Środowisko

Homoseksualizm – ewolucyjna zagadka

Numer 11/2019
Homoseksualizm u lwów dotyczy obu płci. Homoseksualizm u lwów dotyczy obu płci. Maryke Scheun / Shutterstock
Zjawisko to powszechnie występuje wśród zwierząt i ludzi. Na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie, że przeciwstawia się ogólnym zasadom ewolucji. Jaka jest prawda?
Walczące samce żyraf.JMx Images/Shutterstock Walczące samce żyraf.
Przedstawiciel Aspidoscelis uniparens.Steve Byland/Shutterstock Przedstawiciel Aspidoscelis uniparens.
Makaki japońskie.Sergey Uryadnikov/Shutterstock Makaki japońskie.
Samiec kaczki krzyżówki.Micha/Shutterstock Samiec kaczki krzyżówki.

To, co wyróżnia żyrafę, to szyja. Prezentuje się ona ekstrawagancko i nieco absurdalnie, niczym pawi ogon. Z całą pewnością odgrywa kluczową rolę w zachowaniach godowych i społecznych. Od 1958 r. samcze zapasy, w które żyrafy często się wdają, zaczęto określać mianem walki na szyje (ang. necking). Samce owijają się szyjami i toczą walkę godową. To niewiarygodny widok – ich szyje skręcają się i wyginają niemal pod kątem prostym, a zwykłą grację tych zwierząt zastępuje niezdarna agresja i niezręczne przestawianie nóg, niemające w sobie nic z eleganckiej siły dwóch jeleni zderzających się rogami.

Samce walczą, aż jeden bierze górę. Potem dochodzi do penetracji. Nie przeprowadzono zbyt wielu badań nad tym zagadnieniem, podobnie jak w przypadku wielu ciekawych zachowań dzikich zwierząt. Wobec tego dane liczbowe nie są zbyt obfite i trudno o solidne wnioski. Wydaje się jednak, że większość kontaktów seksualnych żyraf polega na walce na szyje między dwoma samcami, które następnie uprawiają seks analny. Nie wszystkie pojedynki na szyje skutkują dosiadaniem bądź jego próbą, ale w wielu przypadkach zapaśnicy ścierają się ze sobą z penisami w stanie erekcji wysuniętymi z worków napletkowych.

Żyrafy przez większość czasu izolują się płciowo. Walka na szyje zdarza się niemal wyłącznie w stadach samców. W jednym z doniesień na podstawie przeszło 3200 godz. udokumentowanej obserwacji, prowadzonej w ciągu trzech lat w parkach narodowych w Tanzanii, opisano 16 przypadków dosiadania między samcami, w tym dziewięć z penisem wysuniętym z worka napletkowego. Przyrodnicy początkowo zakładali, że stanowi to wyraz dominacji, ale nie dostrzegli żadnych zachowań zbieżnych czasowo z opisywanym aktem, przemawiających za tą hipotezą (w normalnych warunkach wskazuje na to bowiem uległość albo przyjęcie określonej postawy). W tym samym okresie badacze zauważyli tylko jednego samca wspinającego się na samicę. 16 przypadków na 17 to ok. 94%.

Nie wiemy, dlaczego żyrafy zachowują się w ten sposób. W tym samym okresie w wyniku aktywności heteroseksualnej urodziło się 22 cieląt, a co za tym idzie, większość aktów dosiadania musiała umknąć uwadze obserwatorów, lecz to również sugeruje, że zdarzyło się także więcej jednopłciowych kontaktów między samcami. Powyższe dane oraz inne wyniki obserwacji wskazują, że samce żyraf niezbyt często parzą się z samicami. W tym czasie liżą i obwąchują mocz samic i przez kilka dni podążają za nimi. Samice wielokrotnie udaremniają samcom próby wspinania się na nie za pomocą robiącej wrażenie swoją nonszalancją taktyki – po prostu kroczą naprzód. Jeśli ostatecznie poczują, że są w odpowiednim nastroju, stoją nieruchomo.

Wydaje się, że nawet przy zachowaniu naukowej ostrożności można bezpiecznie powiedzieć, iż większość kontaktów seksualnych u żyraf to samcze akty homoseksualne. Logika podpowiada, że gatunek wyłącznie homoseksualny nie przetrwa zbyt długo. Jeden na dziesięć aktów płciowych jednak wystarczy, by zapewnić trwanie gatunku, a 22 cieląt urodzonych w ciągu trzech lat to przyzwoita trzódka. Okazuje się, że samice żyraf są płodne i gotowe do zajścia w ciążę tylko przez kilka dni w roku, a że okres ciąży trwa maksymalnie rok i kwartał, ten gatunek nie wykazuje skłonności do zbyt szybkiej wymiany pokoleń. Kontakty homoseksualne wyraźnie stanowią czynność o jakimś znaczeniu społecznym, choć nie służą oczywistemu ustalaniu hierarchii lub dominacji. Nie wiemy wiele więcej ponad to.

Geny?

Homoseksualne kontakty płciowe występują również u wielu innych zwierząt, w tym u szczurów, słoni, lwów, makaków i co najmniej 20 gatunków nietoperzy. Mniej jest udokumentowanych przykładów homoseksualizmu żeńskiego, ale też w ogóle istnieje o wiele mniej danych na temat żeńskiej seksualności ludzi oraz innych zwierząt. Podobnie jak w wielu dziedzinach nauki, istniała w dziejach wypaczająca dane tendencja do poznawania wyłącznie męskich zachowań. W znanych nam przykładach związków lesbijskich lepiej poznaliśmy reguły biologiczne, które mogą w nich działać. Hodowcy zupełnie nie martwią się aktywnością homoseksualną kóz, owiec, kurcząt, a nawet traktują wzajemne wspinanie się na siebie krów jako korzystną oznakę płodności. Jaszczurki z gatunku Aspidoscelis uniparens rozmnażają się przez partenogenezę, czyli dzieworództwo, które widuje się też u „smoków z Komodo”, a wspinanie się samic na siebie może być mechanizmem pobudzającym owulację. Hieny, podobnie jak szympansy karłowate, żyją w matriarchacie. Samice są osobnikami dominującymi, agresywniejszymi i mocniej umięśnionymi niż samce. Mają też nietypowe narządy płciowe – łechtaczka jest duża, zdolna do erekcji i tylko nieznacznie ustępuje wielkością członkowi samca. Samice często liżą sobie łechtaczki w ramach zacieśniania więzi społecznych i ustalania hierarchii.

Homoseksualizm rzeczywiście stanowi ewolucyjną zagadkę, choć istnieje wiele pomysłów wyjaśniających mechanizm trwania tych zachowań. U ludzi istnieją pewne dowody obecności obszarów DNA związanych z męskim homoseksualizmem. To nie jest „gen gejów”, jak chciałyby ci wmówić media, ponieważ nie ma genów „na” złożone formy zachowań. Wydaje się raczej (choć ilość danych jest ograniczona), że pewne odcinki kodu genetycznego mają określone wersje częściej wiążące się z homoseksualizmem, niż mogłoby się to zdarzać przypadkowo. Jeśli takie stwierdzenie brzmi jak nazbyt asekuranckie owijanie w bawełnę, to dobrze oddaje nasz aktualny stan wiedzy o genetyce i złożonych zachowaniach społecznych. Prawie nie ma ludzkich cech uwarunkowanych pstryknięciem jakiegoś ukrytego w DNA przełącznika, zamiast niego zaś mamy mnogie czynniki genetyczne, wchodzące we wzajemne interakcje i wnoszące swój drobny wkład wspólnie z przeżytymi w życiu doświadczeniami.

Oprócz badań genetycznych z udziałem osób o typowej orientacji przeprowadzono mnóstwo badań dotyczących homoseksualizmu u bliźniąt płci męskiej. Bliźnięta jednojajowe mają (prawie) identyczne DNA, zatem wszelkie różnice zachowań prawdopodobnie powstają pod wpływem czynników niegenetycznych, czyli środowiskowych. W rozmaitych badaniach otrzymano całą masę różnych wartości procentowych, ale wszystkie wskazują, że jeśli jeden z jednojajowych bliźniaków jest homoseksualistą, to jest bardziej prawdopodobne, iż drugi także nim będzie, jeśli porównać ich z bliźniakami dwujajowymi. Faktem również jest, że według wyników badań homoseksualizm starszego brata zwiększa prawdopodobieństwo tej orientacji u młodszego.

Dobór krewniaczy

Nie ma większych wątpliwości co do tego, że homoseksualizm, jak wszystkie zachowania, ma element genetyczny. Liczne geny wywierają wpływ na powstanie biologicznych cech wspólnie ze środowiskiem, w którym oddziałują. Geny zmniejszające sukces reprodukcyjny ostatecznie ulegają eliminacji, gdyż ich nosiciele przegrywają rywalizację. Oto pytanie dla biologów ewolucyjnych – dlaczego te geny same nie wypchnęły się z puli genowej? U mężczyzn o orientacji homoseksualnej prawdopodobieństwo spłodzenia dzieci jest mniejsze, więc na pierwszy rzut oka geny biorące udział w powstaniu tej cechy powinny mieć skłonność do znikania z genomu.

Pierwsza możliwa odpowiedź jest taka, że wyłączny homoseksualizm w dziejach ludzkości występował rzadko. Mamy tu problem z nazewnictwem, gdyż przeważnie patrzymy na zachowania seksualne przez pryzmat współczesnej kultury zachodniej. Sposób, w jaki zwykle mówimy dziś o homoseksualizmie, odzwierciedla na ogół pewną tożsamość, zamiast po prostu opisywać zachowania. Unikam wykreślania takich granic, lecz nie da się tego robić, rozmawiając o homoseksualizmie ludzi. Mówię tu o zjawisku, które można by dziś nazwać niezgodnością płci lub seksualności z rzeczywistym stanem rzeczy. Związki seksualne z osobami tej samej płci w naszej kulturze nie zawsze traktowano tak samo jak dzisiaj i o wielu przykładach może lepiej myśleć jak o opisach „czegoś, co ci ludzie robili” niż „kogoś, kim są”. Musimy o tym pamiętać, jako że według relacji jednopłciowa aktywność seksualna występowała u starożytnych Greków i Rzymian, autochtonicznych ludów obu Ameryk, w Japonii oraz w wielu innych znanych z historii społecznościach. Towarzyszył jej rozmaity stopień akceptacji w danej kulturze.

W wielu podanych tu przykładach ta praktyka mogła nie być wyłączna, zatem prokreacja i utrzymywanie się podłoża genetycznego zróżnicowanych zachowań seksualnych mogły trwać bez przeszkód. Chociaż u zwierząt homoseksualizm jest wszechobecny, to również rzadko bywa postawą wyłączną. Istnieje pewna liczba przypadków, w których zwierzęta interesują się tylko partnerami tej samej płci – wydaje się, że ok. 8% udomowionych baranów utrzymuje kontakty seksualne wyłącznie z innymi baranami. Proponowano różne wyjaśnienia tego zjawiska, ale – jak to często bywa w nauce – odpowiedź równie dobrze może stanowić kombinację wszystkich hipotez.

Jedną z kluczowych idei biologii ewolucyjnej jest dobór krewniaczy. Opiera się on na poglądzie, że to gen – a nie osobnik, grupa czy nawet gatunek – jest przedmiotem doboru naturalnego. Tak się dzieje, że najlepszym sposobem na przetrwanie genu i zapewnienie mu przyszłości jest sprzysiężenie się z całym zestawem innych genów mających identyczną samolubną motywację, zawartych w ciele, którego zadanie polega na zagwarantowaniu owym genom możliwości powielenia się. Jest to żelazna teoria, mocny filar ewolucji, wyjaśniający zachowania wszelkiego rodzaju organizmów społecznych, szczególnie pszczół, mrówek i os, u których samce w większości w ogóle się nie reprodukują. Dzielą całe DNA z matką, ta zaś reprodukuje się masowo, zatem w toku ewolucji powstał system, w którym, matematycznie rzecz ujmując, prawie wszystkie samce są niepłodne i pomagają płodnej samicy, a ona zapewnia możliwość przetrwania i rozprzestrzeniania się genów obu płci.

Dobór krewniaczy zaproponowano jako mechanizm umożliwiający homoseksualizmowi przetrwanie w dziejach ewolucji mimo pozorów złego przystosowania. Podczas prób wyjaśnienia stałego istnienia mężczyzn homoseksualistów zbadano dwa typy krewnych. „Hipoteza wujka geja” sugeruje, że obecność wśród bliskich krewnych mężczyzny homoseksualisty zwiększa szanse przeżycia siostrzeńca lub siostrzenicy dzięki pomocy, jakiej udziela on w wychowywaniu, chronieniu i pielęgnowaniu dziecka. Imperatyw biologiczny polega na tym, że krewni dzielą ze sobą duży odsetek genów, a geny wujka geja przetrwają, mimo iż on sam nie ma dzieci. Nie różni się to od innych przykładów reprodukcyjnego wsparcia u istot rozmnażających się płciowo, u których osobniki ze wspólnymi genami pomagają przeżyć potomstwu, choć nie jest ono ich własne. Pod tym względem wuj gej przypomina kolejny możliwy przykład ważnego w ewolucji członka rodziny – „hipotezę babki” (służącą również jako wyjaśnienie istnienia menopauzy). Kobieta, kiedy mija jej wiek reprodukcyjny, nie odchodzi, powłócząc nogami, by po prostu umrzeć, tylko trzyma się w pobliżu i może pomagać w wychowywaniu wnuków, z którymi dzieli jedną czwartą DNA. To popularna idea, być może trafna, choć dane na ten temat dotyczące ludzi nie są zbyt obszerne. Może być prawdziwa również u orek żyjących w złożonych strukturach społecznych, w których rządzą starsze matrony. Orka to jeden z zaledwie trzech znanych gatunków, u których występuje menopauza (trzecim jest grindwal krótkopłetwy). Idea wujka geja stanowi homoseksualny odpowiednik hipotezy babki. Kłopot w tym, że po prostu nie mamy zbyt wielu danych na poparcie którejkolwiek z nich.

Kolejne wyjaśnienie ma za sobą bardziej przekonujące dane. Wyniki badania przeprowadzonego w 2012 r. wskazywały, że babki i ciotki homoseksualnych mężczyzn mają znacząco więcej dzieci niż babki i ciotki mężczyzn heteroseksualnych. Wzrost płodności tych kobiet wydaje się dostatecznie kompensować brak płodności mężczyzn. Te dane sugerują, że podłoże genetyczne, predysponujące mężczyzn do homoseksualizmu, może kodować również zwiększoną płodność ich kobiecych krewnych. Nie musi to koniecznie znaczyć, że dane odcinki kodu genetycznego powodują jedno lub drugie, ale mogą przechylać szalę w tych kierunkach, co z matematycznego punktu widzenia wystarczy do skompensowania pozornej straty dziedzictwa genetycznego. To interesujący pomysł i frapujące dane, ale badania w tej dziedzinie znajdują się we wczesnej fazie. Chociaż liczebność badanej grupy jest wystarczająca, nadal mamy tylko to jedno badanie i trzeba wykonać znacznie więcej pracy. Pytanie, czy tak się dzieje u wyłącznie homoseksualnych baranów, wymaga jeszcze naukowego zgłębienia.

Praktyki rytualne

U zwierząt homoseksualizm występuje powszechnie. Ważne, byśmy pamiętali, że nie znamy przyczyny, dla której żyrafy bądź inne zwierzęta podejmują zachowania homoseksualne, ale nie powinniśmy zakładać, iż czynią to z powodów mających znaczenie dla ludzkiej seksualności. Nawet wśród ludzkich zachowań jest wiele przykładów męskich aktów seksualnych raczej o charakterze rytualnym niż odpowiadających seksualnej orientacji mężczyzn określających się mianem gejów. W prowincji Eastern Highlands w Papui-Nowej Gwinei żyje plemię Sambia, którego członkowie wierzą, że połknięcie nasienia jest nieodzownym rytuałem przejścia w wiek dorosły. Chłopcy zbliżający się do wieku pokwitania przez kilka lat uprawiają seks oralny ze starszym mężczyzną do czasu, aż chłopak stworzy parę z młodą kobietą, która przez parę lat również uprawia z nim fellatio. Niektórzy mężczyźni porzucają wtedy praktyki jednopłciowe, a inni nie. Antropolodzy twierdzą, że charakter tych męskich zachowań homoseksualnych jest czysto rytualny, zatem nie ma nic wspólnego z erotyką, choć wydaje mi się to słabym argumentem, zważywszy że podniecenie seksualne jest nieodzownym warunkiem wstępnym wytrysku nasienia.

Mężczyźni z żyjącego na Nowej Gwinei ludu Marind-Anim lubią stosunki analne z innymi mężczyznami i uprawiają je przez całe życie, co wiąże się z wierzeniem o magicznych właściwościach spermy – rozprowadzają nasienie na grotach strzał i włóczni, żeby pomagało w trafianiu w cel, a mężczyźni, kobiety i dzieci przyjmują spermę doustnie w postaci mikstur. Pozyskanie nasienia w drodze seksu analnego członkowie plemienia uważają za sposób zwiększenia męskości.

Wszystkie niezliczone wersje wykorzystywania narządów płciowych u nas oraz u innych zwierząt bardzo wyraźnie pokazują, że seks nie służy wyłącznie do robienia dzieci. Przyjmujemy niekiedy błędne założenie, że jakieś zachowanie stanowi ewolucyjny poprzednik naszego albo – na odwrót – iż powstało równolegle, ponieważ jest dobrą sztuczką. Obserwowany w przyrodzie wspaniały karnawał seksu dowodzi, że seks jest ważny, a ewolucja znajduje sposoby wykorzystywania tego, co ma pod ręką, żeby zrobić to, co musi.

Ewolucja wynalazła elementy kompletowane metodą prób i błędów, które następnie można rozmieścić na nowo, żeby postarać się dopasować je do stale zmieniającego się środowiska. Rozmnażanie płciowe wyraźnie stanowi zdolność przydatną w arsenale danej istoty i towarzyszy nam co najmniej od miliarda lat, czyli od czasu, kiedy złożone formy życia dopiero miały zasiedlić oceany, powietrze i lądy. Odtąd podstawowa funkcja sprowadzania na świat potomstwa dwojga rodziców była podejmowana wiele razy w celu dalszego tworzenia niewyczerpanych możliwości zwiększania szans na przeżycie.

Moglibyśmy spróbować dokonać dekonstrukcji ontologii naszych zachowań homoseksualnych. Moglibyśmy starać się rozwikłać i wyizolować biologiczne i społeczne wskazówki prowadzące do powstania osoby przejawiającej preferencję lub nawet mającej swój „typ”, który może obejmować cechy takie jak jasne włosy, miły sposób bycia lub atletyczną budowę albo miłych, atletycznie zbudowanych blondynów tej samej płci, albo nawet skłaniać do papuaskich rytuałów przejścia w wiek męski. Podobnie jak wszystkie zachowania, seksualność jest zaprogramowana nie tylko przez geny lub środowisko, ale przez niezwykle zawikłane interakcje między biologią a doświadczeniem życiowym.

Z powyższych faktów wynika w nieunikniony sposób kwestia polityczna. Homoseksualizm szeroko występuje wśród zwierząt innych niż ludzie. Wydawałoby się, że zjawisko to przeciwstawia się ogólnym zasadom ewolucji, ale im więcej przyglądamy się etologii seksu, tym sprawa się staje bardziej skomplikowana.

W listopadzie 2017 r. pewien kenijski oficjel udzielił przekomicznej odpowiedzi na udokumentowaną zdjęciami relację o dwóch ogromnych samcach lwów z rezerwatu Maasai Mara uprawiających seks analny (co lwy często czynią). Stwierdził, że musiały one naśladować zachowanie podpatrzone u ludzi. Wyobraź sobie, co by pomyślał, gdyby się dowiedział o żyrafach.

Mężczyźni i kobiety o orientacji homoseksualnej są prześladowani, więzieni, torturowani i mordowani w wielu krajach na całym świecie, w tym również w Kenii, a wszędzie cierpią z powodu uprzedzeń. Twierdzenie, że ich postępowanie jest contra naturam – sprzeczne z naturą – zostało w dawnych czasach ukute jako usprawiedliwienie owych prześladowań. Jak jednak pokazałem, homoseksualizm jest zjawiskiem naturalnym i występuje wszędzie.

***

Fragment pochodzi z najnowszej książki Adama Rutherforda „Księga ludzi. Opowieść o tym, jak staliśmy się nami”, Prószyński i S-ka 2019.

01.11.2019 Numer 11/2019

Czytaj także

Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną