Środowisko

Goście z Grenlandii

Numer 9/2019
Zachód słońca nad zatoką Disko w zachodniej Grenlandii. Zachód słońca nad zatoką Disko w zachodniej Grenlandii. Sergey Uryadnikov / Shutterstock
Jedną z największych atrakcji turystycznych kanadyjskiej Nowej Fundlandii są… góry lodowe.
Zatoka Disko w zachodniej Grenlandii. Unoszące się w niej góry lodowe pochodzą od szybko kurczącego się wielkiego lodowca Jakobshavn.Vadim Petrakov/Shutterstock Zatoka Disko w zachodniej Grenlandii. Unoszące się w niej góry lodowe pochodzą od szybko kurczącego się wielkiego lodowca Jakobshavn.

Pierwsze pojawiają się w kwietniu, ostatnie przybywają w sierpniu. Jesienią i zimą znikają. Jeśli rok jest dobry (dla oglądaczy), na wysokości Nowej Fundlandii może się pojawiać nawet tysiąc gór lodowych. Rekordowy pod tym względem był rok 1984, kiedy to naliczono aż 2202 wielkie bloki lodu, które przekroczyły szerokość geograficzną 48° i popłynęły jeszcze dalej na południe, przecinając główne szlaki transportowe łączące Amerykę Północną z Europą. Ale zdarzały się też lata chude, kiedy gór lodowych prawie nie było. Tak było w roku 1966 i 2006.

Od kilku lat białe olbrzymy nie zawodzą. Co roku zjawia się ich ponad tysiąc ku uciesze licznych turystów, którzy masowo przybywają wiosną i latem do Nowej Fundlandii, aby z lądu i morza podziwiać piękno i poczuć grozę wielkiej góry lodowej. Liczy się nie tylko ilość, ale także jakość. Dobry sezon to taki, gdy silne wiatry wiejące od strony Oceanu Atlantyckiego spychają góry w kierunku lądu. Wtedy taki olbrzym może się zbliżyć nawet na kilkadziesiąt metrów i wydaje się na wyciągnięcie ręki. Mieszkańcy Nowej Fundlandii i przyjezdni chwytają wtedy za aparaty telefoniczne, kamery, smartfony i fotografują, a potem pokazują sobie te zdjęcia niczym cenne trofea w mediach społecznościowych. Jedna z najpopularniejszych takich grup – Newfoundland Iceberg Reports – założona na Facebooku kilka lat temu, liczy ponad 7,5 tys. członków. Niedawno powstała też aplikacja Iceberg Alley, która w czasie rzeczywistym pokazuje, gdzie dokładnie wykonano zdjęcie góry lodowej.

Dla naukowców takie zainteresowanie zjawiskiem jest trochę kłopotliwe, ponieważ turyści – i liczne biura turystyczne oferujące oglądanie gór lodowych z łodzi i małych statków – oczekują od nich prognoz na kolejny sezon. Ile dokładnie przypłynie gór? Kiedy najlepiej na nie zapolować? Bo problem polega na tym, że tego dokładnie nie da się przewidzieć. Ponad 90% gór docierających w pobliże Nowej Fundlandii pochodzi z zachodniej Grenlandii. Jednak wielki blok lodu po oddzieleniu się od czoła lodowca spływającego do morza ma przed sobą długą drogę. Część z tych brył nigdy nie opuści fiordu, w którym się narodziły. Te, które wypłyną na otwarte wody, nie skierują się wprost na południe, ale zostaną porwane na północ przez Prąd Zachodniogrenlandzki. Ponieważ jest względnie ciepły, połyka wiele mniejszych gór. Reszta zostaje skierowana na południe wzdłuż wybrzeży Kanady. Po drodze sporo z nich utknie wśród kier morskich lub na płyciźnie. Naukowcy oceniają, że co roku od lodowców zachodniej Grenlandii odrywa się od 15 do nawet 30 tys. kawałków lodu. Średnio kilkaset z nich, a w szczególnie tłustych latach około tysiąca, dotrze wraz z zimnym Prądem Labradorskim do słynnej Alei Gór Lodowych, jak określa się tę część północnego Atlantyku na zachód od Nowej Fundlandii, gdzie góry lodowe zaczynają stwarzać zagrożenie dla żeglugi. Dodajmy do tego częste sztormy i gęste długotrwałe mgły oraz duży ruch, a zrozumiemy, dlaczego Aleję Gór Lodowych uważa się za jeden z najgroźniejszych akwenów żeglugowych na świecie.

Jak widać, to, co raduje turystów na Nowej Fundlandii, martwi kapitanów statków zmierzających do portów atlantyckich w USA i Kanadzie. Wszyscy znają historię „Titanica” z 1912 r., a także los duńskiego statku MS „Hans Hedtoft”, który zatonął w 1959 r. podczas dziewiczego rejsu po zderzeniu z górą lodową, zabierając na dno 95 ludzi. Na szczęście dziś system monitorowania tego zagrożenia jest o wiele lepszy niż 100 czy nawet 50 lat temu. Jego najważniejszym elementem jest Międzynarodowy Patrol Lodowy, w skrócie IIP (od ang. International Ice Patrol), stworzony w wyniku porozumienia kilkunastu krajów rok po katastrofie „Titanica”. Samoloty i okręty wchodzące w skład tego patrolu od marca do końca sierpnia obserwują codziennie wędrówki gór lodowych, a informacje na temat ich pozycji przesyłają do wszystkich zainteresowanych jednostek pływających. Patrolują obszar oceanu o powierzchni 1,3 mln km2, czyli czterokrotnie większy od powierzchni Polski. Dziś czynią to przy wsparciu satelitów i komputerów z modelami prognostycznymi. Dzięki temu od czasu zatonięcia MS „Hans Hedtoft” żaden statek nie wpadł tu na górę lodową. Zdarzały się jednak momenty pełne napięcia. Na przykład w marcu 2017 r. wielka góra minęła dokładnie w odległości 463 m pływającą platformę wiertniczą SeaRose, na której znajdowało się 84 ludzi oraz 340 tys. baryłek ropy.

Międzynarodowy Patrol Lodowy nie zbiera oficjalnych danych na temat maksymalnych rozmiarów gór lodowych. Za bardzo duże uznaje te, które mają ponad 200 m długości. Oczywiście na znacznie większe olbrzymy można się natknąć bardziej na północy, na Morzu Baffina i w Cieśninie Naresa, która prowadzi na Ocean Arktyczny. Kilkakrotnie w ciągu ostatnich stu lat pojawiły się tam giganty o długości ponad 10 km. W sierpniu 2010 r. od lodowca Petermanna w północno-zachodniej Grenlandii oddzielił się blok lodu o długości 22 km, który następnie pękł i rozpadł się na kawałki. Niektóre z nich dotarły potem do Alei Gór Lodowych, aby na końcu rozpuścić się w coraz cieplejszym Oceanie Atlantyckim (ostateczny cios tym najbardziej wytrwałym zadaje ciepły Golfsztrom niosący podzwrotnikowe wody na północ). Naukowcy spodziewają się, że w związku z ociepleniem klimatu i szybszym topnieniem lądolodu grenlandzkiego czas gór lodowych dopiero się zaczyna. Będzie co oglądać na Nowej Fundlandii i czym się martwić, jeśli temperatury w Arktyce wciąż będą rosły tak szybko jak w ostatnim ćwierćwieczu.

01.09.2019 Numer 9/2019

Czytaj także

Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną