Środowisko

Najszybszy wulkan świata

Numer 7/2019
Gdyby rósł na lądzie, zostałby okrzyknięty cudem natury.

Na dnie Oceanu Indyjskiego pomiędzy Madagaskarem a lądem afrykańskim powstaje w błyskawicznym tempie olbrzymia góra. Zeszłej jesieni nie było jej w ogóle, a w maju tego roku miała już 800 m wysokości i ok. 5 km średnicy u podstawy. Na dnie oceanów znajdziemy tysiące takich wulkanów, ale tym razem mamy do czynienia z fenomenem. – Jakby z dna wystrzeliła gigantyczna fontanna lawy – mówi Marc Chaussidon, naukowiec Institut de Physique du Globe w Paryżu, który w ostatnim roku zorganizował dwie ekspedycje w pobliże francuskiej wyspy Majotta, położonej w archipelagu Komorów. To właśnie w tej części Oceanu Indyjskiego zachodzą niezwykłe procesy, które niestety można obserwować jedynie za pomocą specjalistycznego sprzętu – umieszczonej na statku echosondy wielowiązkowej, która sporządza mapę dna na podstawie informacji zebranych dzięki emisji fal dźwiękowych i ich odbiorowi.

Mimo że tego najszybszego wulkanu świata nie widać, to mieszkańcy Majotty doświadczają od pewnego czasu skutków ubocznych zdarzeń zachodzących na dnie. Od połowy zeszłego roku wyspa drży niemal codziennie. Boją się więc, że za chwilę dojdzie do jakiegoś kataklizmu. To właśnie te drżenia sejsmiczne sprowadziły tam naukowców. Nie znaleźli najpierw wulkanu, ale umieścili na dnie znajdującym się na głębokości 3,5 km trzy sejsmometry do mierzenia trzęsień. Gdy w maju tego roku popłynęli tam znowu, ujrzeli na ekranach komputerów olbrzyma.

01.07.2019 Numer 7/2019
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną