Technologia

Nowinki techniczne

Numer 4/2018

Pasażerski dron

Słysząc słowo „dron”, zwykle wyobrażamy sobie niewielkie brzęczące urządzenie wyposażone w kilka śmigieł, zasadniczo służące do zabawy. Tymczasem coraz więcej firm dostrzega potencjał tych konstrukcji i buduje drony, które mogą w niezbyt odległej przyszłości zrewolucjonizować np. transport miejski. Jednym z przykładów jest pojazd powietrzny chińskiej firmy Ehang, a konkretnie kwadrokopter Ehang 184. Pozwala on na transport jednej osoby z prędkością 130 km/h. Ma konstrukcję składaną i po złożeniu jest nie większy od przeciętnego samochodu osobowego. Istotną cechą tego pojazdu jest autonomiczność. Pasażer nie musi umieć nim latać – odpowiada za to stanowisko dowodzenia – a więc może tylko usiąść wygodnie w środku. Wszystkie systemy związane ze sterowaniem wielokrotnie zdublowano, aby zminimalizować ryzyko awarii. A dzięki szyfrowaniu komunikacji nie ma obaw o wrogie przejęcie np. przez hakerów. Maksymalny pułap drona to 500 m, a czas lotu – do 25 min, po czym akumulatory są przez godzinę ładowane. I właśnie ograniczony czas lotu stanowi największe wyzwanie dla konstruktorów. Na powszechne użycie latających taksówek będziemy więc musieli jeszcze trochę poczekać.

Sztuczna skóra z czujnikami i wyświetlaczem

Opracował ją japoński zespół badaczy kierowany przez prof. Takao Someyę, który wyniki swoich badań przedstawił na dorocznym zjeździe American Association for the Advancement of Science w Austin. Sztuczna skóra jest wykonana z cienkiego (1 mm), bardzo elastycznego tworzywa, w które wmontowano czujniki elektroniczne umożliwiające np. ciągły pomiar temperatury, ciśnienia czy właściwości elektrycznych mięśni. Ostatnio udało się nawet stworzyć system pozwalający na przeprowadzenie za pomocą takich czujników klasycznego badania EKG. Uzyskiwane wyniki biometryczne mogą być następnie transmitowane do smartfona lub do chmury przy użyciu bezprzewodowego modułu komunikacyjnego. Innym pomysłem na wykorzystanie sztucznej skóry jest zamontowanie w niej wyświetlacza wykonanego z mikrodiod LED. Co ważne, użyte tutaj materiały nie uczulają i nie wywołują stanów zapalnych. Jak wykazały testy, dodatkową skórę można bez problemu nosić nawet przez tydzień. Twórcy mają nadzieję, że produkt ten trafi na rynek w ciągu trzech lat.

Sztuczna inteligencja prognozuje choroby serca

Lekarze już od dawna wiedzą, że dzięki badaniom siatkówki da się uzyskać wiele istotnych informacji dotyczących zdrowia. Teraz firma Google stworzyła system sztucznej inteligencji, który jest w stanie przewidzieć – na razie z 70-procentową pewnością – ryzyko wystąpienia u konkretnej osoby poważnych schorzeń, takich jak zawał serca czy udar. Co ciekawe, zespół medyczny Google pierwotnie planował badania zmierzające tylko do znalezienia metody umożliwiającej przewidywanie wystąpienia konkretnych chorób oczu. Następnie rozszerzono poszukiwania o pytania, czy dana osoba jest palaczem oraz czy ma podwyższone ciśnienie krwi. Prognozowanie zawału czy udaru było konsekwencją dalszej ciekawości badawczej. Szefowa zespołu Lily Peng nieco studzi jednak entuzjazm. Uważa, że dotychczasowe analizy objęły jeszcze zbyt mały zbiór danych. Realny system na pewno nie będzie gotowy w ciągu kilku miesięcy. Analiza wyników i testy to raczej kwestia kilku lat. Jest jednak szansa, że lekarze dostaną naprawdę ważne kolejne narzędzie wspomagające walkę z poważnymi zagrożeniami dla zdrowia. A jak wiadomo, zapobieganie jest równie ważne jak leczenie.

Jadalne znaczniki RFID i kody QR

Znaczniki RFID wykorzystuje się do zabezpieczania towarów na półkach sklepowych. Zespół prof. Jamesa Toura z Rice University zaprezentował właśnie technikę wykonywania grafenowych znaczników RFID, które można drukować bezpośrednio na rozmaitych towarach: od pieczywa do tektury i odzieży. Okazało się, że metoda laserowego tworzenia grafenu (LIG – laser-induced graphene) sprawdza się przy wielu materiałach organicznych. W pierwszym etapie laser przetwarza powierzchnię w amorficzny węgiel, a po zmianie długości fali następuje przekształcenie warstwy węgla w grafen. Znakowanie takich produktów jak pieczywo pozwoli na ich precyzyjną identyfikację, łącznie z czasem przechowywania i drogą od producenta do sklepu. Nowe znaczniki są jadalne. Film pokazujący dotychczasowe osiągnięcia w tej dziedzinie można obejrzeć tutaj: https://youtu.be/oaaHLu77pQc.

Z kolei na Københavns Universitet stworzono właśnie system znakowania medykamentów kodami QR. Takie kody są drukowane na jadalnym podłożu i zawierają różne informacje: o leku i jego dawkowaniu w przypadku konkretnego chorego, a także na temat samego pacjenta. Do odczytu wystarczy dowolny smartfon z odpowiednią aplikacją. Zeskanowanie kodu pozwoli także na zarejestrowanie czasu przyjęcia leku. Projekt na razie znajduje się w fazie wstępnej badań, ale dotychczasowe wyniki są obiecujące.

Chińska policja ma nowe okulary

Nowy, bardzo pożyteczny gadżet może w dużym stopniu ułatwić pracę chińskim stróżom prawa. Chodzi o specjalne okulary wyposażone w system rozpoznawania twarzy. Zamontowana w oprawce niewielka kamera przekazuje w czasie rzeczywistym obraz do umieszczonego w centrum komputerowym systemu sztucznej inteligencji, który błyskawicznie analizuje widziane twarze. Jeśli twarz zostanie rozpoznana jako podejrzana, przekazywana jest zwrotna informacja i policjant może natychmiast podjąć odpowiednie działania. Tego typu system ma zdecydowaną przewagę nad wykorzystującymi kamery stacjonarne. W tym drugim przypadku nawet szybkie rozpoznanie nie daje większych szans na ujęcie osoby podejrzanej, ponieważ może ona szybko wtopić się w tłum. Wstępne testy, wykonywane na bazie zawierającej obrazy 10 tys. twarzy, pokazały, że identyfikacja konkretnych osób zajmuje mniej niż 0,1 s.

Praktyczny egzamin urządzeń prowadzono na stacji kolejowej w liczącym 7 mln mieszkańców mieście Zhengzhou, stolicy prowincji Henan. Zakończył się on spektakularnym sukcesem – ujęto siedem osób poszukiwanych w związku z poważnymi przestępstwami, jak też 26 takich, które posługiwały się fałszywymi danymi personalnymi. Amnesty International ma jednak obawy, że system ten zostanie także wykorzystany do śledzenia dysydentów czy przedstawicieli mniejszości etnicznych.

Balony zamiast satelitów

Amerykańska firma World View zaprezentowała właśnie Stratollite – bezzałogowy balon wypełniony wodorem lub helem, który można wykorzystać do rozmaitych zadań obserwacyjnych. Do tej pory urządzenia te były najczęściej na uwięzi i osiągały niewielki pułap – rzędu kilkuset metrów. Idea firmy World View jest nieco inna. Tutaj balon leci swobodnie, osiągając pułap od 10 do nawet 46 km. Ponieważ na różnych wysokościach wiatry wieją w różnych kierunkach, istnieje możliwość takiego sterowania balonem z ziemi, że pozostaje on niemal stacjonarny. Próby pokazały, że da się bez problemu utrzymać balon w promieniu 50 km przez dobę.

Gondola balonu jest wyposażona w kamery, czujniki oraz system sterowania i komunikacji z ziemią. Twórcy szacują, że tego typu obserwacje będą znacznie tańsze niż wykonywane przez satelity. Projektem bardzo szybko zainteresowały się siły zbrojne USA. Także firma Google testuje wykorzystanie własnych balonów do celów komunikacyjnych. Project Loon, bo taką nazwę nosi jej system, sprawdzano ostatnio po przejściu huraganu Maria nad Puerto Rico. Pozwolił on na efektywną odbudowę komunikacji w rejonach dotkniętych katastrofą. Odpowiednio zaprojektowana sieć takich balonów zapewniłaby też łączność internetową w rejonach, gdzie budowa naziemnej infostrady jest skomplikowana lub nieopłacalna.

01.04.2018 Numer 4/2018

Czytaj także

Reklama
Reklama