Środowisko

Oceany nas ratują

Numer 5/2019
W ciągu 13 lat oceany przejęły ok. 100 mld ton dwutlenku węgla z atmosfery. Gdyby nie one, na globie byłoby znacznie cieplej.

Emitowany przez człowieka dwutlenek węgla trafia do atmosfery, skąd znaczna jego część wędruje dalej. Główny gaz cieplarniany jest absorbowany przede wszystkim przez lasy i oceany. Te drugie przejmują mniej więcej jedną trzecią substancji – wynika z badań, które wraz ze współpracownikami przeprowadził Nicolas Gruber z Eidgenössische Technische Hochschule w Zurychu w Szwajcarii. Analizą objęto lata 1994– 2007.

Ocean przejmuje węgiel w dwóch krokach: najpierw CO2 jest rozpuszczany w wodzie powierzchniowej, a następnie w wyniku procesu mieszania się mas wody trafia na głębokość wielu kilometrów, gdzie zostaje zmagazynowany. – Gdyby nie oceany, stężenie dwutlenku węgla w atmosferze byłoby dziś mniej więcej o jedną piątą wyższe. Odpowiednio silniejszy byłby też efekt cieplarniany, który coraz wyraźniej rozgrzewa glob – mówi prof. Gruber.

Naukowiec zwraca uwagę, że udział oceanów w usuwaniu dwutlenku węgla z atmosfery nie zmienił się w ciągu ostatnich 200 lat. – Zawsze przejmowały one około jednej trzeciej gazu – mówi. Oznacza to, że im więcej CO2 wędrowało do atmosfery, tym więcej go finalnie lądowało na dnie oceanów. Badacze podkreślają jednak, że nie można w nieskończoność liczyć na to, że ta proporcja zostanie zachowana i oceany zawsze wezmą jedną trzecią balastu. W pewnym momencie nasycą się gazem. Kiedy tak się stanie, temperatury globalne poszybują w górę jeszcze szybciej, a cieplejsze oceany mogą zacząć oddawać gaz, który teraz magazynują – przestrzegają autorzy badań. Ich wyniki opublikowali w marcu w czasopiśmie „Science”.

01.05.2019 Numer 5/2019

Czytaj także

Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną