Środowisko

Jak Ziemia sama się schłodziła

Numer 1/2019
Ostatnia epoka lodowcowa została sprowokowana przez zjawiska zachodzące głęboko we wnętrzu globu.

Plejstocen, czyli epoka lodowcowa, zaczął się ok. 2,5 mln lat temu, a skończył przed zaledwie 12 tys. lat. Można powiedzieć, że – w geologicznej skali czasu – to było wczoraj. Dlaczego jednak na Ziemi zrobiło się tak chłodno, że wielkie masy lądu pokryły znaczną część Europy, Azji i Ameryki Północnej? Hipotez jest wiele, a nową dorzucili ostatnio na łamach czasopisma „Geophysical Research Letters” geolodzy z Rice University w Houston (USA). Richard Gordon i Daniel Woodworth twierdzą, że w ciągu ostatnich 12 mln lat dochodziło do powolnego, ale wyraźnego przesuwania się materii w płaszczu i skorupie ziemskiej względem osi obrotu planety. Nie pozostało to bez wpływu na powierzchnię globu. Na przykład Grenlandia jakieś 3 mln lat temu znalazła się na tyle blisko bieguna północnego, że pojawiły się na niej pierwsze lodowce – najpierw małe, potem coraz większe.

Swoje badania naukowcy prowadzili niedaleko Hawajów. Odkryli, że jakieś 48 do 12 mln lat temu cały ten archipelag leżał bardziej na północy, po czym ruszył w podróż względem ziemskiej osi obrotu. Te wędrówki to właśnie efekt przemieszczania się skalnej materii w płaszczu Ziemi. Do takich przemieszczeń dochodzi zwykle wtedy, gdy we wnętrzu globu, ale z dala od równika, formują się bąble bardzo gęstej lepkiej materii. – W pewnym sensie wytrącają one wirującą Ziemię ze stanu równowagi. Dlatego planeta zaczyna dążyć do tego, aby ta nadwyżka materii przesunęła się bliżej równika. Redystrybucja masy nie ma wpływu na nachylenie osi ziemskiej, ale ma na to, gdzie pojawią się bieguny, czyli miejsca przejścia osi obrotu przez powierzchnię globu – wyjaśnia Gordon.

01.01.2019 Numer 1/2019

Czytaj także

Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną