Środowisko

Demokracja wśród zwierząt

Numer 8/2020
Chcąc się przemieścić, surykatki wydają ­dźwięki podobne do miauczenia. Im więcej tak oddanych głosów, tym większe prawdopodobieństwo, że cała grupa ruszy w poszukiwaniu jedzenia. Chcąc się przemieścić, surykatki wydają ­dźwięki podobne do miauczenia. Im więcej tak oddanych głosów, tym większe prawdopodobieństwo, że cała grupa ruszy w poszukiwaniu jedzenia. Gunter Nuyts / Shutterstock
Przetrwanie zależy od trafnie podjętych decyzji. Utarło się przekonanie, że w świecie zwierząt za los całej grupy odpowiada jakiś przywódca. W przypadku watahy wybrańcem tym jest samiec alfa, a w ulu niepodzielnie rządzi królowa matka. Tymczasem prawda jest zupełnie inna…
Wśród słoni panuje matriarchat. Szczególne znaczenie ma najstarsza samica, która najlepiej poprowadzi stado w kierunku najbliższego wodopoju.JONATHAN PLEDGER/Shutterstock Wśród słoni panuje matriarchat. Szczególne znaczenie ma najstarsza samica, która najlepiej poprowadzi stado w kierunku najbliższego wodopoju.

Niezależnie od tego, czy wybieramy prezydenta, czy film na wspólny wieczór z przyjaciółmi, wiele naszych decyzji podejmowanych jest zgodnie z demokratycznym systemem, w którym każda wyrażona opinia zostaje wzięta pod uwagę. Znak wysokiego stopnia cywilizacji? Bynajmniej! Podobne systemy istnieją u zwierząt żyjących w grupach społecznych. I o ile Solon i Klejstenes – ojcowie demokracji – sformalizowali je w ludzkich społeczeństwach, o tyle dla specjalistów w zakresie zachowań zwierząt jasne jest, że podobne procesy istniały na długo przed pojawieniem się Homo sapiens.

W kupie siła

Dla zwierząt społecznych trzymanie się razem jest kwestią przetrwania. Zwiększa bowiem prawdopodobieństwo znalezienia pożywienia oraz zmniejsza ryzyko, że któryś z członków stada padnie ofiarą drapieżników. Oczywiście życie w grupie ma również pewne wady, takie jak łatwiejsze przenoszenie chorób lub rywalizacja o zasoby… Dlatego sztuka przetrwania w stadzie polega na tym, by odnieść sukces w zaspokajaniu własnych potrzeb, korzystając z zalet oferowanych przez strukturę grupy i respektując jednocześnie opinię innych jej członków. Potrzeby i motywacje różnią się w obrębie stada: pewni jego członkowie będą chcieli zapolować, inni udać się w pobliże wodopoju lub miejsca sprzyjającego odpoczynkowi. U niektórych gatunków (szpaki, gnu) może z tego powodu dojść do tymczasowego podziału grupy, aby rozwiązać konflikt i uniknąć nieodwracalnego rozstania. Ogólnie jednak zwierzęta społeczne starają się pozostać razem. Najlepszym sposobem na osiągnięcie tego jest zadowolenie większości osobników. Jak wiemy, to podstawowa zasada systemu demokratycznego... A jeśli demokracja, to powszechne głosowanie.

Zwierzęta jednak nie chodzą do urn, by wybrać swego lidera, i nie podnoszą łapek, by wyrazić chęć przechadzki nad strumień. Jak zatem głosują? O ile w przypadku wysoko rozwiniętych gatunków proces ten łatwo dostrzec, o tyle o wiele trudniej zauważyć go wśród zwierząt o mniejszych zdolnościach poznawczych. I tak np. u ryb spójność grupy zdaje się wynikać z samoorganizującego się mechanizmu, w którym jednostki kierują się w najbardziej popularnym kierunku poprzez naśladowanie. Ale w przypadku wielu innych gatunków (likaony, goryle, słonie, jelenie, bizony…) etologowie zaobserwowali określone protokoły wyrażania opinii, które mają na celu podjęcie konsensusu i jasno wskazują na to, że zwierzęta te rozwinęły mniej lub bardziej zaawansowane systemy demokratyczne.

Kto za, niech wstanie

U wielu zwierząt społecznych istnieje prosta zasada zbiorowego podejmowania decyzji: pojawienie się odpowiedniej liczby osobników pragnących podjąć jakąś aktywność powoduje automatycznie, że reszta podąża za ogółem. Próg ten zależy od wielkości grupy i liczby możliwości. Jelenie szlachetne żyjące w stadach spędzają większość czasu na wypasie lub błogim wylegiwaniu się na leśnych polanach. Często zdarza się, że niektóre osobniki są gotowe, aby ruszyć na poszukiwanie nowego legowiska wcześniej niż inne. Manifestują to, wstając. Naukowcy zauważyli, że stado rusza tylko wtedy, gdy 60% dorosłych stoi. Nawet jeśli jednostka dominująca jest bardziej doświadczona i popełnia mniej błędów niż jej podwładni, stado zazwyczaj preferuje decyzje demokratyczne niż autokratyczne. W swojej pracy sprzed dwóch dekad Larrisa Conradt i Timothy Roper z University of Sussex wyjaśniają, że dzięki temu zwierzęta zdają się podejmować mniej impulsywne i, co za tym idzie, mniej ryzykowne decyzje.

Badania Amandine Ramos z 2016 r. z Université de Strasbourg dowodzą, że podobnie wygląda głosowanie wśród żubrów. Gdy przychodzi czas na zmianę miejsca żerowania, wysoko postawione w grupie osobniki podnoszą się i powoli zaczynają przemieszczać się w różne strony. Stopniowo ustawiają się za nimi członkowie stada. Po jakimś czasie zwierzęta tworzą sznury przemieszczające się losowo. Osobniki tworzące najdłuższy decydują o kierunku marszu całego stada. Jednostki wędrujące w przeciwną stronę po prostu zawracają i bez sprzeciwu ruszają za ogółem. Takie zachowania nie powinny nas dziwić. Często bowiem rezygnujemy z jakiejś aktywności, ponieważ większość grupy zadecydowała, że chce w tym czasie robić coś innego.

Bardzo ciekawie wygląda procedura głosowania wśród likaonów pstrych zamieszkujących Afrykę, opisana w 2017 r. przez Reenę Walker z amerykańskiego Brown University. U zwierząt tych panuje system despotyczny. Rozmnaża się tylko para dominująca, troskę o szczenięta zrzucając na barki pozostałych członków stada. Niemniej jednak każdy ma coś do powiedzenia, jeśli chodzi o polowanie. Gdy jakiś osobnik ma ochotę na małe co nieco, wstaje, przeciąga się i idzie w kierunku grupy w spoczynku, przyjmując postawę imitującą tropienie ofiary. By wesprzeć inicjatora, likaony… kichają. Im więcej kichnięć, tym większa szansa na to, że stado pójdzie na polowanie. Co ciekawe, kiedy do łowów nawołują wysoko postawione osobniki, wystarczą zaledwie trzy kichnięcia, by całe stado ruszyło. Jeśli jednak głodne są niższe rangą jednostki, takich kichnięć potrzeba aż 10!

Zupełnie inne dźwięki wydają podczas penetracji terenu surykatki. Te małe drapieżniki codziennie opuszczają swoje nory i przeczesują okoliczne gleby w poszukiwaniu robaków i innych smacznych kąsków. I chociaż każdy osobnik robi to na własną rękę, przy dystansie od innego członka stada do jakichś 10 m, to tak naprawdę porusza się w grupie. Jak to możliwe? Gdy któraś surykatka jest gotowa do zmiany miejsca żerowania, wydaje charakterystyczny dźwięk. Według pracy Marty Manser z Universität Zürich z 2010 r. przypomina on delikatne miauczenie. Jeżeli zaczną nawoływać co najmniej trzy osobniki, cała grupa przyspieszy kroku w kierunku następnego celu. Wśród surykatek panuje jednak większa demokracja niż u likaonów pstrych i nie trzeba mieć wysokiej rangi, aby przekonać całą grupę do swojego zdania.

Zwierzęcy influencerzy

Czasem jednak na wynik głosowania wpływa więcej parametrów niż tylko liczba oddanych głosów. Naukowcy zauważają, że „kampanie polityczne” są bardziej skomplikowane w grupach, których jednostki są związane pokrewieństwem, współpracują ze sobą albo występują tam osobniki dominujące. Podobnie jak wśród ludzi opinia niektórych osobników będzie miała po prostu większą wagę podczas debat niż innych. Ci zwierzęcy influencerzy wpływają na pozostałe jednostki ze względu na swój wiek, swoją płeć lub właśnie rangę (jak w przypadku bizonów i likaonów).

Andrew King ze Swansea University w swojej pracy z 2009 r. zauważa, że u słoni znaczącą rolę odgrywają starsze samice ze względu na doświadczenie i wiedzę o środowisku. Najbardziej zaawansowana wiekowo słonica jest często bowiem jedynym osobnikiem w stadzie mającym informacje na temat źródeł wody nienaruszonych przez suszę.

U goryli górskich panuje z kolei patriarchat, a szefem grupy jest samiec o srebrzystym grzbiecie. Nie oznacza to, że nie bierze on pod uwagę opinii swoich samic. Kiedy te czują, że nadszedł czas na poszukiwanie jedzenia, zaczynają warczeć. Gdy hałas wydawany przez samice osiągnie odpowiedni poziom, samiec podnosi się z siedziska, dając tym samym sygnał do marszu. Zachowanie naczelnych tłumaczy Cédric Sueur z Université de Strasbourg. Naukowiec uważa, że despotyczny system, w którym lider byłby jedynym osobnikiem decydującym o losach stada, nie sprawdziłby się na dłuższą metę. Istnieje bowiem ryzyko, że pozostali członkowie grupy w końcu ją opuszczą. W 2016 r. badacz wykazał, że grupa makaków japońskich jest mniej stabilna, gdy panuje w niej system ściśle dyktatorski, a niektóre osobniki nie zwiększają masy ciała na tyle, aby zapewnić sobie przetrwanie. Jeśli jednak liderzy pozwolą innym podejmować niektóre decyzje, wszyscy są zadowoleni.

Wśród makaków panuje zresztą bardzo ciekawa hierarchia. W odróżnieniu od wielu innych gatunków zwierząt ssaki te mają w obrębie grupy lidera zarówno wśród samców, jak i samic. Jeżeli chodzi o samice, to przywództwo przekazywane jest z matki na córkę. Wśród samców natomiast nie zawsze najsilniejszy osobnik zostaje wywyższony do rangi dowódcy. Okazuje się, że zostaje nim ten, który ma najwięcej sojuszników gotowych do podjęcia za niego walki w razie zagrożenia. Stado poniekąd wybiera więc swojego przywódcę. Jest to bardzo nietypowe w świecie zwierząt, gdzie liderem zostaje zazwyczaj najsilniejszy członek grupy, a jego droga do władzy oraz jej utrzymanie to nieustanna walka.

Podniebna demokracja

Nie tylko ssaki rozwinęły sprawne systemy demokratyczne. Z badań przeprowadzonych dekadę temu przez angielsko-węgierski zespół naukowców wynika, że gołębie również wybierają w ten sposób, gdzie i kiedy polecieć. W swoim eksperymencie badacze wyposażyli ptaki w GPS, aby później przeanalizować kontakty pomiędzy poszczególnymi osobnikami stada. Szybko okazało się, że podejmowanie decyzji odbywało się w zgodzie z niezwykle skomplikowaną hierarchią – liczył się głos każdego ptaka, ale zdanie tych postawionych wyżej w hierarchii stawało się ważniejsze. Najciekawsze jednak było to, że wpływ danego gołębia zmieniał się w czasie. Zdaniem naukowców ta dynamiczna i bardzo elastyczna segregacja na liderów i naśladowców może być przyczyną niezwykłej precyzji i synchronii podniebnych manewrów wszystkich ptaków żyjących w stadach.

Głosować potrafią również pszczoły miodne. Kiedy gniazdo się przepełnia, a niektóre owady muszą się wyprowadzić, liczni zwiadowcy udają się w cztery strony świata w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca do życia. Po powrocie do roju wykonują długi taniec, zawierający wskazówki co do położenia takiego lokum oraz jego jakości. Z biegiem czasu niektórzy zwiadowcy przestają tańczyć, a inni zmieniają zdanie i zaczynają reklamować miejsce znalezione przez kolegę. Rój ruszy się tylko wtedy, gdy wszyscy zwiadowcy, którzy nadal tańczą, zaczną zachwalać tę samą kryjówkę. Proces ten może potrwać nawet kilka dni! Wybór nowego domu nie może przecież być zbyt pochopny.

Tego samego zdania są mrówki Temnothorax albipennis. Według badań Nigela Franksa z University of Bristol owady te mają nadzwyczaj prosty, ale bardzo skuteczny system głosowania. Jeżeli któryś z nich uzna, że dotychczasowe lokum nie jest już wystarczającej jakości, opuszcza gniazdo w poszukiwaniu lepszego miejsca. Z czasem dołączają do niej kolejne osobniki. Gdy z mrowiska odejdzie wystarczająca liczba owadów, wówczas cała kolonia przenosi się w nowe miejsce.

Bardzo ciekawy wynik dał również eksperyment José Halloya z Université Libre de Bruxelles. Tu obiektem analiz była grupa 50 karaczanów prusaków. W 2006 r. naukowiec umieścił owady w pobliżu trzech schronień. Każde z nich mogło pomieścić maksymalnie 40 osobników. Stado jednak podzieliło się na dwie mniejsze grupy liczące po 25 sztuk. Nie nastąpiło to jednak od razu, lecz po długich „konsultacjach” poprzez dotyk i poruszanie antenkami. Co więcej, gdy rozmiary schronień zostały powiększone tak, aby pomieścić wszystkie owady, cała grupa udała się tylko do jednego z nich. Wydaje się więc, że nawet karaluchy potrafią osiągnąć równowagę między współpracą a konkurencją o zasoby w zależności od panujących warunków.

Mimo powszechnie panującej opinii wiele decyzji podejmowanych przez zwierzęta odbywa się na demokratycznych zasadach. I chociaż w stadzie panuje zazwyczaj mniej lub bardziej zaznaczona hierarchia, to w niektórych przypadkach zdanie osobników o niższej randze jest brane pod uwagę. Gwarantuje to większą stabilność grupy i wpływa na ogólne zadowolenie wszystkich jej członków. Pozwala to także na podejmowanie mniej pochopnych i ryzykownych decyzji. Pora spojrzeć prawdzie w oczy – człowiek nie stworzył demokracji. Ona była z nami od zawsze. Jest darem prosto z natury.

***

Kto tu rządzi?

Zwierzęta raczej nie wybierają swoich przywódców poprzez głosowanie. W systemach patriarchalnych szefem zostaje zazwyczaj najsilniejszy samiec. Zdobycie i utrzymanie władzy jest bardzo trudne. Na barkach samca alfa spoczywa także ogromna odpowiedzialność za losy stada. Zdarzają się też gatunki, gdzie władzę sprawuje para dominująca lub gdzie pieczę nad grupą przejmuje samica alfa.

***

Dobry lider

Na czele stada większości gatunków szympansów stoi samiec alfa, który swoją pozycję zdobywa dzięki różnym strategiom. Czasami samiec może awansować na szczyt jedynie poprzez przemoc i zastraszanie. Jednak połączenie umiarkowanej dominacji z inteligencją emocjonalną może przynieść lepszy wynik. Dobry lider wie, jak uszczęśliwić całą grupę: pomoże pielęgnować futro, podzieli się jedzeniem i pobawi z dziećmi, aby przypodobać się ich matkom. Przywódca pomoże także w walkach innym potężnym samcom w stadzie. Zbuduje tym samym trwałe sojusze, które zagwarantują, że będzie przewodzić społeczności przez długi czas.

***

Para idealna u wilków

Mitem jest, że za losy watahy odpowiada jeden najsilniejszy osobnik. Tak naprawdę jest to para najbardziej doświadczonych zwierząt: samiec alfa i samica alfa. Samica przy tym w niczym nie ustępuje partnerowi. Dowódcom pomagają osobniki beta, które są z zasady najstarszym potomstwem dominującej pary. Najniżej w hierarchii watahy znajdują się osobniki omega. Są to jednostki odrzucone przez stado z powodu starości, choroby czy przegranej potyczki o status dominanta. Ich obecność jest z reguły akceptowana przez pozostałe wilki. Zdarza się jednak, że są przeganiane, gdy próbują żerować na świeżo upolowanej ofierze, a jedzenia jest mało.

***

Samice alfa

Wbrew powszechnie panującej opinii wśród wielu gatunków władzę, sprawują samice. Szympansy bonobo tworzą stabilne i pokojowo nastawione grupy. Tajemnicą dobrych stosunków w stadzie są liczne i trwałe sojusze między samicami, które osłabiają wpływy agresywnych samców. U hien z kolei samice są większe i silniejsze niż samce, co jest wystarczającym powodem, aby podporządkować sobie męską część stada. Samce, co prawda, polują, ale to samice posilają się pierwsze. Również życie orek obraca się wokół samicy alfa, która przez dziesięciolecia opiekuje się swoim potomstwem, a także wnukami. Tworzy to bardzo stabilną strukturę opartą na więziach rodzinnych.

01.08.2020 Numer 8/2020
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną