Zdrowie

Testosteron – cudowne panaceum?

Numer 10/2018
materiały prasowe

Testosteron utożsamiany jest z dopingiem, siłownią i wynaturzeniem męskiej sylwetki. Ale przecież to przede wszystkim naturalny hormon każdego zdrowego mężczyzny. Jest także lekiem, takim samym jak tabletki z hormonami tarczycowymi czy substancje używane w hormonalnej terapii zastępczej dla kobiet. Jest stosowany u mężczyzn z objawami jego niedoboru, który zazwyczaj wynika z tego, że jądra produkują zbyt mało testosteronu.

U mężczyzn przekwitanie zaczyna się około 40. urodzin, jednak przebiega znacznie wolniej niż u kobiet. Jeszcze niedawno lekarze mówili pacjentom, że od tego momentu ubywa im ok. 2% testosteronu rocznie. Niestety od pewnego czasu na całym świecie obserwuje się niepokojące zjawisko polegające na gwałtownym spadku poziomu testosteronu u mężczyzn młodych. Dzieje się tak głównie z powodu silnego stresu, na którego działanie młodzi ludzie są narażeni znacznie bardziej niż kiedyś. Coraz częściej w gabinetach lekarskich pojawiają się trzydziestolatkowie, u których stwierdza się obniżony poziom testosteronu, zmniejszoną produkcję plemników i zaburzenia potencji.

Przez ostatnie 15 lat uległ zmianie typ mężczyzn ze zdiagnozowanym niskim poziomem testosteronu. Dziś są to zazwyczaj panowie młodzi, ambitni i żądni sukcesu. Część z nich osiągnęła już nawet bezpieczeństwo finansowe, stabilizację, a nawet bogactwo. Stało się to jednak kosztem testosteronu oraz plemników, a zatem męskości. Nie licząc stresu i otyłości, problemy z poziomem testosteronu mogą wynikać z zanieczyszczenia środowiska naturalnego, sposobu odżywiania, braku aktywności fizycznej. A więc de facto ze stylu życia.

Młody mężczyzna, który jeszcze nie przekroczył 40. roku życia, ma szansę odbudować poziom testosteronu w organizmie do prawidłowego dzięki odpowiedniej diecie, zawierającej fitotestosteron. Do jadłospisu powinien włączyć kalafior, brokuły, kapustę pod każdą postacią, brukselkę, rzodkiew we wszystkich odmianach, a więc również rzepę i rzodkiew lodową. Oczywiście przy zachowaniu aktywności fizycznej i opanowaniu umiejętności obchodzenia się ze stresem. Proces odbudowy poziomu testosteronu nie jest dla pacjenta łatwy, lecz dzięki pomocy specjalistów od zmiany stylu życia nie niemożliwy. Ale zaledwie u nielicznych pacjentów po czterdziestce udaje się przywrócić prawidłową pracę jąder i właściwy poziom testosteronu w organizmie.

Terapia hormonalna u mężczyzn w okresie przekwitania nie jest stosowana w każdym przypadku. Jeśli pacjent mimo niskiego poziomu testosteronu nie odczuwa żadnych dolegliwości związanych z jego niedoborem, jest ona zbędna. Natomiast jeśli skarży się na brak energii, utratę witalności i sprawności, spadek libido, kłopoty z potencją, brak aktywności życiowej, stany melancholijne, a nawet depresyjne – wtedy należy o niej pomyśleć.

Jeżeli po 50. roku życia zostaje zdiagnozowany niski poziom testosteronu, to wprowadza się leczenie. Jak wynika z obserwacji lekarzy, aby zmniejszyć ryzyko pojawienia się chorób sercowo-naczyniowych i cukrzycy, kuracja ta musi być poparta pracą nad zmniejszeniem otyłości. Spadek wagi ciała chroni przed ryzykiem wystąpienia tzw. zespołu metabolicznego, sprzyjającego powstawaniu zawału, udaru mózgu i cukrzycy.

Czy testosteron jako lek może być niebezpieczny dla pacjenta? Przecież sportowcom przyjmującym środki dopingujące stworzone na jego bazie potrafi zniszczyć zdrowie. Naukowcy zajmujący się medycyną męską, w tym takie sławy jak profesor Michael Zitzmann z Niemiec, profesor Frederick Wu z Wielkiej Brytanii i profesor Farid Saad ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, od wielu lat prowadzą i publikują badania na temat testosteronu. Obecnie wszyscy wymienieni profesorowie zajmują się testosteronem jako lekiem dla mężczyzn z zespołem jego niedoboru i towarzyszącymi temu zmianami miażdżycowymi i cukrzycowymi. Profesor Abraham Morgentaler z Harvardu już dawno obalił mit o negatywnym wpływie wysokiego poziomu testosteronu na nowotwory prostaty. W poważnych czasopismach naukowych ukazały się w ciągu ostatniej dekady liczne prace negujące tę tezę. Gdyby było inaczej, młodzi chłopcy zalani testosteronem masowo chorowaliby na złośliwe guzy stercza. Tymczasem rak prostaty dotyka najczęściej mężczyzn starszych, u których poziom testosteronu jest z racji wieku niski. Wskutek tej obserwacji w licznych ośrodkach akademickich na świecie przeprowadzono badania, które udowodniły zależność wręcz odwrotną – to niedobór testosteronu sprzyja powstawaniu raka gruczołu krokowego, natomiast jego substytucja pełni funkcję ochronną. Co więcej, w Stanach Zjednoczonych już od pewnego czasu stosuje się duże dawki testosteronu w leczeniu nowotworu prostaty. Kuracja ta jest wprawdzie wciąż jeszcze w stadium doświadczeń, jednak wyraźnie dowodzi zmiany sposobu myślenia lekarzy.

Jak już wspomniano, testosteron sprzyja spalaniu tkanki tłuszczowej i odbudowie mięśni, prowadzi zatem do zmiany męskiej sylwetki. Gdy go brakuje, mężczyzna tyje i traci na wyglądzie. Nigdy dość zatem powtarzania, że wraz ze wzrostem tkanki tłuszczowej i wagi ciała ogromnie rośnie ryzyko powstawania chorób układu krążenia, a więc miażdżycy, zawału, udaru mózgowego i choroby niedokrwiennej naczyń kończyn dolnych.

***

Fragment pochodzi z książki „Testosteron. Klucz do męskości” Ewy Kempisty-Jeznach, Prószyński i S-ka, w księgarniach od 2 października 2018 r.

01.10.2018 Numer 10/2018

Czytaj także

Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną