Środowisko

Amory na 150 decybeli

Numer 2/2018
Oto jedno z najgłośniejszych zwierząt na Ziemi. Ryba Cynoscion othonopterus.

Zamieszkuje ona wyłącznie północną część Zatoki Kalifornijskiej. Z powodu przełowienia jej populacja systematycznie się kurczy, wciąż jednak każdej wiosny miliony osobników o wielkości deski snowboardowej wpływają do wód delty Kolorado, aby tam odbyć tarło. Trzeba przyznać, że podczas zalotów i amorów nie zachowują się cicho. Wręcz przeciwnie! Odgłosy samców, przypominające do złudzenia serie z ciężkich karabinów maszynowych, można usłyszeć z odległości nawet 27 km. Tak ustalili badacze, którzy wyniki swoich analiz opublikowali w grudniu ub.r. w czasopiśmie „Biology Letters”.

W czasie gdy ryby oddawały się orgii, Timothy Rowell, ichtiolog z University of California w San Diego, i jego współpracownicy śledzili je przez cztery dni za pomocą sonaru i podsłuchiwali za pośrednictwem podwodnych mikrofonów. Rekordowy dźwięk wśród zarejestrowanych miał natężenie przekraczające 150 dB. Osobnik, który go wydawał, był zatem głośniejszy od startującego samolotu. Jeśli człowiek znalazłby się w pobliżu tego samca, straciłby słuch. – Wiele zwierząt wodnych, w tym ryb, emituje bardzo głośne dźwięki w okresie godowym. W ten sposób zalotnicy zachęcają samiczki do seksu. Jednak żadna znana nam ryba nie hałasuje tak jak Cynoscion othonopterus – mówi Rowell. Naukowiec podkreśla, że może ona uszkodzić słuch innych morskich zwierząt żyjących w Zatoce Kalifornijskiej, choćby fok i wielorybów. Na szczęście ten ogłuszający spektakl trwa tylko kilka dni w roku.

01.02.2018 Numer 2/2018

Czytaj także

Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną