochę inaczej sytuacja wygląda, kiedy bada się teoretyczne preferencje estetyczne mężczyzn. Wówczas duże piersi nie są wskazywane przez panów jako bardziej atrakcyjne niż przeciętne, za to kobiety o wydatnych biustach są postrzegane jako mniej wierne i mniej inteligentne. Preferencje estetyczne z pewnością nie są stałe i zmieniały się w ciągu wieków. W starożytności, a także w średniowieczu, co widzimy na dziełach sztuki, kobiece biusty był zazwyczaj niewielkie, szeroko rozstawione, czasem idealnie kuliste. To dopiero barok i malarstwo Flamandów zapoczątkowały modę na obfitsze kształty.

Po co mężczyznom sutki?

O ile wydatne kobiece piersi stanowią nierozwiązaną ciągle zagadkę, o tyle nie mniejsza tajemnica dotycząca tego, po co mężczyznom sutki, znajduje dość proste wytłumaczenie. Aby zrozumieć, że nie jest to wybryk natury, należy uświadomić sobie, że rozwój tkanki piersiowej zaczyna się bardzo wcześnie, bo w 4 tyg. życia płodowego, jeszcze przed etapem różnicowania płciowego embrionu. Każdy ssak wyposażony jest w listewki mleczne, biegnące od pachy przez okolicę piersiową ku dolnej części brzucha. Na tej linii pojawiają się brodawki. Ludzie mają ich akurat parę w okolicy mostka, ale zazwyczaj ssaki mają ich więcej – krowa dwie pary, szczurzyca 12 brodawek, świnia aż 18, a opos wyjątkowo nieparzystą liczbę, bo 13. Czasem również u kobiet i mężczyzn na linii listewki mlekowej pojawiają się dodatkowe brodawki (politelia).

Dzięki brodawkom samce ssaków mogłyby teoretycznie karmić potomstwo. Zresztą wśród zwierząt ewenementem jest nietoperz żyjący w południowo-wschodniej Azji – Dajakolot spadiceus – u którego obserwowano laktację. Zwiększyłoby to oczywiście szansę przeżywalności młodych, skoro opiekowaliby się nimi oboje rodzice. Ale przyczyny laktacji wspomnianych nietoperzy są niewyjaśnione, a powodować ją może choćby dieta bogata w fitoestrogeny. Estrogeny to hormony odpowiedzialne m.in. za wzrost piersi. Z kolei pojawienie się mleka u mężczyzn możliwe jest także w przypadku zaburzeń wydzielania prolaktyny, np. w wyniku guza przysadki, jest to jednak zjawisko patologiczne.

Nieaktywność gruczołów mlekowych samców ssaków związana jest najprawdopodobniej z całkowitym brakiem zaangażowania w opiekę nad potomstwem u większości z nich. W przeciwieństwie do ptaków, u których 90% gatunków sprawuje równoczesną opiekę rodzicielską nad pisklętami, u ssaków to zaledwie 5%. Ten brak zainteresowania wynika z trudnego do ustalenia ojcostwa w przypadku zapłodnienia wewnątrzustrojowego. Samce przyjęły więc inną strategię i – aby zyskać szansę na przetrwanie własnych genów – parzą się z większą liczbą samic. Mężczyźni natomiast należą do wyjątkowych 5% ssaczych gatunków, u których ojcowie pomagają matce w opiece nad młodymi. Mimo że potomstwo ssie wyłącznie pierś matki, to jednak XVIII-wieczny taksonom Karol Linneusz nazwał naszą gromadę Mammalia, odwołując się do części ciała typowej dla samicy.

Nie tylko oseski łakomie spoglądają na kobiece piersi. Do kogo więc należą? Do kobiet, partnerów, przemysłu pornograficznego, biznesu estetycznego czy wartego miliony rynku reklamy? Dlaczego są tak pociągające, że nawet lalka Barbie, w końcu zabawka, nosi je z dumą, aż chciałoby się powiedzieć: jak byk rogi. Być może magia piersi tkwi w ich sferycznym kształcie, nie od dziś wiadomo, że kula to kształt doskonały.

dr Katarzyna Sokołowska

01.09.2020 Numer 9/2020
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną