Zdrowie

Smugi chemiczne, czyli chemtrails

Numer 4/2018
Fasttailwind/Shutterstock

Jedną z teorii spiskowych, w którą niestety wierzy spora liczba ludzi, jest zaplanowana przez ściśle tajny „rząd światowy” depopulacja, czyli – mówiąc krótko – wytrucie sporej części ludzkości. Temu ma właśnie służyć rozpylanie jakiejś toksycznej mieszaniny przy użyciu nieoznakowanych samolotów. W internecie możemy spotkać tysiące zdjęć „smug chemicznych” (ang. chemtrails), a nawet wyniki analiz, pokazujące ich toksyczne oddziaływanie na zdrowie człowieka. Różne dziwne źródła podają, że w składzie chemtrailsów znajdują się sole glinu (słynne toksyczne aluminium!), bar, psychotropy, węglik krzemu, a nawet erytrocyty przenoszące choroby (?!).

Prawdą jest, że samoloty są czasem używane do wywoływania pewnych zmian pogody. W połowie XX w. stwierdzono, że w sprzyjających warunkach można spowodować, że z chmur spadnie deszcz – w wybranym miejscu i czasie. Jednym z badaczy tego zjawiska był Bernard Vonnegut, brat Kurta, znanego pisarza. Do generowania opadów stosuje się kryształy jodku srebra (AgI) albo tzw. suchy lód, czyli zestalony CO2. Ich zadaniem jest tzw. zasiewanie deszczu, czyli kondensacja pary wodnej oraz bardzo drobnych kropelek wody w większe, które tworzą deszcz.

Rzekome smugi chemiczne to tak naprawdę smugi kondensacyjne (ang. contrails), czyli powstające za samolotem lecącym na dużej wysokości chmury złożone z drobnych kryształów lodu. Powstają one z pary wodnej, która jest zawsze obecna w atmosferze. Drobne cząstki ze spalin stają się jądrami kondensacji, para wodna skrapla się i natychmiast zamarza. Reszta zależy już tylko od fizyki atmosfery. Czasami smugi rozpraszają się po kilku minutach, a czasem trwają znacznie dłużej – dokładnie tak samo jak w przypadku mgły. I właśnie te utrzymujące się kilkadziesiąt minut są według wyznawców teorii chemtrailsów jawnym dowodem na to, że jesteśmy podtruwani. Zwykle pada też argument, że na niebie widać sporo równoległych smug, więc musi to być celowe działanie. Tymczasem wystarczy sprawdzić, np. na stronie flightradar24, ile samolotów lata nad naszymi głowami. Są ich tysiące, a przy tym często lecą równolegle do siebie, korzystając z konkretnych korytarzy powietrznych. Czasem ich trasy się krzyżują i wtedy powstają „złowrogie krzyże w kształcie litery X”, jak piszą wyznawcy chemtrailsów.

Trudno też sobie wyobrazić, aby przy zaangażowaniu w taki niecny proceder dziesiątek tysięcy ludzi (pilotów, speców od obsługi urządzeń, producentów mieszanin itp.) udało się zachować pełną tajemnicę. Można również trafić w różnych źródłach na zdjęcia wnętrza samolotu z wieloma dużymi zbiornikami jako rzekomy dowód oprysków. Tymczasem jest to wnętrze prototypu boeinga 747, a zbiorniki zawierają wodę balastową i służą do testów zachowania samolotu.

Ludzi wierzących w chemtrailsy bardzo trudno jest przekonać, że się mylą. Tyle że to jest właśnie wiara, niepoparta wiedzą.

dr n. chem. Mirosław Dworniczak

01.04.2018 Numer 4/2018

Czytaj także

Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną