Zdrowie

Pożytek z gazów jelitowych

Numer 10/2018
Lis regularnie puszcza gazy. Lis regularnie puszcza gazy. Miroslav Hlavko / Shutterstock
Mogą posłużyć jako środek komunikacji, sposób na odstraszanie wroga czy po prostu na załatwienie go. Czasami jednak prowadzą do śmierci własnego producenta.
Powstawanie gazów w układzie pokarmowym.Nicolas Primola/Shutterstock Powstawanie gazów w układzie pokarmowym.
Układ trawienny krowy. Nieprzeżuty pokarm trafia najpierw do żwacza, gdzie fermentuje, a potem jest zwracany do jamy gębowej w celu przeżucia.Timonina/Shutterstock Układ trawienny krowy. Nieprzeżuty pokarm trafia najpierw do żwacza, gdzie fermentuje, a potem jest zwracany do jamy gębowej w celu przeżucia.
Przedstawiciel rodzaju Lomamyia.Robert Webster/Wikimedia Commons/Wikipedia Przedstawiciel rodzaju Lomamyia.
Wąż Micruroides ­euryxanthus.Alexander Wong/Shutterstock Wąż Micruroides ­euryxanthus.
Manat karaibski.Tomas Kotouc/Shutterstock Manat karaibski.
Tawrosz piaskowy.Vladimir Wrangel/Shutterstock Tawrosz piaskowy.
Jedna z odmian podgatunku karasia chińskiego.boban_nz/Shutterstock Jedna z odmian podgatunku karasia chińskiego.
Ogoniastek jelitowy (Giardia lamblia) to pierwotniak wywołujący lambliozę, chorobę pasożytniczą jelit.Sebastian Kaulitzki/Shutterstock Ogoniastek jelitowy (Giardia lamblia) to pierwotniak wywołujący lambliozę, chorobę pasożytniczą jelit.
materiały prasowe

Gazy jelitowe powstają u wielu gatunków zwierząt. Częstotliwość puszczania bąków i ich zapach zależą od diety, stanu zdrowia i flory jelitowej. Błonnik (jego duże ilości zawierają np. brokuły, fasolka czy groszek), laktoza obecna w nabiale, skrobia, fruktoza oraz wiele innych substancji sprawiają, że ludzie po takim jedzeniu wydalają gazy częściej (zwierzęta prawdopodobnie też, ale nie przeprowadzono zbyt wielu badań na ten temat). Jedzenie, które trudno strawić i które zalega w jelitach przez dłuższy czas, również przyczynia się do zwiększenia produkcji gazów. Wiele bąków nie ma żadnego zapachu – to te zawierające głównie dwutlenek węgla. Jednak spożywanie produktów bogatych w siarkę, takich jak mięso lub brukselka, może prowadzić do powstania w organizmie siarkowodoru o charakterystycznym ostrym zapachu zgniłego jaja. Zakażenie pasożytami (na przykład lambliami), choroby jelit, nadwrażliwość na niektóre pokarmy – wszystko to również zwiększa częstotliwość puszczania bąków i sprawia, że ich zapach jest bardziej przykry. Czasami przyczyną zwiększonej produkcji gazów jest gęstsza flora jelitowa – w jelitach niektórych ludzi żyje wyjątkowo dużo bakterii i innych mikroorganizmów wytwarzających gazy.

Niektórych zapewne zainteresują rekordziści. Palmę pierwszeństwa w kategorii puszczania wiatrów dzierżą wieloryby. Ich bąki są równie monstrualne co rozmiary tych zwierząt. Lecz chociaż zwierzęta te mają silne wiatry, to jedynie kilka razy udało się uwiecznić to na zdjęciach. Według badaczy, którzy mieli okazję znaleźć się w pobliżu takiego wieloryba, bąki tych zwierząt są niesamowicie wręcz cuchnące. Nawiasem mówiąc, to niejedyna sytuacja, w której człowiek może zostać niemile zaskoczony przez wielorybie gazy. Martwe wieloryby leżące na brzegu morza ulegają szybkiemu rozkładowi. Zdarza się, że nagromadzone gazy rozrywają ciało zwierzęcia. W 2004 r. na Tajwanie takie truchło eksplodowało podczas transportu ulicami Tainanu – gnijące wnętrzności obryzgały wówczas przechodniów oraz okoliczne budynki.

Jeśli jakieś zwierzę stało się sławne dzięki swoim bąkom, to niewątpliwie pospolita krowa. Na świecie hoduje się obecnie ok. 1,4 mld sztuk bydła, z czego dwie trzecie w Chinach, Indiach i Brazylii. Przeżuty wstępnie pokarm zostaje połknięty i trafia do pierwszej komory żołądka, czyli do żwacza, gdzie ulega wymieszaniu. Następnie masa pokarmowa zostaje zwrócona do jamy gębowej, ponownie przeżuta i połknięta, po czym raz jeszcze trafia do żołądka, gdzie rozpoczyna się proces fermentacji i rozkładu celulozy, w którym biorą udział liczne mikroorganizmy. Towarzyszy temu powstawanie znacznych ilości gazów, m.in. dwutlenku węgla, a zwłaszcza metanu (krowa jest w stanie wydalić go rocznie 100–200 kg!). Szacuje się, że żywy inwentarz – tu szczególnie właśnie krowy – jest odpowiedzialny za jedną trzecią emisji gazów cieplarnianych w rolnictwie.

Choć krowa puszcza bąki, to większość gazów wydala przez beknięcia albo wraz z wydychanym powietrzem. Ograniczenie ilości gazów emitowanych w hodowli bydła jest przedmiotem nieustannych badań; naukowcy próbowali m.in. wprowadzać zmiany w krowiej diecie, np. dodając do paszy wodorosty morskie, blokujące wytwarzanie metanu, a nawet przeszczepiali krowom florę bakteryjną z przewodu pokarmowego zwierząt wytwarzających mniej gazów, np. kangurów.

Podwodne wiatry

Na świecie żyje ponad 200 gatunków śledzi. Dwa z nich – śledzie atlantyckie i pacyficzne – co pewien czas wynurzają się z wody, by zaczerpnąć powietrza. Przechowują je w pęcherzu pławnym, a następnie wydalają przez otwór odbytowy. Powstają wtedy dźwięki trwające 0,6–7,6 s i brzmiące tak, jakby śledź puszczał bąki. Śledzie, mogące się pochwalić wyjątkowo dobrym jak na ryby słuchem, robią to zwłaszcza wtedy, gdy w pobliżu znajdują się inne osobniki ich gatunku; prawdopodobnie w ten sposób komunikują się ze sobą. Głośne bąki przydają się przede wszystkim w nocy, przy mocno ograniczonej widoczności – dzięki nim śledzie mogą się wzajemnie odnajdywać i tworzyć ławice, zwiększając swoje szanse na przeżycie. Na szczęście dla śledzi częstotliwość tych drgań jest na tyle wysoka, że większość drapieżnych ryb nie jest w stanie ich usłyszeć. Nie dotyczy to jednak wielu morskich ssaków, które mogą w ten sposób namierzyć śledzie i je skonsumować.

Rekiny muszą być przez cały czas w ruchu, żeby nie opaść na dno. Gęstość ich ciała jest bowiem większa od gęstości wody. Tawrosze piaskowe znalazły na to sposób: zarówno osobniki żyjące na wolności, jak i te mieszkające w rekinariach wypływają co pewien czas na powierzchnię, by zaczerpnąć powietrza – magazynowane w żołądku powietrze zapewnia im odpowiednią wyporność i umożliwia unoszenie się bez ruchu w toni wodnej. Kiedy tawrosz chce zmniejszyć pływalność, wypuszcza powietrze przez kloakę – w wodzie pojawia się wówczas struga jego bąbelków. Przypomina to mechanizm wykorzystywany przez śledzie do komunikacji z innymi osobnikami, choć u tawroszy wypuszczanie gazu przebiega znacznie ciszej.

Załatwić wroga

Na świecie występują setki gatunków małych skrzydlatych owadów należących do rzędu sieciarek. Zamieszkują one wszystkie kontynenty z wyjątkiem Antarktydy. Wśród nich wyróżnia się gatunek Lomamyia latipennis, który znalazł genialne zastosowanie dla bąków. Samice składają jaja na butwiejącym drewnie w bezpośrednim sąsiedztwie gniazda termitów. Po wykluciu się z jaj larwy przedostają się do gniazda i zaczynają polować na jego mieszkańców. Zabijają termity w taki sposób, że unoszą odwłok i kierują go w stronę głowy termita, po czym wypuszczają lotną substancję, która początkowo paraliżuje, a następnie uśmierca potraktowanego nią owada, nie wpływając przy tym na żadne inne gatunki owadów ani na samą larwę.

Wąż Micruroides euryxanthus to jaskrawo ubarwiony bardzo jadowity gad występujący na sporym obszarze, obejmującym południową Arizonę, część Nowego Meksyku, północno-zachodnie rejony Meksyku oraz pustynię Sonora. Podobnie jak większość jadowitych węży nie jest on przesadnie skory do robienia użytku ze swoich zębów; zamiast kąsać agresorów, woli ich odstraszać niekonwencjonalnym zachowaniem. Kiedy czuje się zagrożony, ukrywa głowę pod zwiniętym w kłębek ciałem, unosi ogon i zasysa powietrze do kloaki, a następnie wypuszcza je z impetem na zewnątrz. Towarzyszy temu odgłos o częstotliwości ok. 2,5 kHz, znany jako kloaczny wystrzał. Brzmi on jak skrócona, wysokotonowa wersja ludzkiego pierdnięcia i jest słyszalny z odległości 2 m! Arizońskie węże koralowe całkiem sprawnie radzą sobie z drapieżnikami, chociaż trudno ocenić, na ile jest to zasługą kloacznych wystrzałów, a na ile jaskrawego ubarwienia oraz zębów jadowych.

Kloaczne wystrzały zaobserwowano także u węży z gatunku Gyalopion canum, które w sytuacji zagrożenia zaczynają się gwałtownie miotać, wydając przy tym charakterystyczne odgłosy z kloaki oraz defekując na prawo i lewo.

Kwestia życia i śmierci

Porządne wzdęcie może nieźle zaszkodzić. Cyprinodon atrorus to gatunek ryby z rodziny karpieńcowatych, zamieszkujący małe, płytkie jeziora w rezerwacie Cuatro Ciénegas na północy Meksyku. Żywi się m.in. glonami. Latem, gdy temperatury są najwyższe, algi pokrywają się pęcherzami wypełnionymi gazem, który dostaje się do przewodu pokarmowego ryb. Nagromadzenie gazu prowadzi do rozdęcia jelit i rozepchnięcia jamy brzusznej – w rezultacie ryba traci równowagę i zamiast pływać zaczyna bezwładnie dryfować. Aby odzyskać zdolność normalnego poruszania się, musi wypuścić nadmiar gazu w postaci bąków. Osobniki, które z jakiegoś powodu nie są w stanie tego zrobić, unoszą się na powierzchni wody, narażając się na pożarcie przez czaple i inne ptaki. Nadmiar gazu w jelitach może też doprowadzić do ich rozerwania i w konsekwencji do śmierci zwierzęcia – zdarza się, że z tego powodu ginie naraz nawet 300 karpieńców.

Kończące się śmiercią niewydalenie gazów zaobserwowano też u kijanek pewnych gatunków żab. W ich jelitach bytują bakterie fermentacyjne wspomagające trawienie pokarmu roślinnego i mogące wytwarzać gazy trawienne. U hodowanych w laboratoriach kijanek karmionych liśćmi zielonej herbaty dochodziło do wzdęć – w rezultacie przez pewien czas pływały brzuchem do góry. Niewydalenie nadmiaru gazu z jelit kończyło się zwykle tragicznie.

Manat karaibski, zwany pieszczotliwie morską krową, jest roślinożercą. Jego dieta skutkuje obfitą produkcją gazów, a zwłaszcza metanu. Przydaje mu się taka produkcja. Dzięki swojej anatomii może regulować wyporność ciała za pomocą pierdnięć. W ściankach jego jelit znajdują się małe uchyłki (przypominające kieszonki), w których mogą być magazynowane gazy trawienne. Manat zwiększa w ten sposób swoją pływalność i unosi się ku powierzchni wody. Kiedy natomiast chce zanurkować, za pomocą skurczu przepony wypycha gazy z jelit w postaci pierdnięcia i opada głębiej. Mechanizm ten jest dla morskich krów tak ważny, że osobniki cierpiące na zaparcia nie są w stanie normalnie się poruszać – widywano, jak bezradnie unoszą się w dziwnej pozycji z ogonem powyżej głowy.

Wskazówki dla właścicieli

Grupa badaczy, mając na uwadze bliskie więzi łączące nas z naszymi czworonożnymi pupilami, postanowiła znaleźć sposób na ograniczenie częstotliwości lub smrodliwości psich gazów. Naukowcy zaprojektowali w tym celu specjalną pelerynę, która po założeniu na psa pozwalała na nieinwazyjne zbieranie próbek zapachowych psich bąków. Badania wymagały też zaangażowania testera, który wąchał zebrane próbki i oceniał poziom ich smrodliwości. Pionierzy „bąkologii” odkryli, że podawanie psu suplementu zawierającego aktywny węgiel, wyciąg z rośliny Yucca schidigera oraz cynk zmniejsza ilość powstającego w psich jelitach siarkowodoru nawet o 86% – i tym samym ogranicza częstotliwość puszczania cuchnących wiatrów!

Królik żywi się pokarmem roślinnym – trawą, kwiatami, gałązkami itp. – ale nie posiada wielokomorowego żołądka, przystosowanego do jego trawienia. Dlatego kluczową rolę w pozyskiwaniu przez to zwierzę substancji odżywczych z pożywienia bogatego w celulozę odgrywają bakterie i pierwotniaki bytujące w jelicie ślepym (komorze odchodzącej od jelita grubego). Jedzenie przechodzi przez przewód pokarmowy królika dwukrotnie. Za pierwszym razem jest wstępnie trawione, a potem wydalane w postaci miękkich odchodów, składających się ze sfermentowanego w jelicie ślepym materiału roślinnego. Następnie królik zjada je, a zawarte w nich substancje zostają przyswojone podczas trawienia w jelicie cienkim.

Te nieco obrzydliwe zwyczaje żywieniowe królików w połączeniu z budową ich przewodu pokarmowego to gotowy przepis na wiatry. Zwierzę nie tylko puszcza bąki, ale wręcz musi to robić. Stres, odwodnienie i dieta uboga w błonnik, a zarazem bogata w cukry i inne węglowodany – wszystko to może doprowadzić do nagromadzenia gazów i niedrożności jelit. A nagromadzenie gazów jest tak bolesne, że przy kłopotach z ich usunięciem konieczna jest interwencja weterynarza – niedrożność jelit może doprowadzić do śmierci zwierzęcia.

Obecnie istnieje ponad 300 odmian karasia chińskiego, będącego najpopularniejszą rybą akwariową na świecie. Mimo że ryby te są tak rozpowszechnione w domowych hodowlach, bardzo rzadko zdarza się zaobserwować puszczanie przez nie bąków. Co prawda w ich przewodzie pokarmowym działa flora bakteryjna wytwarzająca gazy, ale są one znacznie częściej uwalniane w postaci beknięć niż pierdnięć. Może być to spowodowane tym, że karasie chińskie są w stanie wtłaczać gazy trawienne do swoich odchodów, wydalanych w otoczce ze śluzu. Jeśli zatem jesteście posiadaczami puszczającej bąki złotej rybki, to niewykluczone, że ma ona problemy z trawieniem!

Każdy, kto miał kiedyś świnkę morską (kawia domowa), wie doskonale, że zwierzątka te puszczają bąki, które bywają nie tylko głośne, ale i śmierdzące. Towarzyszy temu najczęściej wysoki dźwięk, czasem trudny do odróżnienia od popiskiwań, wydawanych przez te dość hałaśliwe stworzenia. W przypadku świnek morskich wiatropędne działanie mają przede wszystkim brokuły, kalafiory oraz każdy pokarm bogaty w cukier; częstotliwość puszczania bąków wzrasta zwykle wraz z wiekiem. Nadprodukcja gazów to niepokojący znak, ponieważ ich nagromadzenie w układzie pokarmowym może wywołać poważne komplikacje zdrowotne – jeśli więc wasza świnka morska cierpi na wzdęcia, to najlepiej udać się z nią do weterynarza.

Lis rudy jak wszystkie psowate regularnie puszcza gazy. Ale woń wiatrów to tylko jeden z wydzielanych przez te zwierzęta nieprzyjemnych zapachów. Lisy znakują swoje terytorium, używając do tego celu wydzieliny z gruczołów zapachowych zmieszanej z moczem o wyjątkowo ostrej woni. Wiele lisów zamieszkuje tereny zurbanizowane i zdarza im się znakować w ten sposób, a także odchodami nasze ulice oraz przydomowe ogrody. Ten zapach może się nam wydawać odstręczający, ale jest wyjątkowo atrakcyjny dla psów, które – ku rozpaczy swoich opiekunów – z upodobaniem tarzają się w tym, co pozostawiły po sobie lisy. Właścicieli psów zaniepokoić może również fakt, że lisy bywają nosicielami pasożytów przewodu pokarmowego, które podrażniają żołądek i doprowadzają do gwałtownych erupcji gazów trawiennych. Zdarza się, że pasożyty te przenoszą się na psy i wywołują u nich równie dokuczliwe dla naszych nosów dolegliwości.

Właściciele fretek hodowanych w domach często decydują się na usunięcie u nich gruczołów analnych, by złagodzić nieprzyjemną woń swoich podopiecznych. Nieprzyjemny zapach potęgują regularnie puszczane przez fretkę bąki. Fretka oddaje gazy zwłaszcza pod wpływem stresu, a także podczas defekacji. Właściciele tych drapieżników twierdzą, że ich pupile często wydają się zaskoczeni własnymi bąkami: odwracają pyszczek w kierunku swojego zadka po tym, jak wydobyło się z niego głośne pierdnięcie. Kiedy fretka jest naprawdę przestraszona, wydaje niskie dźwięki, stroszy futerko, puszcza bąki i defekuje – wszystko jednocześnie.

A ludzie?

Nad ludźmi nie będziemy się pastwić, więc wspomnimy o szympansach, które są naszymi najbliższymi żyjącymi krewniakami. Puszczają one bąki głośno, często i bez zahamowań. Naukowcy prowadzący badania nad nimi w ich naturalnym środowisku, czyli w lasach zachodniej i środkowej Afryki, namierzają ukryte w gęstwinie małpy, nasłuchując właśnie odgłosów ich pierdnięć.

U szympansów, podobnie jak u ludzi, zakażenia pasożytami mogą wywoływać problemy żołądkowo-jelitowe, np. wzmożone puszczanie gazów; szympansy są jednak inteligentne i potrafią temu zaradzić. Zaobserwowano, że osobniki cierpiące na dolegliwości gastryczne zjadają soczyste pędy tropikalnego krzewu Vernonia amygdalina – zawarte w nich substancje zmniejszają wydzielanie gazów i oczyszczają organizm z pasożytów.

Naukowcy z Yale University opracowali recepturę krakersów dostarczających trzymanym w niewoli szympansom niezbędnych składników odżywczych. Okazało się, że jedzenie tych krakersów miało ciekawy efekt uboczny: niemal zupełnie wyeliminowało u zwierząt wiatry. Prawdopodobnie była to zasługa wysokiej kaloryczności krakersów – małpy zjadały mniejsze porcje i dłużej żuły każdy kęs, dzięki czemu zmniejszyła się ilość gazów gromadzących się w ich jelitach. Biorąc pod uwagę skłonność szympansów do pierdzenia, możemy przypuszczać, że ich opiekunowie w ogrodach zoologicznych byli zachwyceni tym ubocznym efektem nowego suplementu diety.

***

Więcej na ten temat w książce Nicka Caruso i Dani Rabaiotti „Czy to pierdzi? Sekretne (gazowe) życie zwierząt”.

01.10.2018 Numer 10/2018

Czytaj także

Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną