Środowisko

Paprocie, jakich nie znacie

Numer 2/2018
Zwinięte w kształt pastorału młode liście paproci. Zwinięte w kształt pastorału młode liście paproci. Studio-Neosiam / Shutterstock
Te kojarzące się z epoką dinozaurów rośliny mogą podszywać się pod drzewa, szczypiorek czy koniczynę. Niektóre nadają się do jedzenia, inne są silnie trujące, a nawet rakotwórcze. Pewne gatunki wyłapują z powietrza szkodliwe związki albo przydają się do wyrobu wielu przydatnych przedmiotów.
Platycerium andinum z charakterystycznymi łosimi rogami. Rośnie na drzewach.ittipon/Shutterstock Platycerium andinum z charakterystycznymi łosimi rogami. Rośnie na drzewach.
Wodne paprocie pokrywają rzeki Tajwanu.Wei Ling Chang/Shutterstock Wodne paprocie pokrywają rzeki Tajwanu.
Jajowaty liść nasięźrzału pospolitego.Wikipedia Jajowaty liść nasięźrzału pospolitego.
Nerecznica samcza.iliart/Shutterstock Nerecznica samcza.
Kłącze paproci drzewiastej Cibotium barometz przypomina martwego owada.wasanajai/Shutterstock Kłącze paproci drzewiastej Cibotium barometz przypomina martwego owada.
Młode pędy orlicy nadają się do sałatek.Jiang Hongyan/Shutterstock Młode pędy orlicy nadają się do sałatek.
Orlica pospolita.Yuliia Kononenko/Shutterstock Orlica pospolita.
Niesamowity cykl życiowy.GraphicsRF/Shutterstock Niesamowity cykl życiowy.

Paprocie pojawiły się na Ziemi 390– 360 mln lat temu. Obecnie rosną na całym globie, we wszystkich strefach klimatycznych, no, może z wyjątkiem obszarów, gdzie jest skrajnie sucho lub bardzo zimno. Szczególnie dużo jest ich w strefie tropikalnej. Znamy ok. 12 tys. gatunków paproci zaliczanych do 230 rodzajów. Prawda, że dużo? Nie są tak po prostu zielone. Ich zieleń ma różne odcienie, a liście o rozmaitych kształtach cechują przebarwienia – od białego przez srebrzyste i różowe po brunatne. Znajdziemy na nich włoski, łuski lub woski dodające im atrakcyjności.

Olbrzymy i karły

Są wśród nich egzemplarze bardzo duże i bardzo małe. Szczególnie okazale prezentują się paprocie drzewiaste, dorównujące wielkością drzewom. Mają one kłącze w postaci niby-pnia, wznoszącego się na wysokość od kilku do nawet 20 m i osiągającego do 0,5 m średnicy. – Nie wytwarzają pnia, lecz kłodzinę: inna budowa, inny typ wzrostu – mówi dr Ewa Szczęśniak z Wydziału Nauk Biologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego. – Typowy pień rozrasta się w wyniku podziałów komórek wewnątrz niego, a kłodzina grubieje w wyniku nakładania kolejnej warstwy korzeni przybyszowych i ogonków liściowych.

Kłodzina takiej paproci jest zakończona pióropuszem pierzasto podzielonych liści rozwiniętych w szerokie parasole o średnicy kilku metrów. Dlatego roślina przypomina palmę. Paprocie drzewiaste rosną w lasach strefy tropikalnej oraz w Ameryce Środkowej, Indiach, Indonezji, Australii i Nowej Zelandii. Jeszcze do niedawna były w Polsce nie do zdobycia, ale to się zmieniło. Jedną z najłatwiejszych w uprawie z tej grupy jest Dicksonia antarctica. Doskonale nadaje się do ogrodów i szklarni, choć można spróbować uprawy w mieszkaniu. Po wielu latach osiągnie spore rozmiary, w warunkach naturalnych nawet 6 m wysokości. Rośliny te rosną powoli. Po 20 latach pień ma dopiero około 75 cm wysokości.

Kontrastem dla największych niech będzie uznana za najmniejszą paproć świata azolla karolińska, mogąca pochwalić się 2 cm wzrostu. Ta drobna, swobodnie pływająca paproć wodna, pochodząca z Ameryki Północnej, tworzy na powierzchni rodzaj kożucha. – Azolla ma w liściach komory, w których rozwijają się sinice i bakterie zdolne do wiązania azotu atmosferycznego. Azolla z niego korzysta. W sprzyjających temperaturach może podwoić swoją masę w ciągu trzech dni i na dłuższą metę doprowadzić do pokrycia zbiornika szczelną, grubą warstwą nieprzepuszczającą światła i tlenu, co w efekcie powoduje wymarcie większości organizmów żyjących w zbiorniku. W Azji jest wprowadzana do upraw ryżu jako zielony nawóz oraz warstwa uniemożliwiająca wzrost chwastów i rozwój komarów. Dodatkowo jest pokarmem dla kaczek – mówi dr Szczęśniak.

Czy to paproć?

Czy poroże łosia może rosnąć w doniczce? Może, jeśli jest paprocią o nietypowym kształcie, potocznie nazywaną łosimi rogami od kształtu liści. Jej inna nazwa to płaskla. Pochodzi z tropikalnych lasów Indonezji i Australii, gdzie rośnie na gałęziach drzewa na wysokości nawet 25 m (jej zarodniki dostają się tam wraz z wiatrem). Życie bez kontaktu z ziemią i bez korzeni umożliwiają jej liście, a ma ich dwa rodzaje. Jeden to wspomniane już łosie rogi. Drugi – liście tarczowate, które służą roślinie do przytwierdzenia się do drzew i tworzą przy okazji konchę, czyli naturalny zbiornik gromadzący wodę i próchnicę, potrzebne paproci do życia.

Teraz coś na szczęście. Wygląda jak czterolistna koniczyna i nazywa się marsylia czterolistna. Ta paproć wodna występuje w Europie Południowej, Azji i Ameryce Północnej. W latach 50. ub.w. uznano, że w Polsce wyginęła. Tymczasem w 1973 r. odnaleziono ją przypadkowo na brzegu Jeziora Goczałkowickiego. Została stamtąd wykopana, przeniesiona do ogrodów botanicznych i namnożona.

Na pierwszy rzut oka nasięźrzał pospolity to również nie paproć. Ma jajowate liście, a właściwie jeden liść wyrastający z podziemnego kłącza. W Polsce jest to gatunek rzadko spotykany, objęty ścisłą ochroną. Kiedyś wierzono, że nasmarowanie ciała jego liśćmi sprawi, że płeć przeciwna będzie odczuwać większy pociąg względem wysmarowanej panny. Ale przy zrywaniu nasięźrzału należało wypowiedzieć odpowiednie zaklęcie i wystąpić w stroju Ewy, czyli nago.

Trudno też uwierzyć, że paprocią jest gałuszka kulecznica. Roślina ta spotykana jest w środkowej i południowej Europie. W Polsce występuje rzadko – na Ziemi Lubuskiej i Dolnym Śląsku, na Górnym Śląsku ma jedno stanowisko. Z cienkiego rozrastającego się poziomo kłącza wyrastają listki w kształcie szczypiorku; młode skręcone są ślimakowato. Gałuszka porasta brzegi i dno zbiorników wodnych.

Sałatka z paproci

Ktoś jadł paproć? Raczej nie, a można ją jeść, chociaż trzeba wiedzieć jak. W tropikach zjada się gotowane, zwinięte w pąki liście ponad 30 gatunków paproci, chociaż wiele z nich jest toksycznych. Australijscy Aborygeni spożywają kuliste części marsylii drummonda, zawierające zarodniki. Zbierają je, mielą na proszek, mieszają z wodą w celu wytworzenia ciasta i odpowiednio podgrzewają. – Żywienie się marsylią zawierającą wysokie stężenie tiaminazy, enzymu, który rozkłada tiaminę (witaminę B1), może wywołać chorobę beri-beri, objawiającą się zaburzeniami pracy neuronów i włókien mięśniowych. Doprowadziło to do śmierci niemal całą ekspedycję Burke’a i Willsa w 1861 r. A była to jedna z najdrożej wyposażonych wypraw w dziejach Australii, mająca po raz pierwszy przeciąć kontynent z południa na północ. Jej członkowie zwyczajnie zlekceważyli doświadczenie autochtonów – opisuje dr Szczęśniak.

Silnie trujące liście i kłącza orlicy pospolitej, rosnącej na całym świecie, nadają się do jedzenia dopiero po przetworzeniu. Kłącze zawiera do 60% skrobi i wytwarza się z niego mąkę. Niestety, jest ono bardzo gorzkie, ale można tę gorycz częściowo wyeliminować poprzez wysuszenie. Ze względu na swoją pożywność i powszechne występowanie kłącza orlicy stanowiły główny pokarm biednej ludności w XVII w. w niektórych regionach Francji. Jadalną częścią tej paproci są też młode liście o kształcie pastorału. Po ugotowaniu stanowią podstawę japońskiego ryżowego dania warabe. Muszą być poddawane obróbce termicznej, bo surowe są gorzkie i zawierają rakotwórczą substancję ptakwilozyd. Podwyższoną zachorowalność na określone nowotwory w Japonii (głównie przełyku i żołądka) wiąże się właśnie z dużym spożyciem potraw z orlicy. Ale ta paproć jest bardziej toksyczna dla zwierząt, wywołuje nowotwory jelit, wątroby i układu moczowego. Bydło i owce dość chętnie zjadają orlicę, a więc zatrucia nie należą do rzadkości. Szczególnie często notowane bywały w Szkocji, Australii, Nowej Zelandii, Turcji i Brazylii. Człowiek jest pośrednio narażony na toksyny orlicy pochodzące z mleka i mięsa zwierząt z farm, gdzie pastwiska w nią obfitują.

Do jedzenia nadają się również młode pastorałowate liście pióropusznika strusiego, z których przyrządza się sałatkę popularną w USA i Kanadzie. Paproć ta, uprawiana na rozległych plantacjach, dostarcza mięsistych liści o smaku podobnym do pędów szparaga. Sałatkę robi się tak: miesza się listki rzeżuchy, pokrojone truskawki, zwinięte listki paproci, krążki cebuli, ocet winny, oliwę z oliwek, sól i pieprz do smaku.

Leczą i sprzątają

Od dawna znane jest lecznicze działanie ekstraktów z kłączy i liści niektórych gatunków paproci. Ze względu na wysoką zawartość glikozydów, flawonów, garbników i śluzów okazały się skutecznym środkiem przeciw pasożytom przewodu pokarmowego, w tym tasiemcom. Znajdują też zastosowanie jako środki wykrztuśne, moczopędne, przeciwreumatyczne. Liście stosowane są jako kompresy i okłady na stłuczenia, źle gojące się rany oraz ukąszenia owadów. Takie właściwości ma nerecznica samcza, a wykorzystywano je już w starożytności. Jej kłącze stosowano w weterynarii i medycynie na tasiemca (dbając, by nie przekroczyć zaleconej dawki, co mogło doprowadzić do uszkodzenia nerwu wzrokowego). Z kolei pędy orlicy spożywano jako środek moczopędny.

O rewelacyjnych właściwościach leczniczych Cibotium barometz dowiedzieliśmy się dzięki badaniom wietnamsko-koreańskiego zespołu. Paproć ta jest stosowana przez azjatyckich zielarzy od dawna, ale nowością jest fakt, że ekstrakt z tej rośliny – rosnącej na terenie Chin i Półwyspu Malajskiego – może hamować rozwój osteoporozy. W przeprowadzonym eksperymencie wykorzystano łącznie osiem substancji wyizolowanych z ekstraktu tej paproci. Dodano je do naczyń hodowlanych zawierających makrofagi – są to komórki zdolne m.in. do przemiany w osteoklasty, czyli tzw. komórki kościogubne. W organizmie ich nadmierna aktywność prowadzi do osteoporozy. Spośród badanych substancji cztery dobrze blokowały powstawanie osteoklastów, z czego jedna osiągała skuteczność na poziomie aż 97%.

Mieszkania i biura emitują różnego rodzaju związki szkodliwe dla zdrowia. Pochodzą one z klejów, farb i lakierów, a nawet płynów do czyszczenia. Uważa się, że paprocie spełniają funkcję zielonych filtrów powietrza, dlatego dobrze je mieć przy sobie. Dezaktywują toksyny z dymu tytoniowego i fale z urządzeń elektronicznych, a także poprawiają wilgotność powietrza w pomieszczeniach. Dodatkowo niwelują niekorzystne działanie drobnoustrojów i alergenów. W roli „sprzątaczki” doskonale sprawdzi się nefrolepis wyniosły. To jedna z najłatwiejszych w uprawie i najpopularniejszych paproci.

Do przemysłu i technologii

Istnieją też gatunki paproci, których liście ze względu na trwałość nadają się do zastosowań wręcz przemysłowych. Należą do nich nefrolepis, orliczka i dawalia. Używane są do aranżacji wiązanek kwiatowych, a po utrwaleniu służą jako przybranie wieńców i suchych bukietów. Z suszonych łodyżek i liści wyplata się maty, kosze, kapelusze lub wypycha nimi materace. Łuskami liściowymi paproci drzewiastych napełnia się tzw. zimne poduszki, które nie nagrzewają się podczas tropikalnych nocy.

Z pędów paproci drzewiastych wyrabia się wiszące pojemniki do uprawy storczyków i paproci. Służą one też do produkcji toczonych waz o ozdobnym ornamencie. Natomiast australijskich naukowców zainspirował kształt liści paprotnika zbrojnego, ciasno pofałdowanych i pełnych żyłek, co daje dużą powierzchnię do przechowywania energii i wody. Stworzyli oni oparte na tych samych fraktalnych kształtach co pierzasty liść paproci elektrody z grafenu, które mają umożliwić zwiększenie pojemności ogniw wykorzystywanych do przechowywania energii elektrycznej o 3000%.

Kwiat paproci – mit czy prawda?

W wierzeniach słowiańskich kwiat paproci jest legendarny. Zakwita podobno tylko raz w roku, podczas najkrótszej nocy (ok. 21–22 czerwca). Znalazcy zapewniać miał bogactwo, dlatego jego poszukiwania były stałym elementem kupały. Czym jest ten tajemniczy kwiat? Do powstania legendy przyczynić się mogły gatunki paproci zwane kwitnącymi, jak gatunki podejźrzona, których drobne liście, zebrane w obfite grona na wydłużonych łodygach, sprawiają wrażenie gron kwiatowych. Podobnie płodne części liści długosza królewskiego mogą kojarzyć się z kwiatostanem.

Żadna z tych paproci nie powinna być jednak brana pod uwagę, ponieważ – jak wyjaśnia dr Ewa Szczęśniak – kwiat paproci nie istnieje: – Paprocie nie wytwarzają kwiatów, mają zupełnie inny cykl życiowy niż rośliny kwiatowe. Ludzie żyjący blisko przyrody obserwowali ją starannie, bo od tego zależało ich życie. I stwierdzili, że większość roślin działa według schematu: nasiono, siewka, dorosły okaz, kwiat, owoc, nasiono. W przypadku paproci mamy coś à la siewka, mamy dorosły okaz i brakuje całej reszty. Żeby dopasować świat do znanego schematu, wymyślili więc, że paproć kwitnie, ale bardzo rzadko i bardzo krótko. A skoro tak, to znalezienie jej kwiatu oznacza ogromne szczęście i dostatek. Jako że w baśni morał musi być, bogactwo zdobyte w inny sposób niż pracą jest niemoralne, więc we wszystkich baśniach znalazcy kwiatu paproci źle kończyli. Pieniądze bez pracy szczęścia nie dają.

Ewa Stępień
dziennikarz popularnonaukowy

***

Garść ciekawostek

Amazońska paproć z rodzaju Solanopteris, rosnąca na koronach drzew, wytwarza na łodygach bulwki, w których mieszkają mrówki, w razie zagrożenia broniące domu i rośliny.

Metalicznymi niebieskawozielonymi liśćmi wyróżnia się wśród paproci Trichomanes elegans. Wspaniałe kolory nie wynikają z zawartości barwnika, lecz są zjawiskiem optycznym polegającym na zmianie widocznych barw w wyniku nakładania się fal świetlnych. Podobny efekt występuje na powierzchni minerałów, plamach cieczy (np. benzyny) czy w bańkach mydlanych.

W czasach wiktoriańskich Anglię opanowała pteridomania (szał na punkcie paproci). Każdy musiał mieć kolekcję tych roślin w ogrodzie, domu lub skrzynce. Na zbieraniu paproci zyskał rynek sprzedaży gadżetów dla kolekcjonerów. Sztuki dekoracyjne prezentowały motyw paproci na wyrobach ceramicznych, szklanych, metalowych, tekstylnych, paproć pojawiała się na wszystkim – od prezentu na chrzest po nagrobki i pomniki.

A teraz coś dla artystów i matematyków. Jeśli przyjrzymy się niektórym liściom paproci, dostrzeżemy naturalne powtórzone piękno. Wielokrotnie złożone liście są naturalnymi fraktalami. Oznacza to obiekt samopodobny – taki, którego pojedyncze części są podobne do całości – a przy tym nieskończenie subtelny, ukazujący delikatne detale o poszarpanym, kłębiastym wyglądzie. W przyrodzie struktury o budowie fraktalnej są powszechnie spotykane – oprócz paproci są to płatki śniegu, układ naczyń krwionośnych, systemy wodne rzek, błyskawica lub kwiat kalafiora.

Pteris vittata toleruje arsen, jeden z najbardziej toksycznych metali ciężkich, w stężeniach nawet 1000 razy wyższych niż inne rośliny. To jedyny wielokomórkowy organizm, który skutecznie wysysa arsen z gleby i gromadzi w swoich tkankach. Daje to paproci ewolucyjną przewagę – staje się trująca dla roślinożerców oraz może zasiedlać podłoża niedostępne dla większości roślin.

Paprocie również pachną, jak choćby Microsorum scandens, występująca w Nowej Zelandii i Australii i roztaczająca nutę piżmową, czy azjatycka Lindsaea odorata, której świeżo wysuszone liście mają wyraźny zapach kumaryny, czyli świeżego siana.

***

Niesamowity cykl życiowy

Przebiega z udziałem dwóch niezależnych pokoleń. Z zarodnika powstaje przedrośle, niewielki twór zazwyczaj sercowatego kształtu, który wykształca rodnie i plemnie. W obecności wody plemniki przepływają do rodni. W wyniku zapłodnienia powstaje zygota, która rozwija się w samodzielną roślinę.

01.02.2018 Numer 2/2018

Czytaj także

Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną