Środowisko

Gdy urywa się kontynent

Numer 2/2017
Bąble metanu ulatniającego się z dna jeziora Bajkał zostały zamrożone w lodzie. Bąble metanu ulatniającego się z dna jeziora Bajkał zostały zamrożone w lodzie. Shutterstock
Na dnie morza powstawały kiedyś lawiny, które zasypywały obszary równe powierzchni Islandii. Czy coś takiego może się jeszcze zdarzyć?
Obszar osuwiska Storegga na Morzu Norweskim (­zaznaczony na bordowo). Podane ­wysokości fali tsunami były wg ostatnich ­badań o kilka ­metrów wyższe.Infografika Zuzanna Sandomierska-Moroz Obszar osuwiska Storegga na Morzu Norweskim (­zaznaczony na bordowo). Podane ­wysokości fali tsunami były wg ostatnich ­badań o kilka ­metrów wyższe.

Listopad 2016 r., Nowa Zelandia. Wstrząsy powtarzają się kilkakrotnie. Największy (7,8 stopnia w skali Richtera) powstaje około 100 km od Christchurch, miasta zdewastowanego przez trzęsienie ziemi pięć lat wcześniej. Na lądzie obsuwają się lawiny, pęka ziemia, walą się domy, o wybrzeże uderza fala tsunami. Kilka dni później świat obiega szokująca wiadomość: obie wyspy Nowej Zelandii nagle zbliżyły się do siebie. Dużo słyszy się o podobnych kataklizmach, lecz jak się okazuje, zdarzają się one nie tylko na lądzie.

01.02.2017 Numer 2/2017

Czytaj także