Środowisko

Zagadka młodszego dryasu

Numer 3/2018
Wystarczyło 100 lat, aby temperatury w Europie spadły o 10°C.

Młodszy dryas – tak geolodzy nazywają nagłą fazę ochłodzenia, które ogarnęło półkulę północną przed 13 tys. lat i utrzymywało się około tysiąca lat. Ochłodzenie przyszło niespodziewanie w chwili, gdy nasz glob wygrzebywał się z epoki lodowcowej. Temperatury, które rosły od wielu tysięcy lat, raptownie znów zjechały na dno.

Anders Carlson, geolog z Oregon State University, twierdzi, że nastąpiło to wtedy, gdy do Oceanu Atlantyckiego wlały się olbrzymie ilości wód słodkich pochodzących z topnienia lądolodu zajmującego Amerykę Północną. Badacze najnowszych dziejów geologicznych Ziemi wiedzą nie od dziś, że 13 tys. lat temu północny Atlantyk został wzbogacony dużymi ilościami wód rzecznych. Były one lżejsze od wód słonych i unosiły się na powierzchni oceanu, zagradzając drogę ciepłym prądom morskim, podążającym ze strefy podzwrotnikowej na północ. Zatrzymanie tego krążenia skończyło się potężną awarią ogrzewania.

Zespół Carlsona, mierząc poziom izotopu berylu 10Be w głazach narzutowych, zrekonstruował przebieg zdarzeń. Wody wypływające z wielkiego lądolodu północnoamerykańskiego (dotarł aż pod 38˚ szerokości geograficznej, na którym leżą teraz np. Ateny) początkowo kierowały się na południe, do Zatoki Meksykańskiej. Przed 13 tys. lat zmieniły bieg i popłynęły na wschód, ku Atlantykowi. Kilka dekad później nastąpiło załamanie klimatu. – Ten scenariusz może się powtórzyć, jeśli zacznie się topić Grenlandia – przestrzega Carlson.

01.03.2018 Numer 3/2018

Czytaj także

Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną