Zdrowie

Atuty ADHD

Numer 10/2019
Eviart / Shutterstock
Choć ADHD dość powszechnie uważa się za zaburzenie, to charakteryzuje je sposób myślenia idealnie przystosowany do dzisiejszej zmiennej i chaotycznej rzeczywistości.
materiały prasowe

Na początku lat 90. XX w. Bonnie Cramond, młoda badaczka z University of Georgia, pionierka w dziedzinie psychologii edukacyjnej, zwróciła uwagę na pewną osobliwość widoczną w powoli rosnącej liczbie publikacji dotyczących zaburzeń niedoboru uwagi i nadpobudliwości (ADHD). Otóż dzieci opisywane w tych pracach miały wiele cech właściwych również uczestnikom badań nad dziecięcymi talentami. Na przykład zarówno o dzieciach z ADHD, jak i o dzieciach uzdolnionych pisano, że łatwo się dekoncentrują i że wykazują niezaspokojoną potrzebę aktywności. Obie te cechy z pozoru wydają się negatywne.

Warto też zauważyć, że gdy na początku XX w. powstawały pierwsze opisy zaburzeń deficytu uwagi, lekarze zdawali się przypisywać je pewnego rodzaju nieznacznym uszkodzeniom mózgu. Na początku lat 90. już nikt tak nie uważał, ale diagnoza ADHD nadal stanowiła pewien stygmat. Cramond się z tym nie zgadzała, tym bardziej że skłonna była podejrzewać, iż ADHD może mieć korzystny wpływ na przebieg procesów myślowych. Czy te konkretne cechy typowe dla ADHD można by powiązać ze zjawiskami pozytywnymi, takimi jak ambicja, produktywność czy zdolność do formułowania pomysłów w szybkim tempie?

Cramond postanowiła przeprowadzić dwutorowe badania. Zaprosiła jedną grupę dzieci z ADHD na testy, które w istocie miały oceniać ich zdolność do myślenia elastycznego, z drugiej strony zorganizowała badanie, podczas którego grupa dzieci szczególnie uzdolnionych wypełniała test na ADHD. Wyniki pokrywały się w zaskakującym stopniu. Jedna trzecia dzieci z ADHD uzyskała wynik na tyle wysoki, że mogłaby się zakwalifikować do elitarnych programów dla wybranych uczniów, a jedna czwarta dzieci szczególnie uzdolnionych została zdiagnozowana pozytywnie w kierunku ADHD (to cztero-, a nawet pięciokrotnie więcej niż w całej populacji). Dla Cramond był to początek długich badań nad szczególnie uzdolnionymi dziećmi.

Precz z rutyną

Dziś ADHD nie jest już takim stygmatem, a diagnoza często stawiana jest bezzasadnie – pod naciskiem rodziców, którzy szukają lekarstwa na zupełnie naturalną i zdrową dużą aktywność swoich dzieci. Te błędne diagnozy mają w sobie coś paradoksalnego, ponieważ w ostatnich latach poczyniliśmy wielkie postępy, jeśli chodzi o zrozumienie istoty ADHD. Dziś potrafimy przedstawić neurologiczne wyjaśnienie wyników Cramond. Nawiązuje ono do funkcjonowania układu nagrody (zbiór struktur w mózgu, ośrodek przyjemności) i jego roli w motywowaniu człowieka do poszukiwania nowych pomysłów i poznawania nowych miejsc.

Za pojawienie się cech typowych dla ADHD nie odpowiada żadna pojedyncza struktura mózgu ani żaden konkretny układ. Najważniejsze z tych cech można jednak powiązać z działaniem tego samego układu nagrody – a konkretnie interakcjami między polem brzusznym nakrywki a jądrem półleżącym. W przypadku ADHD mamy do czynienia z zaburzeniem funkcjonowania receptorów dopaminy w tych strukturach, co skutkuje osłabieniem ścieżek układu nagrody. W rezultacie osłabieniu ulega również mechanizm wzmocnienia, który innych ludzi zachęca do konsekwentnego dążenia do celu.

Skutek jest m.in. taki, że osoby z ADHD mają trudności z wykonywaniem niektórych rutynowych czynności. Zaburzenie to może jednak wywoływać również skutek zgoła odwrotny. Ponieważ życie codzienne wydaje się pacjentowi niesamowicie rutynowe i nudne, jego mózg może zacząć próbować rekompensować to sobie poprzez poszukiwanie nowych bodźców. Gdy więc mózg znajdzie jakieś zadanie, które go autentycznie zainteresuje – a więc takie, które powoduje, że obwody układu nagrody zostają silnie pobudzone – człowiek zaczyna wykazywać zachowania obsesyjne i nadmiernie się na nich skupia.

Cramond w szczególności interesowała się cechą, jaka najczęściej kojarzy się ludziom z ADHD. Cecha ta ma związek z faktem, że na skutek osłabienia strumienia nagrody uwaga automatycznie przenosi się z obecnie wykonywanego zadania na jakiś bodziec środowiskowy lub na myśl powstającą gdzie indziej w mózgu. Skutek jest taki, że obwody mózgowe osoby z ADHD funkcjonują trochę jak dzieci przebywające pod nadzorem pobłażliwego nauczyciela, to znaczy wykrzykują najróżniejsze swoje przemyślenia bez większego związku z tematem i bez przeprowadzenia ich wstępnej oceny. Takie myśli nie wiadomo skąd mogą doprowadzić do tego, że człowiek porzuci aktualnie realizowany zamiar, zanim uda mu się osiągnąć cel. Czasami jednak te zbłąkane myśli nie są wcale bez związku z tematem, a wówczas mogą stać się źródłem zupełnie nietypowych, ale bardzo konstruktywnych skojarzeń i koncepcji, których „normalny” człowiek nigdy by nie wymyślił.

Kiedy ADHD jest atutem

Ludzie z ADHD wykazują się zatem nadzwyczajnymi umiejętnościami w zakresie formułowania pomysłów i poszukiwania alternatywnych rozwiązań. Dobrze to czy źle, tok myślenia osób z ADHD jest mniej uporządkowany, a bardziej elastyczny. Można by więc powiedzieć, że choć ADHD dość powszechnie uważa się za zaburzenie, to charakteryzuje je sposób myślenia idealnie przystosowany do dzisiejszej zmiennej i chaotycznej rzeczywistości. Może się więc okazać, że – jak spekulowała Cramond – na obecnym etapie naszej ewolucji ADHD stanowi w istocie źródło przewagi. Potwierdzać to zdaje się ciekawa nowa teoria, zgodnie z którą ADHD wykształciło się jako forma przystosowania do wymagań, jakie pociągały za sobą zmiany typowe dla rzeczywistości wędrownych grup zbieracko-łowieckich. Nomadzi żyli w środowisku, które pod pewnymi względami przypominało naszą dzisiejszą cywilizację – ciągle coś się zmieniało, na każdym kroku czyhały nieprzewidywalne zagrożenia. W takich warunkach myślenie elastyczne, jak również zdolność do swobodnego przekierowywania uwagi i żądza przygód, zwłaszcza zaś zapędy eksploracyjne mogły stanowić atut.

Teoria ta została poddana weryfikacji podczas badań prowadzonych z udziałem przedstawicieli kenijskiego plemienia nomadów Ariaal. Przedstawiciele tego plemienia od zawsze prowadzili wędrowny tryb życia i zajmowali się hodowlą zwierząt. Charakteryzowali się niskim poziomem tkanki tłuszczowej i byli chronicznie niedożywieni. Nagle, mniej więcej 40 lat temu, część przedstawicieli plemienia odłączyła się od pozostałych towarzyszy, osiadła w jednym miejscu i rozpoczęła działalność rolniczą. Antropolodzy z University of Washington przeprowadzili niedawno badania z udziałem obu grup, chcąc ocenić częstość występowania wariacji genetycznej kojarzonej z ADHD. Ustalili, że pośród nomadów, którzy stale wędrują, nosiciele genu odpowiedzialnego za ADHD są, ogólnie biorąc, lepiej odżywieni. Badania wśród osadników wykazały natomiast, że nosiciele tego genu są zdecydowanie słabiej odżywieni niż pozostali. W przypadku wędrownych przedstawicieli plemienia Ariaal gen ADHD stanowił atut i ułatwiał życie w nieprzewidywalnych warunkach. Ten sam gen utrudniał natomiast życie osadnikom zajmujących się rolnictwem, które wymaga długotrwałego skupienia się na jednej czynności. Z tych badań płyną cenne wnioski dla nas wszystkich. Otóż jeszcze kilkadziesiąt lat temu nasze społeczeństwo przypominało społeczność osadników z plemienia Ariaal, a w związku z tym ADHD mogło nam życie utrudniać. Dzisiaj jednak żyjemy w burzliwych czasach, w warunkach bliższych rzeczywistości typowej dla ludności wędrownej, a w związku tym ADHD może się okazać atutem.

Elastyczni innowatorzy

ADHD to generalnie stan typowy dla niedojrzałego mózgu i dzieci z wiekiem na ogół z niego wyrastają. Niezależnie jednak od ADHD ludzie cechują się mniejszą lub większą skłonnością do poszukiwania i poznawania nowinek. Jedni chcą wędrować, inni wolą się skupić. Michael Kirton, który zajmował się badaniami nad aktywnością zawodową, najwyraźniej wybiegał myślami nieco w przyszłość, gdy w latach 70. w swojej teorii stylów poznawczych na podstawie podobnych kryteriów dokonał rozróżnienia na „adaptorów i innowatorów”.

Pisząc o „adaptorach”, Kirton wyjaśniał, że są to ludzie skupieni i nieelastyczni, którzy „wolą doskonalić się poprzez stosowanie znanych i sprawdzonych metod”. Wykazują się raczej ostrożnością i rozwagą, a nuda im niestraszna. Kirton pisał, że mogą sprawiać wrażenie „sztywnych i mało rzutkich, całkowicie wiernych systemom i zasadom”. Inaczej rzecz się ma w przypadku „innowatorów”, którzy myślą elastycznie i chętnie szukają nowych metod rozwiązywania problemów. Łatwo jednak tracą koncentrację i nie najlepiej radzą sobie z zarządzaniem czasem, a ponadto wypracowują mało typowe i przez to niekiedy trudne do zaakceptowania rozwiązania, które w świecie korporacyjnym często wywołują sprzeciw. Kirton napisał o nich, że często są odbierani jako irytujący, nawet przez innych ludzi o podobnych cechach.

Każdy z nas może preferować kontakty z jednym z tych typów ludzi, Kirton twierdził jednak, że firmy potrzebują zarówno jednych, jak i drugich, a brak odpowiedniej równowagi między nimi może stać się źródłem poważnych problemów. Zupełnie niewykluczone, że to samo można by powiedzieć o relacjach międzyludzkich. Człowiek z jednego końca skali Kirtona często najlepiej będzie sobie radził, jeśli jego partnerem będzie ktoś z drugiego końca. Miłośnik reguł i miłośnik ich łamania mogą się skutecznie nawzajem równoważyć, jeśli tylko zaakceptują występujące między nimi różnice. Jako para mogą wspólnie dysponować atutami typowymi dla osobowości każdego z nich (przy okazji tłumiąc swoje negatywne cechy).

***

Fragment pochodzi z książki Leonarda Mlodinowa „Elastyczny mózg. Kreatywne myślenie w czasach niepewności i chaosu”, Prószyński i S-ka 2019.

01.10.2019 Numer 10/2019

Czytaj także

Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną