Zdrowie

Kolagenowe rozczarowanie

Numer 5/2018

Problemy ze stawami, skórą, włosami czy cellulitem? Na kłopoty – kolagen. Cudowny lek? Niestety, tak pięknie to wygląda tylko w reklamach. Przyjrzyjmy się faktom.

Kolagen jest białkiem tkanki łącznej, występującym w ścięgnach u kręgowców. To on jest też odpowiedzialny za elastyczność skóry. Z chemicznego punktu widzenia to bardzo ciekawy związek. W jego składzie występują duże ilości czterech aminokwasów: glicyny, proliny, hydroksyproliny oraz hydroksylizyny. Trzy nici białkowe są z sobą splecione, tworząc ciasną helisę. Dzięki takiej budowie kolagen bez problemów wraca po rozciągnięciu do pierwotnej długości. Dlatego znajdziemy go wszędzie tam, gdzie wymagana jest elastyczność.

Na rynku można dostać setki produktów kosmetycznych mających w składzie jakiś typ kolagenu (jest ich niemal 20). Rozmaite kremy czy maseczki, dostarczając skórze kolagen, mają likwidować zmarszczki czy cellulit. Niestety, to tak nie działa, bo nie może działać. W tym przypadku problem polega na tym, że cząsteczki kolagenu są zbyt duże, aby przeniknąć do wnętrza skóry. To trochę tak, jakbyśmy wrzucili surowe ziemniaki na sito i chcieli, aby przeniknęły przez dziurki. To się nie uda.

Nieco inaczej wygląda sytuacja w przypadku doustnego przyjmowania preparatów kolagenowych w celu poprawy elastyczności ścięgien czy skóry. Przypomnę, że kolagen to białko, a więc w układzie pokarmowym będzie trawiony, a co za tym idzie – nie ma szans dotrzeć tam, gdzie może działać. Owszem, jego składniki mogą posłużyć jako budulec, ale to zupełnie inna sprawa. Istnieją co prawda badania pokazujące, że u niektórych osób spożywających przez dłuższy czas spore dawki kolagenu skóra do pewnego stopnia się wygładzała, ale od tego do wygładzenia zmarszczek jest bardzo długa droga. Poza tym nie wiadomo, czy to właśnie zwiększona podaż kolagenu dawała taki rezultat. Całkiem możliwe, że wpływ miały tutaj dieta, aktywność fizyczna czy też czynniki środowiskowe.

Często można się spotkać ze stwierdzeniem, że kolagen wymaga witaminy C. Jest to do pewnego stopnia prawda. Nasz organizm syntetyzuje kolagen z dostępnych (z pożywienia) aminokwasów. Jednak kolagen jest białkiem dość dziwnym. W jego składzie znajdują się aminokwasy, które organizm musi sam wytworzyć: hydroksyprolina i hydroksylizyna. I właśnie te reakcje wymagają obecności niewielkich ilości witaminy C. Oczywiście nie oznacza to, że musimy tę witaminę dostarczać w dużych ilościach. W przypadku stosowania prawidłowej diety cały czas mamy jej odpowiednią ilość do wszelkich procesów biochemicznych zachodzących w naszym ciele. Jej nadmiar zaś nie przyspieszy tworzenia kolagenu ani też nie spowoduje, że będzie go więcej.

Reasumując: suplementacja kolagenem może co najwyżej poprawić samopoczucie przy jednoczesnym odchudzeniu portfela.

dr n. chem. Mirosław Dworniczak

01.05.2018 Numer 5/2018

Czytaj także

Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną