Technologia

Nurkowanie dla każdego

Numer 4/2019
Pomysłowe gadżety pozwalają odwiedzać podwodny świat bez ciężkich butli i nurkowych patentów. A strumieniowe napędy, panoramiczne maski czy inteligentne drony ułatwiają nie tylko zabawę, ale i rejestrowanie wycieczki pod powierzchnią.

Niewielki, przypominający koło ratunkowe ponton utrzymuje nad powierzchnią wody kompresor, z którego sprężone powietrze wędruje ponadtrzymetrowym przewodem do nurka – tak wygląda wynalazek o nazwie NEMO firmy BLU3. System reaguje na oddech użytkownika i spręża powietrze tylko w momencie zapotrzebowania. Dzięki użyciu kompaktowego kompresora i niedużej baterii całość waży zaledwie 5 kg. Urządzenie można więc łatwo spakować do torby i zabrać na plażę, basen czy na łódkę. To doskonałe rozwiązanie dla tych, którzy chcą się na razie tylko przekonać, jak to jest pływać i oddychać pod wodą, a także dla wszystkich pragnących podziwiać na niewielkiej głębokości ukryty pod powierzchnią świat.

Pomysł amerykańskiej firmy sprawił, że staje się to łatwe i dostępne praktycznie dla każdego. A wynalazków dla amatorów podwodnych przygód jest znacznie więcej.

Lekko, łatwo i przyjemnie

Choć z NEMO można pływać tylko płytko pod powierzchnią, to potrzebne jest słowo przestrogi. Otóż z wodą nie ma żartów i nawet taka zabawa wymaga pewnej wiedzy oraz umiejętności. To dlatego, że już przy tak, wydawałoby się, niewielkim zanurzeniu może dojść do wypadku – kiedy np. ktoś dalej od powierzchni nabierze powietrza (podawanego pod odpowiednim ciśnieniem) i wynurzy się z zatrzymanym oddechem, może dojść do uszkodzenia płuc. Jednak po opanowaniu tak naprawdę nieskomplikowanych umiejętności tego typu nurkowanie nie powinno nastręczać większych trudności. Natomiast w zdobyciu odpowiedniego doświadczenia, np. przez dzieci, pomoże nieco podobne do NEMO urządzenie firmy Snorkel Dive Innovations, czyli STEPDive. Dostarcza ono dwójce lub trójce nurków powietrze za pomocą węży z pływającej na małym pontonie butli. W skład systemu wchodzą również dodatkowe pływające na powierzchni bojki, do których przymocowuje się 5-metrowe linki połączone z zakładanymi przez nurków uprzężami. Maksymalne zanurzenie więc, jakie uzyskuje dana osoba, da się ograniczać w zakresie od 0,5 do 5 m. STEPDive wydaje się zatem świetnym rozwiązaniem dla rodziców i dziecka czy jednego rodzica i dwojga dzieci. Podopiecznym w miarę nauki zwiększa się możliwości zanurzania i towarzyszy im w ich postępach.

W prostszy sposób działa natomiast urządzenie o nazwie Scorkl, które pozwala na zabranie zapasu powietrza pod wodę. To mała butla z wmontowanym automatem do oddychania. Producent zaleca jednak, aby osoby z uprawnieniami nie schodziły poniżej 10 m, a reszta – poniżej 3 m. Powietrza wystarcza tylko na 10 min, ale to i tak znacznie dłużej niż czas nurkowania z tym, co mamy w płucach. Butlę można łatwo przy tym dopełnić, np. za pomocą dołączonej do niej ręcznej pompki.

Z kolei osoby wolące raczej pływać na powierzchni lub tuż pod nią mogą posłużyć się specjalną fajką do oddychania Powerbreather firmy Ameo. Mocno różni się ona od zwykłych fajek nurkowych. Po pierwsze posiada zawór, który sprawia, że nawet po zanurzeniu nie wlewa się do niej woda. Nie ma więc ryzyka zachłyśnięcia i problemu z wydmuchiwaniem wody, kiedy na chwilę zejdziemy nieco głębiej. Powerbreather zapewnia również stały dostęp do świeżego powietrza. To ważne, ponieważ w tradycyjnej fajce powietrze nie do końca się wymienia w trakcie oddychania – im dłuższa fajka, tym więcej go w niej zalega. Twórcy Powerbreather rozwiązali ten kłopot w ten sposób, że powietrze wdychane przemieszcza się inną drogą niż wydychane.

Aby lepiej widzieć

Kiedy już ktoś zanurzy się pod powierzchnię, naturalnie będzie chciał jak najwięcej zobaczyć. I tutaj amatorom podwodnych przygód wynalazcy mają wiele do zaproponowania. Na przykład firma AAK Diving oferuje maskę z zaokrągloną szybką zamiast prostej. Co to daje? W takim sprzęcie można oglądać świat w zakresie 180 stopni i dzięki temu w pełni cieszyć się widokami. Z kolei tych, którzy nie lubią mieć zbyt wielu gadżetów wokół siebie, zapewne zainteresują okulary Sealz. To z pozoru zwyczajne okulary przeciwsłoneczne. Doskonale działają na lądzie, lecz wystarczy nacisnąć jeden guzik, a zmieniają się w okularki podwodne. Dla bardziej ambitnych, zafascynowanych np. freedivingiem, powstały natomiast podwodne okulary Hektometer. Otóż rozwiązują one problem pojawiający się przy schodzeniu na większą głębokość. Wnętrze okularów jest odizolowane od otoczenia, a ponieważ wraz z głębokością zwiększa się napór wody, w zwykłych okularkach powstaje podciśnienie. Nurek ma wrażenie, jakby wysysało mu gałki oczne. Freediverzy często więc używają masek, które pozwalają na wyrównanie ciśnienia przez wpuszczenie do nich powietrza nosem. Kiedy jednak nurkuje się na bezdechu, to lepiej nie tracić powietrza. Hektometer zaś mają wmontowaną w obudowę rozciągliwą silikonową membranę, która wygina się do wewnątrz w miarę zanurzania. W ten sposób zmniejsza się objętość wypełniającego okularki powietrza, co reguluje jego ciśnienie.

Wspomaganie mięśni

Gdy ktoś pod wodą poczuje się już całkiem pewnie, może zechcieć wykorzystać technologię do wsparcia swojej siły i kondycji. Na przykład dzięki wynalazkowi o nazwie NautBoard poczuje się trochę jak delfin. Przypominającą skrzydła ptaka deskę mocuje się liną do łodzi. Ma ona taki kształt, że wystarczą delikatne ruchy w dół czy w górę, aby się zanurzać i wynurzać, przecinając wodę z prędkością 2–5 węzłów, czyli od niecałych 4 do ponad 9 km/h. To prędkość, do której dopiero zbliżają się rekordziści świata w pływaniu, więc można liczyć na spore wrażenia. Kto natomiast nie chce być zależny od łódki albo zamierza nurkować głębiej i bardziej swobodnie, niech skorzysta z jednego z wielu dostępnych na rynku osobistych napędów, np. takiego jak LeFeet. To kompaktowe, trzymane w dłoniach urządzenie, które sprawdza się do 30 m głębokości, na jednym ładowaniu baterii pracuje 30– 60 min. Z kolei AquaJet H2 pozwala na podwodne sztuczki, takie jak obroty wokół własnej osi czy beczki podobne do tych, jakie robią piloci akrobatyczni. Da się też szybko zmienić kierunek, wynurzyć się, zanurzyć czy mknąć po powierzchni. Wszystko to jest możliwe m.in. dzięki kształtowi „skutera”, który przypomina niewielki samolot.

Pod powierzchnię z robotem

Pomysłowe wynalazki sprawiają, że pod wodę mogą zejść, przynajmniej w pewnym sensie, również osoby, które nie chcą się zamoczyć. Taką możliwość dają drony, tylko nie latające, ale i nurkujące. Dzięki nim odwiedzimy prawdziwe głębiny. Na przykład mierzący zaledwie 40 cm Titan firmy Geneinno zanurza się aż na 150 m i pracuje przez 4 godz. Jego dwa reflektory rozświetlają otoczenie z mocą 3 tys. lumenów, a towarzysząca im kamera rejestruje obraz z rozdzielczością 4K. Film w takiej jakości zapisywany jest w pamięci robota, a za pomocą kabla komunikacyjnego na powierzchnię trafia obraz w rozdzielczości HD. Operator może go oglądać na smartfonie lub tablecie umieszczonym w padzie służącym do kontroli drona. Można w tym zestawie wykorzystać nawet gogle do wirtualnej rzeczywistości. Dla tych natomiast, którzy lubią odwiedzać podwodne krainy i chcieliby uwiecznić na filmie samych siebie, doskonały dron to iBubble. Mały inteligentny robot samodzielnie śledzi i nagrywa swojego właściciela. Na zakładanym na rękę kontrolerze użytkownik może wybrać ujęcie, z jakiego chce być sfilmowany. Można też iBubble wydać polecenie, aby śledził inny obiekt, np. napotkanego żółwia morskiego czy delfina.

Może więc warto w tym roku w wakacje samemu przekonać się, jak to jest pod wodą.

Marek Matacz
niezależny dziennikarz popularnonaukowy, z wykształcenia biotechnolog

01.04.2019 Numer 4/2019

Czytaj także

Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną