Środowisko

Potomkowie półkonia

Numer 5/2019
Galop jest jednym z czerech rodzajów chodu, w czasie którego koń osiąga prędkość ok. 35 km/h. Galop jest jednym z czerech rodzajów chodu, w czasie którego koń osiąga prędkość ok. 35 km/h. Kwadrat / Shutterstock
Udomowienie koni na terenach Azji nastąpiło w połowie czwartego tysiąclecia p.n.e., a w Europie – w połowie drugiego. Od tamtego czasu nasze gatunki stały się nierozłączne. Konie służyły jako środek transportu, wykorzystywano je do pracy na roli i zmuszano do udziału w rozpętanych przez ludzi wojnach. Obecnie zwierzęta te użytkuje się głównie w sporcie i rekreacji, a wartość światowego przemysłu związanego z końmi szacuje się na 300 bln dol.
Konie arabskie zachwycają szlachetną i atletyczną budową ciała. Szczególnie pięknie prezentują się w ruchu. Te najcenniejsze sprzedawane są za miliony euro.Callipso/Shutterstock Konie arabskie zachwycają szlachetną i atletyczną budową ciała. Szczególnie pięknie prezentują się w ruchu. Te najcenniejsze sprzedawane są za miliony euro.
Konie fryzyjskie charakteryzują ciemne umaszczenie i bujna grzywa.Olesya Nickolaeva/Shutterstock Konie fryzyjskie charakteryzują ciemne umaszczenie i bujna grzywa.
Falabella – najmniejsze konie na świecie.Grezova Olga/Shutterstock Falabella – najmniejsze konie na świecie.
Koń belgijski (najstarsza z ras koni zimnokrwistych) mimo ogromnych rozmiarów ma niezwykle łagodny charakter.Olesya Nickolaeva/Shutterstock Koń belgijski (najstarsza z ras koni zimnokrwistych) mimo ogromnych rozmiarów ma niezwykle łagodny charakter.
Piłowanie kopyt ­pomaga utrzymać je w dobrej kondycji.anjajuli/Shutterstock Piłowanie kopyt ­pomaga utrzymać je w dobrej kondycji.
Szkielet konia składa się z 205 kości, z czego prawie ­połowa znajduje się w kończynach.Decade3d - anatomy online/Shutterstock Szkielet konia składa się z 205 kości, z czego prawie ­połowa znajduje się w kończynach.
Koń Przewalskiego.kwadrat/Shutterstock Koń Przewalskiego.

Dzięki odnajdywanym skamieniałościom dość dobrze poznaliśmy ewolucję koniowatych. Pierwszy przodek współczesnego konia – Eohippus, żyjący jakieś 50 mln lat temu na terenach Europy, Azji i Ameryki Południowej – wyglądem przypominał raczej psa. Osiągał rozmiary labradora i był pokryty cętkowaną sierścią. Nie posiadał typowych dla współczesnych koni kopyt. Kończyny przednie miały cztery palce, a tylne – trzy. Ten dziwaczny wygląd był wynikiem przystosowania do warunków środowiska. Palce umożliwiały mu bowiem sprawne poruszanie się po porośniętych paprociami i mchem lasach. Podstawę jego pożywienia stanowiły liście.

20 mln lat później pojawił się Mesohippus (grec. „półkoń”). W porównaniu z poprzednikiem był nieco wyższy (zamiast 40 cm miał ok. 60 cm wysokości w kłębie) i posiadał mocniejsze uzębienie, dzięki czemu oprócz liści mógł zjadać też korzonki, owoce i gałązki drzew. Co najistotniejsze, w każdej kończynie występowały u niego już tylko trzy palce. Środkowy był znacznie dłuższy. To właśnie on miliony lat później wziął udział w tworzeniu końskiego kopyta.

Postępujące w miocenie ocieplenie klimatu powodowało, że gęste lasy zaczęły wysychać, ustępując miejsca trawiastym stepom. Przodkowie współczesnych koni, aby przeżyć, musieli dostosować się do nowych warunków, w tym do znacznie twardszego niż leśny mech podłoża. Nowe środowisko sprawiło, że zamiast kryjówki w gęstych krzewach jedyną formą ochrony przed drapieżnikiem stała się ucieczka. To właśnie dlatego powstało kopyto. Po raz pierwszy pojawiło się u żyjącego 20 mln lat temu Merychippusa, który ciężar ciała dźwigał na środkowym palcu. Pozostałe dwa palce zachowały się u niego w postaci krótkich wyrostków. Zwierzę to było większe od protoplastów – mierzyło ok. 90 cm w kłębie i żyło w stadach. Merychippus miał zęby jeszcze bardziej wytrzymałe i twarde, dlatego mógł żywić się twardą stepową trawą. Pliohippus pojawił się ok. 15 mln lat temu i posiadał już tylko jeden palec (pozostałe całkowicie zanikły), otoczony grubą warstwą rogową – kopytem. Wyglądem i wielkością bardzo przypominał współczesne konie. Kolejnym – i na tę chwilę ostatnim – ogniwem w ewolucyjnym łańcuchu był znany nam dziś koń domowy (Equus caballus).

Koń w średniowieczu

Konie potrafiły dostosować się do różnych warunków klimatycznych na Ziemi, dlatego wyodrębniły się ich różne typy. Zwierzęta żyjące w nieprzystępnym i nieprzyjaznym środowisku górskim musiały być silne, masywne i wytrzymałe, są to tzw. konie zimnokrwiste. Obecnie, w czasach modernizacji rolnictwa wartość użytkowa tego typu znacznie zmalała – konie zimnokrwiste wykorzystuje się najczęściej do ciągnięcia powozów i bryczek. Jednak w średniowieczu znaczenie tych zwierząt było ogromne – nie tylko towarzyszyły żołnierzom w walce, ale stanowiły też podstawowy środek transportu i pomagały w uprawie roli, ciągnąc za sobą ciężki sprzęt. Choć porusza się na jednym palcu, koń może udźwignąć ciężar sięgający do 30% masy jego ciała. Dlatego zwierząt tych dosiadali rycerze noszący ciężkie zbroje. Dawały radę dzięki masywnej budowie, szerokiej klatce piersiowej i mocnym, wytrzymałym kościom. Co ciekawe, były nieco niższe od tych żyjących współcześnie.

W tych czasach szczególnie popularną formą walki była szarża z kopią, którą rycerz trzymał unieruchomioną pod pachą. Siła uderzenia nie zależała od samego jeźdźca, ale od ciężaru i siły jego wierzchowca. Dlatego popularna stała się hodowla rumaka bojowego, tzw. destriera, który mógł dźwigać nie tylko rycerza w pełnym uzbrojeniu, ale i własną zbroję. Końską zbroję nazywano wówczas ladrem. Jej głównym zadaniem była ochrona zwierzęcia w czasie bitwy. Osłaniała całe jego ciało z wyjątkiem pyska i nóg. Zbroja, choć zwiększała szansę wierzchowca na przeżycie, sprawiała, że stawał się on wolniejszy i o wiele szybciej się męczył, a po upadku podnosił z dużym trudem. Znaczenie koni w średniowieczu potwierdzają ich wysokie ceny. Koń średniej klasy, wykorzystywany głównie przez chłopów do pracy na polu, kosztował mniej więcej 24 grosze, podczas gdy koń doświadczony w walce ok. 200 groszy. Za najdroższe zwierzęta należało zapłacić nawet 3 tys. groszy. Koń był wówczas wart więcej niż miecz, którego cena wahała się od 15 do 120 groszy.

Ze względu na olbrzymie zapotrzebowanie koński biznes w średniowieczu rozwijał się niezwykle prężnie. Powstawały cechy specjalizujące się w produkcji poszczególnych elementów końskiego wyposażenia – siodeł, uzd, ostróg czy strzemion. Najdroższą częścią rzędu było siodło, zdobione przez najbogatszych kamieniami szlachetnymi. W średniowieczu rycerze trenowali w czasie turniejów, które choć początkowo brutalne, przekształciły się w kulturalne widowisko na królewskich dworach. Pierwszy turniej rycerski odbył się w 1095 r. we Flandrii (obecne tereny Belgii, Holandii i Francji). W Polsce (Lwówek Śląski) pierwsze tego typu zawody zorganizował Bolesław Rogatka w 1243 r. Z czasem imprezy te przekształciły się w prawdziwe widowiska. Specjalnie do tego celu tworzono wyszukane scenografie i kostiumy.

Gorąca krew

W przeciwieństwie do koni zimnokrwistych konie gorącokrwiste mają atletyczną budowę i są bardzo sprawne. Dlatego często biorą udział w sporcie i wyścigach. Typowymi przedstawicielami koni gorącokrwistych są konie angielskie i arabskie. Te pierwsze zwyczajowo nazywa się folblutami (z niem. voll – „pełny”, Blut – „krew”). Konie te należą do najszybszych na świecie. Specyficzna budowa ciała, m.in. skośnie położona łopatka, umożliwia im osiąganie zawrotnych prędkości – nawet do 70 km/h. Dlatego też folbluty można zobaczyć na hipodromach, czyli torach wyścigowych.

Historia wyścigów konnych sięga aż starożytnego Rzymu, natomiast pierwsze oficjalne zawody zorganizował w 1780 r. angielski lord Derby. W Polsce odbyły się one w 1841 r. przy Polu Mokotowskim. Obecnie w naszym kraju wyścigi organizowane są we Wrocławiu (Wrocławski Tor Wyścigów Konnych – Partynice), Warszawie (Tor Służewiec), Sopocie (Hipodrom Sopot) i Buczkowie. Za sukces w trakcie gonitwy odpowiada nie tylko koń, ale i dosiadający go jeździec – dżokej. Najlepiej, gdy jest on niewysoki i lekki, bo nie obciąża i nie spowalnia wierzchowca. Co ciekawe, przed gonitwą dżokeje i ich siodła są ważeni, aby każdy z uczestników wyścigu miał równe szanse. Gdy dżokej i jego siodło ważą za mało, w siodle umieszcza się ciężarki, aby każdy z koni dźwigał dokładnie taki sam ciężar. Warto wspomnieć, że trzyletni folblut Fusaichi Pegasus został sprzedany w 2000 r. za niebagatelną kwotę ok. 64 mln dol., bijąc w tej branży rekord.

Do koni gorącokrwistych należą też konie arabskie, uważane za najpiękniejsze na świecie. Przywiązują się do właściciela, są niezwykle inteligentne, chętne do pracy, a przy tym wrażliwe. Najprawdopodobniej pojawiły się 2,5 tys. lat temu na Półwyspie Arabskim. Mają lekką budowę ciała i charakterystyczny szczupakowaty kształt głowy. Obecnie konie te hoduje się głównie w Polsce, Niemczech, Anglii i Francji. Hodowla arabów nad Wisłą ma długą tradycję – rozpoczęła się już w XVIII w. – a najsłynniejszym ośrodkiem hodowlanym tych koni w Polsce stał się Janów Podlaski. Pochodziła stąd najbardziej utytułowana klacz czystej krwi arabskiej w historii hodowli tej rasy – Pianissima. To w Janowie organizuje się słynną aukcję koni arabskich Pride of Poland. Podczas licytacji w 2015 r. za klacz Pepitę uzyskano zawrotną kwotę 1,4 mln euro i stała się ona najdrożej sprzedanym koniem w kraju. Podczas pamiętnej aukcji wylicytowano łącznie 24 konie za niemal 4 mln euro. Dla porównania w 2017 r. sprzedano tylko 6 koni za ponad 400 tys. euro.

Końskie zdrowie

W skład końskiego jadłospisu wchodzi bogate w błonnik pożywienie roślinne. Żeby pozyskać z niego maksimum energii, układ pokarmowy musiał ulec odpowiednim przemianom. Przewód pokarmowy tych zwierząt może osiągać nawet 30 m długości. Trawienie zaczyna się w jamie gębowej – koń przeżuwa paszę 70–90 razy na minutę, stymulując tym samym wytwarzanie śliny, dziennie ok. 40 l. Żucie 1 kg siana trwa 30–40 min, 1 kg owsa – 9 min. W zestawieniu z rozmiarami konia jego żołądek jest niewielki – jego pojemność wynosi 8–15 l. Podobnie jak u człowieka jest on jednokomorowy. Specyficzna budowa sprawia jednak, że zwierzę nie potrafi wymiotować. Dzieje się tak tylko w przypadku pęknięcia ściany żołądka, w którego wyniku koń pada. W efekcie nieprawidłowego żywienia i stresu może wystąpić nadprodukcja soku żołądkowego. Wówczas błona śluzowa żołądka pokrywa się owrzodzeniami, które zmniejszają komfort życia zwierzęcia i jego użyteczność w sporcie. Chorobę wrzodową diagnozuje się poprzez wykonanie gastroskopii – trzymetrowy endoskop wprowadza się przez nos do żołądka znieczulonego zwierzęcia. Szacuje się, że wrzody występują u 25–50% źrebiąt i u 60–90% koni dorosłych. Jelito grube, o pojemności 125 l, zamieszkiwane jest przez miliony specyficznych lokatorów, prowadzących procesy fermentacyjne. Występuje tu ponad 400 gatunków grzybów, bakterii i pierwotniaków. Koński kał (wydalany co 90–120 min) jest chętnie wykorzystywany jako nawóz do uprawy wielu roślin i pieczarek ogrodowych. Owady wykorzystują go jako pożywienie i inkubator do wylęgu larw.

Podczas przeżuwania pokarmu zęby u konia się ścierają. Na szczęście rosną przez całe życie zwierzęcia. Ponieważ z biegiem lat zmienia się liczba i kształt zębów, pozwala to na określenie wieku konia. Źrebaki, podobnie jak ludzie, mają zęby mleczne. Na stałe wymieniają je po 9 miesiącach. Dorosłe samce mają 40, a samice 36 zębów. U ogierów występują dodatkowo dwie pary kłów – najprawdopodobniej zachowały się jako element pomagający w walkach o samice. Końskie zęby wymagają regularnych przeglądów, podczas których weterynarz z wykorzystaniem specjalnego sprzętu ocenia stan uzębienia zwierzęcia. Wszystko przez specyficzną budowę końskiej żuchwy – jest ona węższa od szczęki górnej. Wskutek tego zęby nie nachodzą na siebie idealnie podczas żucia i ich krawędzie ścierają się nierównomiernie. Co roku wykonuje się u weterynarza tzw. tarnikowanie, polegające na wyrównywaniu krawędzi zębów, dzięki czemu nie ranią one policzków zwierzęcia. Dzikie konie zamiast siana spożywają duże ilości bogatych w krzem ziół i twardych traw, co powoduje ciągłe ścieranie się siekaczy i niweluje potrzebę tarnikowania. Na jedzenie i poszukiwanie jedzenia zwierzęta poświęcają 16–18 godz. na dobę.

Utarło się, że do grupy końskich przysmaków należą jabłka i marchewki. Jednak nadmiar zawartych w nich cukrów może doprowadzić do wystąpienia najgroźniejszej z końskich dolegliwości – kolki. Kolka, inaczej morzysko, to choroba układu pokarmowego, która powoduje zaburzenie drożności jelit (skręt, zator, wzdęcie). Wymaga natychmiastowej interwencji weterynarza i niejednokrotnie kończy się śmiercią zwierzęcia. W sytuacji gdy farmakoterapia zawodzi, wykonuje się zabieg chirurgiczny. Szacuje się, że niezwłocznie wykonana operacja (w ciągu 4 godz. od wystąpienia objawów) daje 80–90% szans na przeżycie. Kolejna godzina opóźnienia redukuje te szanse o 10%.

Konie, przez setki lat przemierzając stepy, musiały nauczyć się ucieczki przed drapieżnikami. Dzięki wyczulonym zmysłom wzroku i słuchu mogły błyskawicznie zareagować na pojawiające się niebezpieczeństwo. Przez to stały się jednak płochliwe, na zagrożenie reagują nie atakiem, ale ucieczką. Dlatego nigdy nie można podchodzić do zwierzęcia od tyłu bez wcześniejszego nawiązania z nim kontaktu i oznajmienia swojej obecności. Co ciekawe, do konia lepiej podchodzić z lewej strony – spłoszone zwierzę ucieka zazwyczaj w prawo. Konie boją się też małych pomieszczeń. Jako zwierzęta stadne potrzebują towarzystwa, dlatego nie powinno trzymać się ich w pojedynkę.

Konie śpią i odpoczywają na stojąco, bo dzięki specyficznej budowie kończyn nie stanowi to dla nich problemu. Stawy blokują się, przez co mięśnie nie są potrzebne do utrzymania pozycji stojącej. Konie w naturze kładą się nieczęsto, a jeśli już to robią, muszą czuć się wyjątkowo bezpiecznie. Często pozycja leżąca jest oznaką nękającej zwierzę choroby.

Bez kopyt nie ma konia

Główną funkcją kopyt jest amortyzacja wstrząsu, gdy kończyna uderza o podłoże. Gdy weźmie się pod uwagę masę konia, okazuje się, że nacisk ten jest naprawdę duży. Dzięki elastycznej budowie kopyto tłumi tę siłę, zapobiegając jej przenoszeniu wzdłuż kończyny. W jego wnętrzu znajdują się paliczki (kości palca), liczne nerwy, tętnice i ścięgna. Na zewnątrz widać tzw. puszkę kopytową, którą można przyrównać do ludzkiego paznokcia. Cały czas rośnie, dlatego należy ją regularnie strugać i przycinać (werkowanie). Dzikie konie pokonują dziennie dziesiątki kilometrów po twardym, często skalistym podłożu, więc ich kopyta ścierają się w tempie narastania i nie wymagają szczególnej pielęgnacji. Bogate unaczynienie kopyta jest niezbędne do wytwarzania twardego rogu kopytowego. Od spodniej strony kopyta znajduje się tzw. strzałka – buduje ją tworzywo (miazga kopytowa) przypominające konsystencją gumę. Podczas przemieszczania się konia strzałka dotyka podłoża, amortyzując wstrząsy.

Jedną z metod ochrony końskiego kopyta przed nadmiernym ścieraniem jest podkuwanie. W tym celu podkowy (metalowy odlew w kształcie litery U) przybija się gwoździami do spodniej strony kopyta. Materiał na podkowę zależy od sposobu użytkowania konia – podkowy koni wyścigowych muszą być lekkie, dlatego często wykonuje się je z aluminium. Podkowa zabezpiecza kopyto przed urazami mechanicznymi i ułatwia zwierzęciu ruch na różnych podłożach. Zmienia też jednak naturalną motorykę i pracę stawów, bo utrzymuje strzałkę w powietrzu. Podkowę powinno się wymieniać co 6 miesięcy i przed założeniem nowej wystrugać kopyto. Co ciekawe, kolor końskiego kopyta odpowiada kolorem jego sierści z okolicy kopyt. Konie o ciemnym umaszczeniu mają kopyta czarne, natomiast zwierzęta jasno umaszczone – kremowe.

Jedną z najgroźniejszych chorób dotykających kopyta jest ochwat. Polega on na zapaleniu tworzywa budującego kopyto, co objawia się charakterystycznym łuszczeniem i rozwarstwieniem. Często rotacji ulega też znajdująca się we wnętrzu kopyta kość. Ochwat to bardzo poważne schorzenie, które uniemożliwia zwierzęciu ruch i bardzo często prowadzi do jego śmierci.

Jedną z najtragiczniejszych rzeczy, jaka może spotkać konia, jest złamanie nogi. Bez nóg i kopyt konia zwyczajnie nie ma. W westernach często pojawiają się sceny, na których kowboj, litując się nad wierzchowcem ze złamaną nogą, przykłada mu do głowy rewolwer. Pozycja leżąca, niemożność podniesienia się i ucieczki jest dla tych zwierząt prawdziwą udręką. Ciało konia buduje 205 kości, a 80 z nich znajduje się w nogach. Stosunkowo lekkie kości umożliwiają zwierzęciu sprawne, szybkie poruszanie się, ale podczas urazu nie łamią się, lecz kruszą na setki kawałków. Końskie kończyny są dla konia jednocześnie zbawieniem i utrapieniem. Poskładanie złamanej nogi często jest niemożliwe. Mało tego, dolne części kończyn są słabo umięśnione, przez co podatne na bolesne złamania otwarte. Dlatego konie ze złamaną nogą najczęściej usypia weterynarz. Te, które nie mają tyle szczęścia i odpowiedzialnych właścicieli, trafiają do rzeźni, gdzie na zwierzęciu można zarobić ten ostatni raz.

***

Najmniejsze konie na świecie

Falabella to miniaturowa rasa koni wyhodowana w Argentynie. Ich masa wynosi 35– 40 kg, a wysokość w kłębie nie przekracza 75 cm. Choć niewielkie, konie te są wyśmienitymi skoczkami.

***

Konie na mięso

Bogata w białko i uboga w tłuszcz konina jest przysmakiem w Chinach czy Japonii. W Polsce niewielu jest smakoszy tego mięsa, ale w dużych ilościach eksportuje się je do Włoch. Spożywanie koniny rodzi kontrowersje, bowiem według wielu osób konie nie powinny być traktowane jako zwierzęta rzeźne.

***

Dziko żyjące konie

Mustangi to zdziczałe konie, które zostały przywiezione przez Hiszpanów do Ameryki Północnej w XVI w. Po ucieczce z niewoli utworzyły zupełnie nową rasę. W XVIII w. ich populacja liczyła ok. 5 mln sztuk, dziś jedynie 10 tys. Mustangi masowo zabijano na mięso i skóry w trakcie pierwszej wojny światowej. Żyją na prerii, tworząc niewielkie stada. Od 1971 r. konie te objęto ochroną prawną.

Z kolei konia Przewalskiego nigdy nie udało się udomowić. Ostatnie dzikie osobniki widziano w 1969 r. na terenie Mongolii. Obecnie trwają próby reintrodukcji gatunku w tym kraju. W 2008 r. liczbę koni Przewalskiego na świecie oszacowano na 1872. Od konia domowego gatunek ten różni liczba chromosomów i krótka grzywa.

01.05.2019 Numer 5/2019

Czytaj także

Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną